Zaskakujący przebieg miało spotkanie dwóch czołowych drużyn Primera Division. Valencia bezlitośnie rozprawiła się na własnym terenie z Villarrealem, przeważając w każdym aspekcie gry. Spotkanie na Estadio Mestalla było prawdziwym koncertem podopiecznych Unaia Emery’ego.
Obie drużyny rozpoczęły mecz bardzo spokojnie, jakby bojąc się popełnić błąd, który mógłby zostać wykorzystany przez rywala. Pierwszy sygnał do ataku dał w 8. minucie Nilmar, który po indywidualnej szarży na skrzydle zagrywał wprost w ręce Cesara.

Drugi golkiper musiał się wykazać cztery minuty później, kiedy długie podanie za linię obrony Villarrealu omal nie dało sytuacji sam na sam dla Roberto Soldado. Diego Lopez wyprzedził napastnika Valencii i zażegnał niebezpieczeństwo pod bramką gości.
Chwilę później Soldado nie dał już się wyprzedzić. Po przytomnym prostopadłym podaniu Miguela, wychowanek Realu znalazł się sam na sam z golkiperem gości i pokonał go bez problemu. Defensorzy Villarrealu domagali się odgwizdania pozycji spalonej, ale powtórki pokazały, że źle ustawiony był Mateo Musacchio, więc sędzia się nie pomylił.
„Los Ches” mogli dość szybko podwyższyć wynik. W 17. minucie Marius Stankevicius mógł zdobyć gola, kiedy główkował z bliskiej odległości, zamykając dośrodkowanie przy słupku bramki Diego Lopeza. Piłka uderzona przez Litwina została wybita jednak przez obrońcę gości i skończyło się tylko na rzucie rożnym dla „Nietoperzy”.
Soldado był bardzo blisko zdobycia drugiej bramki w 22. minucie. Tym razem dokładnie dogrywał Tino Costa, a zwycięsko z pojedynku dwóch wychowanków Realu Madryt wyszedł Diego Lopez, który instynktownie odbił mocne uderzenie byłego piłkarza Getafe. Soldado stanął przed szansą zdobycia gola po raz trzeci po upływie kilku minut. Znów otrzymał dobre podanie od Miguela, ale tym razem przesadził z siłą uderzenia i nie trafił w światło bramki gości. Po 30 minutach boisko opuścił kontuzjowany Tino Costa, za którego Unai Emery wprowadził Angela Dealberta.
W 35. minucie miała miejsce najlepsza okazja na bramkę dla gości. Po wymianie piłki pod polem karnym Valencii Santi Cazorla znakomicie wypatrzył nieobstawionego Nilmara, a Brazylijczyk uderzył bardzo mocno w stronę bramki Cesara. Bramkarz Valencii sparował uderzenie, a dobitka Borjy trafiła w nogi Stankeviciusa.
Końcowe minuty pierwszej części meczu należały do gości. W grze Valencii dało się odczuć brak Tino Costy, który rozgrywał całkiem niezłe spotkanie. Ultradefensywnie ustawieni gracze „Żółtej Łodzi Podwodnej” skupiali się na szybkich kontrach, ale wyjątkowo dobrze spisywała się obrona gospodarzy. Defensorzy Valencii dali się oszukać tuż przed końcem pierwszej połowy, ale wtedy z najbliższej odległości fatalnie spudłował Nilmar.












