W hitowym spotkaniu 18. kolejki Primera Division Valencii udało się wywieźć z El Madrigal jeden punkt. Gole strzelali kolejno Marco Ruben, Gonzalo Rodriguez, Sofiane Feghouli oraz Aritz Aduriz. Mecz mógł się podobać. Był rozgrywany w szybki tempie i obfitował w okazje bramkowe.
Rozgrywany na El Madriga mecz miał nam odpowiedzieć na kilka pytań. Czy nowy trener Villarrealu jest w stanie coś zmienić? Czy Valencia może się zdobyć na odpowiednie zmotywowanie się i nielekceważenie osłabionego rywala? Czy u gości dobrze działają rotacje?

Już w 3. minucie gospodarze po raz pierwszy zagrozili bramce Diego Alvesa. Po dobrej centrze niezawodnego Borja Valero niecelnie głową strzelał Marco Ruben. Piłkarze Valencii powinni potraktować tę akcję jako ostrzeżenie. Rywal, chociaż słaby, był daleki od agonii. W 13. minucie mało brakowało, a Roberto Soldado zrobiłby to, co potrafi najlepiej. Urodzonemu w Walencji snajperowi zabrakło paru centymetrów, by dosięgnąć do piłki i pokonać kolegę z czasów gry w rezerwach Realu, Diego Lopeza. Znane każdemu kibicowi powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, już kilkadziesiąt sekund po akcji „Żołnierza” wstrząsnęło graczami Unaia Emery’ego. Właściwie to powiedzenie nie wstrząsnęło – powiedzenia nie wstrząsają. Wstrząsa za to Marco Ruben, rzadko, ale zawsze coś. Argentyńczyk rozegrał dwójkową akcję z Nilmarem i bez trudu pokonał golkipera drużyny przeciwnej. Chwilę później powinno być 1:1, niestety Feghouli nie był w stanie wygrać pojedynku z Lopezem. Obie drużyny narzuciły szaleńcze tempo i nic nie wskazywało na to, by miały zwolnić. W 18. minucie było już 0:2. Szczęśliwym strzelcem był stoper Gonzalo Rodriguez, a jeszcze szczęśliwszym asystentem rozgrywający jak na razie wielkie zawody Borja.
Gdy wydawało się, że Villarreal będzie w końcu w stanie przejąć panowanie nad widowiskiem, że podopieczni Moliny uspokoją grę, stało się coś dziwnego. Rywalizacja bardzo się zaostrzyła, posypały się żółte kartki – w ciągu niecałego kwadransa dostali je kolejno Bruno, „Cani”, Zapata i Oriol. Jakby tego było mało, w 41. minucie Valencia zapisała na swoim koncie trafienie kontaktowe. Feghouli wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Miguela z pierwszej piłki. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Villarreal mógł strzelić trzecią bramkę. Po rzucie wolnym bitym przez Borję Valero głową uderzał Zapata. Uderzał niecelnie. Sędzia Fernandez Borbalan tak się zdenerwował, że odesłał piłkarzy do szatni.












