W poprzednim sezonie Arka zajęła 13. miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy z dorobkiem 24 punktów. Zaledwie o dwa „oczka” wyprzedziła spadkowicza z Łęcznej. Postawę w ekstraklasie przyćmił triumf w rozgrywkach Pucharu Polski, dzięki czemu Leszek Ojrzyński zachował posadę pierwszego trenera gdynian. Czy w tym sezonie, w przypadku braku wygranej w środę na Stadionie Narodowym, szkoleniowiec straci posadę?
Jaki wpływ na decyzję prezesa Pertkiewicza będzie miał wynik finałowego starcia z Legią?
Ligowy byt niemal zapewniony
Arka po rundzie zasadniczej w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy zajmowała 9. miejsce w tabeli z dorobkiem 40 punktów. Do ostatniej kolejki podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mieli szanse na grupę mistrzowską. Ostatecznie przegrana w derbach Trójmiasta z Lechią Gdańsk rozwiała nadzieje i „Żółto-niebiescy” trafili do grupy spadkowej. Tam w trzech pierwszych spotkaniach nie udało się zdobyć choćby punktu. Na domiar złego Arka ponownie nie sprostała lokalnemu rywalowi, pozwoliła się pokonać ostatniej w tabeli Sandecji, by w 33. kolejce zaliczyć blamaż 1:5 z Piastem Gliwice przed własną publicznością. Trzy kolejne porażki sprawiły, że gdynianie znajdują się na 10. lokacie z przewagą 11 punktów nad strefą spadkową. Do końca pozostało pięć kolejek, zatem wydaje się to bezpieczna różnica.
Na osłodę Narodowy
O ile w tabeli punktów nie przybywa, o tyle udało się w Pucharze Polski pokonać Koronę Kielce i awansować do finału rozgrywek. Sprawa nie była jednak prosta, ponieważ w stolicy województwa świętokrzyskiego Arka przegrała 1:2. Do tego jej gra nie porywała. Ze świetnie zorganizowanymi podopiecznymi Gino Lettieriego gdynianie nie radzili sobie ani w defensywie, ani w ofensywie. Na ich szczęście pojawił się w drugiej połowie Luka Zarandia, który w 81. minucie zapewnił, jak się potem okazało, istotne trafienie w wyjazdowym spotkaniu. Ostatecznie, przy pasywnej grze Korony, arkowcy zdołali na własnym obiekcie strzelić gola dającego finał. Stało się to w 85. minucie za sprawą Marcusa da Silvy.











