Przed rozpoczęciem sezonu Białystok nie miał zbyt dużych nadziei wobec swojego zespołu. Nikt nie oczekiwał walki o europejskie puchary czy tym bardziej o mistrzostwo. Jednak nikt też nie spodziewał się, że Jagiellonia będzie do ostatnich kolejek walczyła o pozostanie w lidze. A taka jest tegoroczna rzeczywistość.
Sytuacja w tabeli wygląda tak, że „Jaga” jest na 13. miejscu i ma zaledwie pięć punktów nad strefą spadkową. Przewaga nie jest duża, ale trzeba zaznaczyć, że do końca sezonu pozostały zaledwie dwie kolejki, więc aby białostoczanie pożegnali się z ekstraklasą, musiałby stać się prawdziwy kataklizm. Zatem możemy o nich mówić jako o zespole utrzymanym na 99%.
Pozytywy? Jakieś są
Na początku pochylmy się nad jedynym (poza praktycznie pewnym utrzymaniem) plusie związanym z boiskiem. Takowym z pewnością jest wypromowanie Miłosza Matysika. Środkowy obrońca urodzony w 2004 roku wszedł do podstawowej jedenastki trochę z konieczności, bo Jagiellonię w pewnym momencie nawiedziła plaga kontuzji. Ale trzeba mu oddać, że obronił się swoją postawą boiskową i gdyby nie problemy zdrowotne, do końca sezonu mógłby być pewnym punktem zespołu. Na pewno dużo dała mu też współpraca z Michałem Pazdanem, który zapewne przekazywał młodemu zawodnikowi wiele uwag.
Obecnie 18-latek jest nadzieją białostockiego klubu na najbliższą przyszłość. I bynajmniej nie chodzi o przyszłość boiskową, a bardziej tę finansową. Jagiellonia jest w trudnej sytuacji i potrzebuje pokaźnego wpływu gotówki, który pozwoliłby na głęboki oddech. Na taką sytuację finansową złożyło się wiele czynników, ale w klubie pojawili się ludzie, którzy mają za zadanie wyciągnąć go z dołka.
No i właśnie za największy plus tego marnego sezonu można uznać zmiany na najważniejszych stanowiskach w klubie. Nowym prezesem został Wojciech Pertkiewicz, który po prostu zna się na swojej robocie. Nareszcie zatrudniono dyrektora sportowego z prawdziwego zdarzenia. To stanowisko objął, znany z pracy w m.in. Wiśle Płock, Łukasz Masłowski. Dyrektorowi Masłowskiemu trzeba oddać, że wszedł do klubu z przytupem. Bo jego pierwszym ruchem było ściągnięcie Marca Guala i Diego Santosa Carioki, bez których obecna sytuacja „Jagi” wyglądałaby zdecydowanie gorzej.
Ten duet zaczął przeprowadzać zmiany także w innych działach. Restrukturyzacji uległ dział skautingu, któremu dotychczas przewodniczył Gerard Juszczak. Niestety ten niezbyt sprawdził się na swoim stanowisku, więc podziękowano mu za współpracę. Jednak prawda jest taka, że poczynione zmiany są dopiero początkiem. Dają jednak promyk nadziei dla kibiców, że może coś się w stolicy Podlasia zmieni.











