Barcelona w ostatnim meczu La Liga sezonu 2010/2011 pokonała na wyjeździe Malagę 3:1. Było to pierwsze zwycięstwo mistrzów Hiszpanii w lidze od dwóch tygodni.
W 3. minucie niezłą okazję na objęcie prowadzenia mieli gospodarze: z dystansu uderzył Maresca, a Jose Pinto z niemałymi problemami sparował piłkę na rzut rożny. Barcelona próbowała, zupełnie jakby grała w podstawowym składzie, długo utrzymywać się przy piłce, ale w początkowym fragmencie gry nie wyglądało to zbyt dobrze. Niekorzystne wrażenie próbował poprawić Thiago, który mimo asysty dwóch rywali, oddał mocny i precyzyjny strzał z dystansu, który jednak złapał Caballero. Naciskani przez stosujących wysoki pressing gospodarzy zawodnicy „Blaugrany” popełniali proste błędy, jednak bez większych konsekwencji. Barcelońska młodzież potrafiła się jednak szybko przedostać i pod bramkę Malagi, w niezłej sytuacji, po akcji Bojana, pomylił się Sergi Roberto. W odpowiedzi, po dłuższej akcji pod bramką Pinto, potężnym strzałem z dystansu popisał się Eliseu, ale dość znacznie minął on lewy słupek bramki gości.

Kolejną niezłą, przeprowadzoną na dużej szybkości i polegającą na dużej liczbie podań z pierwszej piłki akcję Barcelona przeprowadziła na początku drugiego kwadransa, z lewej strony pola karnego Bojan zagrywało do Afellaya, a ten sprzed pola karnego uderzył mocno, ale kilka(naście?) metrów nad poprzeczką. Po chwili goście mieli kolejną okazję, po świetnie wykonanym rzucie wolnym przez Thiago. Pomocnik mocno i precyzyjnie uderzył z dystansu, ale Caballero w ostatniej chwili przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 27. minucie zawodnik nazywany niekiedy następcą Xaviego miał okazję, by się poprawić, tym razem z drugiej strony boiska, jednak efekt był identyczny – rzut rożny, po którym nie było żadnego zagrożenia. Przy trzecim rzucie wolnym, podyktowanym za faul Apono na Sergi Roberto, uderzał już Jeffren, ale w przeciwieństwie do Thiago, nie trafił w bramkę.
W 31. minucie bardzo ładnym przerzutem na lewą stronę popisał się Maresca, tam świetnie w pole karne zgrał Duda, piłka spadła pod nogi Seby Fernandeza (spory błąd Fontasa), który spokojnie ją opanował i uderzył w niepewnie interweniującego Pinto, a futbolówka wpadła do siatki. 1:0 dla Malagi! Gospodarze przeprowadzali kolejne akcje, głównie prawą stroną Barcelony, gdzie powinien być Adriano (gdzie był – nie wiadomo), momentami spychając młodą „Blaugranę” do rozpaczliwej obrony. Ta nie stwarzała zbytniego zagrożenia z przodu – wymiany piłek między Affelayem i Bojanem oraz strzał Sergiego nie można nazwać niebezpiecznymi akcjami. Tymczasem w defensywie gości wciąż mnożyły się błędy – blisko drugiej „asysty” był Fontas, jednak Juanami nie skorzystał z jego prezentu. Chwilę później sytuacja ta zemściła się na Maladze – w polu karnym przewrócić postanowił się Bojan, a sędzia postanowił podyktować rzut karny. Pewnym wykonawcą – sam poszkodowany. 1:1! Chwilę później gwizdek sędziego oznajmił koniec pierwszej połowy.












