Udana pogoń Interu


Popołudnia spędzonego z 22. kolejką Serie A nie można zaliczyć do nieudanych. Drużyny postarały się o stworzenie ładnych dla oka widowisk. Najciekawiej było w Mediolanie, gdzie Inter, przegrywając 0:2, zdołał przechylić szalę na swoją stronę. Bohaterem tego meczu został strzelec dwóch bramek Giampaolo Pazzini.


Udostępnij na Udostępnij na

InterPalermo

Ten pojedynek był widowiskiem dla prawdziwych koneserów piłki nożnej. W meczu nie zabrakło świetnie przeprowadzonych akcji, ładnych goli i dramaturgii. Wynik już w 5. minucie otworzył Fabrizio Miccoli. Napastnik wykorzystał dokładne podanie od Cassaniego. Inter w pierwszej połowie nieustannie atakował, ale obrońcy gości nie dawali się wywieść w pole. W 36. minucie kibice zgromadzeni na San Siro doznali szoku. Inter przegrywał już 0:2. Rezultat podwyższył Antonio Nocerino, który skierował piłkę do właściwie pustej bramki. Trener Leonardo postanowił, że po przerwie na boisku pojawi się Giampaolo Pazzini. Napastnik już po 12 minutach od wznowienia gry odwdzięczył się za obdarzone zaufanie. Były gracz Sampdorii strzałem z pierwszej piłki pokonał Sirigu. W 63. minucie to Palermo miało wyśmienitą okazję do podwyższenia rezultatu. W polu karnym Thiago Motta faulował Kasamiego. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Pastore. Intencje Argentyńczyka świetnie odczytał Julio Cesar. Ta interwencja dodała „Nerazzurri” skrzydeł. Drugie trafienie w 73. minucie odnotował Pazzini. Po chwili kibice oglądali drugi w tym meczu rzut karny. Tym razem sędzia podyktował go przeciwko „Rosanero”. Samuel Eto’o okazał się skuteczniejszym egzekutorem niż Pastore. Inter wreszcie dopadł Palermo i do końca meczu nie oddał tego prowadzenia. „Nerazzurri” pod wodzą Leonardo znów pokazali charakter.

NapoliSampdoria

Sampdoria bez swojego asa w postaci Giampaolo Pazziniego nie była faworytem tego spotkania i eksperci skazywali ją na porażkę. Jednak nikt nie przypuszczał, że Napoli da piłkarzom z Genui lekcję futbolu. Znów wielką formą błysnął Edinson Cavani. Urugwajczyk ustrzelił drugiego hat-tricka w tym sezonie w lidze. Jedną z bramek dołożył Marek Hamsik. Sampdoria w tym meczu w ogóle nie istniała. Podopieczni Domenico Di Carlo nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Porażka pokazała, iż zespół bez takiej gwiazdy jak Pazzini niewiele znaczy, a „Azzurri” potwierdzili swoje mistrzowskie aspiracje.

GenoaParma

Genoa wreszcie zagrała tak, jak oczekiwali od niej kibice. Losy meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. Pierwszego gola zdobył Rodrigo Palacio, który skutecznie egzekwował rzut karny. Ripostą w 32. minucie odpowiedział Hernan Crespo. Parma zbyt wcześnie myślami znalazła się w szatni. W 44. oraz w 45. minucie została za to ukarana. Najpierw piłkę do własnej bramki wpakował Paletta, a po chwili Kaladze ustalił wynik meczu. Porażka gości musi boleć, bo po obiecującym początku roku znów popadli w przeciętność.   

CagliariBari

Goście na Sardynii rozpaczliwie poszukiwali punktów. Dla „Galletti” każdy punkt może być na wagę utrzymania się w lidze. Mecz zaczął się z wysokiego c. W ciągu 14 minut kibice zobaczyli trzy gole. Dwa autorstwa Matriego, a jeden Okaki Chuki. Pod koniec pierwszej połowy Bari mogło doprowadzić do wyrównania, lecz Rudolf nie wykorzystał rzutu karnego. Podobnym niechlubnym wyczynem popisał się Robert Acquafresca w 89. minucie. Jednak przestrzelona „jedenastka” nie przyniosła zguby Cagliari, bo korzystny wynik utrzymał się do końca spotkania. 

LecceCesena

W pojedynku zespołów walczących o utrzymanie kompromis nie wchodził w grę. Obie drużyny były łase na zdobycie kompletu punktów. Bliższe zdobycia trzech oczek było Lecce. Gospodarze objęli prowadzenie już w 12. minucie. Autorem gola został Corvia. Cesena odpowiedziała dopiero w ostatniej minucie, choć mogła to zrobić znacznie wcześniej. W 82. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Igor Budan. Beniaminkowie podzielili się punktami, co nie było powodem do zadowolenia dla żadnej ze stron.

BolognaRoma

Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. W Bolonii z nieba sypał się śnieg i porządkowi musieli doprowadzić boisko do stanu używalności. Kiedy sędzia rozpoczął spotkanie, warunki pogodowe nie poprawiały się. Śnieg uniemożliwiał piłkarzom przeprowadzanie jakichkolwiek akcji. Po 16 minutach kapitanowie obu drużyn w porozumieniu z sędzią postanowili przerwać spotkanie. Postanowiono, że mecz odbędzie się w innym terminie i będzie kontynuowany od momentu, w którym został przerwany.

Komentarze
~aaaaa (gość) - 15 lat temu

ile przestrzelonych karnych ;o

Najnowsze