Tegoroczny Puchar Narodów Afryki obfituje w niespodzianki oraz rozczarowania. Tunezja z całą pewnością zalicza się dotychczas do tej drugiej grupy. Nie jest może tak źle jak w przypadku Ghany czy Algierii, lecz postawa „Orłów Kartaginy” w fazie grupowej nie może napawać optymizmem. Tym bardziej że już dziś zmierzą się one z jednym z głównych faworytów PNA, czyli Nigerią.
Zdecydowanie nie wszystko funkcjonuje w tej reprezentacji tak, jak należy. Twardy orzech do zgryzienia ma selekcjoner Tunezyjczyków Mondher Kebaier, który musi przygotować swoją drużynę na trudny mecz z „Superorłami”.
Tunezja należy do afrykańskiej czołówki
Patrząc na ranking FIFA oraz fakt, że Tunezja wystąpiła na mistrzostwach świata w Rosji (co jest sporym osiągnięciem samym w sobie), należy przyznać, że jest to jedna z lepszych drużyn na Czarnym Lądzie. Jej przynależność klubowa również nie jest najgorsza. FC Köln, Ferencvárosi TC, AS Saint-Étienne czy Nottingham Forest nie są co prawda czołówką, lecz kluby te stoją na przyzwoitym europejskim poziomie.
Drużyna z północnej Afryki zaprezentowała się również z całkiem niezłej strony na wspomnianym mundialu w 2018 roku. Co prawda w 2. kolejce przegrała wyraźnie z Belgami 2:5, lecz pokonała Panamę oraz do ostatnich sekund starcia z Anglikami walczyła o remis. Dopiero w 91. minucie Harry Kane uratował swój zespół przed niespodzianką, strzelając bramkę na 2:1.
Trzeba natomiast zauważyć, że Tunezja nie za bardzo lubi się z Pucharem Narodów Afryki. W całej historii triumfowała tylko raz, w 2004 roku. 2. miejsce uzyskała dwukrotnie, 3. – jednokrotnie, natomiast 4. – trzy razy, w tym w ostatniej edycji turnieju, w 2019 roku.
Tunezja i PNA 2021 nie idą ze sobą w parze
Tegoroczna edycja Pucharu Narodów Afryki tylko uwidacznia ten problem. Tunezyjczycy trafili z pozoru do prostej grupy, którą powinni bez większych problemów wygrać. Mali, Gambia oraz Mauretania to z całą pewnością nie są kandydaci do końcowego triumfu.
Pierwszy mecz pokazał jednakże Tunezyjczykom, że łatwo nie będzie. „Orły Kartaginy” przegrały z Malijczykami 0:1, chociaż miały większe posiadanie piłki oraz strzałów na bramkę. W drugim spotkaniu zrehabilitowały się za wpadkę w pierwszej kolejce i bez większych problemów pokonały Mauretanię 4:0. Trzeba jednakże mieć na uwadze, że podopieczni Didiera Gomesa Da Rosy okazali się najsłabszą ekipą na tym turnieju, skończywszy zmagania grupowe z zerowym dorobkiem punktowym i bilansem 0:7.











