Do ostatniego niedzielnego spotkania drużyny w La Liga były bezkompromisowe. Wygrane zanotowały Espanyol, Sevilla, Atletico i Barcelona, pokonane zaś zostały kolejno Malaga, Saragossa, Osasuna i Rayo. Jedyny podział punktów odnotowaliśmy w Granadzie, gdzie miejscowi mierzyli się z Levante.
Niedzielne mecze rozpoczęły się tradycyjnie o godzinie 12:00. Na La Rosaleda zmierzyły się Malaga i Espanyol. Gospodarze, którzy są rewelacją tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów, byli zdecydowanym faworytem tego meczu. Podopieczni Pellegriniego niespodziewanie jednak ulegli gościom 0:2. Bezbramkowy wynik do przerwy nie był zeskoczeniem, gdyż emocji było jak na lekarstwo. Druga część świetnie rozpoczęła się dla gości z Barcelony, którzy szybko zdobyli bramkę i mogli skupić się na grze z kontrataku. O szczegółach spotkania przeczytacie tutaj, Grzegorz Kochan przedstawia także sytuację obydwu drużyn w ligowej tabeli.

Po meczu w samo południe piłkarskie oczy Hiszpanii zwrócone były w kierunku Sewilli, gdzie miejscowy zespół podejmował Real Saragossę. Gospodarze już w pierwszych 30 minutach zdobyli bramkę, a chwilę potem Babović ukarany został czerwoną kartką. To ułatwiło zadanie miejscowym, którzy dosłownie roznieśli rywali, demolując ich obronę i dokładając jeszcze trzy gole. Zdobywcą dwóch trafień w meczu był Coke, który przy pierwszej bramce wykorzystał zamieszanie w polu karnym, drugą zdobył zaś potężnym strzałem zza linii pola karnego w 52. minucie. W 63. minucie bramkę na 3:0 dołożył Reyes, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości. Asystą przy tym golu popisał się Navas. Gości pogrążył Negredo trafieniem w 68. minucie, umieszczając piłkę w pustej bramce z najbliższej odległości.
Z Sewilli przenieśliśmy się do Pampeluny, gdzie miejscowa Osasuna próbowała stawić czoła podrażnionemu Atletico. Madrytczycy pewnie wygrali spotkanie, w którym gwiazdą okazał się Diego Costa, zdobywca dwóch goli. Wsparciem dla Brazylijczyka był Koke, który asystował przy jego bramkach. Mecz stał na przeciętnym poziomie, a obydwa zespoły nie kwapiły się do efektownej gry. Goście z Madrytu dzięki twardej obronie zachowali czyste konto, lecz co ważniejsze, strzelili pierwsze bramki w lidze od 214 minut. Dzięki trzem punktom podopieczni Diego Simeone, który prowadził Atletico 50. raz w swojej karierze, utrzymali stratę dwóch oczek do Realu Madryt.












