Zajmujący trzecią pozycję w tabeli Primera Division piłkarze Valencii wrócili na zwycięski szlak. Po porażkach z Realem Madryt i Osasuną Pampeluna, podopieczni Unaia Emery’ego z łatwością pokonali przed własną publicznością Real Sociedad San Sebastian.
Valencia miała sporo do udowodnienia swoim kibicom. Przed dwoma tygodniami podopieczni Unaia Emery’ego ponieśli wyjątkowo wstydliwą porażkę z Realem Madryt, a w ostatniej kolejce przegrali z walczącą o utrzymanie Osasuną. Trzecie miejsce w tabeli, które wydawało się być już zapewnione, będzie w ostatnich kolejkach wymagało regularnych zwycięstw „Los Ches”.

Gospodarze bardzo szybko mogli objąć prowadzenie. Nie popisał się kapitan Valencii, Joaquin, który fatalnie spudłował w bardzo dobrej sytuacji. Odbita od obrońcy piłka spadła pod nogi skrzydłowego „Nietoperzy”, ten uderzył z powietrza, bardzo mocno, ale też bardzo niecelnie. Chwilę później po rzucie rożnym wywalczonym przez Roberto Soldado bliski zdobycia bramki był Angel Dealbert, który główkował minimalnie niecelnie.
Piłkarze Unaia Emery’ego wyraźnie rozkręcali się w miarę upływu czasu. W 16. minucie pokazali kibicom akcję, po której ręce same składały się do oklasków. Rozpoczął długim podaniem David Albelda, piłka trafiła w pole karne do Maty, ten zagrał wzdłuż bramki, a akcję celnym strzałem zamknął niezawodny Soldado. Były napastnik Getafe po raz kolejny udowodnił, że jest idealnym następcą Davida Villi.
Valencia szybko zdobyła drugą bramkę po strzale głową Jonasa Goncalvesa. Brazylijczyk wyprzedził obrońcę i dobrze zamknął dośrodkowanie Miguela. Wcześniej dobrą okazję na wyrównanie mieli gości. Po strzale Griezmanna piłka trafiła w słupek, a dobitkę Aranburu obronił na linii bramkowej Ricardo Costa.
Najlepsza okazja dla Realu Sociedad miała miejsce w 32. minucie. Po świetnie rozegranym rzucie wolnym sprzed linii pola karnego sam z piłką w „szesnastce” Guaity znalazł się Aranburu. Piłkarz drużyny gości fatalnie spudłował, mimo że bramkarz Valencii pozostawił mu praktycznie cały róg bramki odsłonięty, spodziewając się podania do ustawionego w środku pola karnego Raula Tamudo.
„Los Ches” dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Ofensywa gospodarzy przypominała tę z meczu z Villarrealem. Widać było swobodę w przeprowadzaniu ataków i łatwość stwarzania sobie sytuacji strzeleckich. Jedną z nich wykorzystał w 37. minucie Soldado. Wychowanek Realu Madryt tym razem popisał się celnym strzałem głową po centrze Mathieu.
Jak się można było spodziewać druga połowa nie toczyła się już w tak szybkim tempie. W dalszym ciągu przeważała Valencia. W 51. minucie po kombinacyjnym rozegraniu piłki z dobrej pozycji lewą nogą uderzał Banega. Strzał argentyńskiego piłkarza był bardzo niecelny i chyba tylko niedokładności byłego piłkarza Boca Juniors piłkarze Sociedad zawdzięczali to, że nie stracili kolejnej bramki.










