Gdyby ktoś powiedział przed rozpoczęciem fazy grupowej Ligi Europy, że Eintracht ukończy ten etap rozgrywek z kompletem zwycięstw, to stwierdzilibyśmy, że z pewnością postradał zmysły. Jednak sytuacja ta stała się faktem, a gracze z Frankfurtu meldując się w 1/8, nadal pozostają niepokonani. Gdzie więc leży tajemnica ich sukcesu?
Pleśń w szatni, bakterie w kabinach prysznicowych oraz uszkodzona wentylacja. Czy to krajobraz obiektów treningowych klubu z klasy okręgowej? Ależ skąd! W takich warunkach przez ostatnie miesiące zmuszeni są trenować piłkarze piątego zespołu Bundesligi. Jak widać, tak przyziemne problemy nie omijają także tych „wielkich”. Zupełnie odmienną formę od klubowej infrastruktury prezentują podopieczni Adiego Huettera. Czy obecny sezon będzie dla „Orłów” równie udany co poprzedni?
Mieszanka (nie)wybuchowa
Po końcowym gwizdku meczu finałowego DFB-Pokal w ubiegłym sezonie jasne było, iż Niko Kovać odniósł właśnie sensacyjne zwycięstwo nad swoim przyszłym pracodawcą. Władze Eintrachtu ogłosiły więc, iż nowym szkoleniowcem zespołu zostanie Austriak Adi Huetter. Człowiek odpowiedzialny za detronizację FC Basel i pierwsze od 32 lat mistrzostwo Szwajcarii dla drużyny BSC Young Boys miał podjąć się zadania poskromienia wielokulturowej szatni we Frankfurcie. Zadania, które rozwiązał na ocenę co najmniej dobrą także podczas swojej przygody w Salzburgu.
Tam jego trenerski żywot nie należał do najłatwiejszych. Austriacka drużyna będąc klubem ze stajni Red Bulla, stała się swoistą kuźnią talentów na potrzeby większego brata z Lipska. Uszczuplanie szatni o najlepszych graczy oraz obecność w niej wielu narodowości było dla urodzonego w Hohenems trenera chlebem powszednim. Z podobnym problemem miał spotkać się także nad Menem. Podczas pierwszych wywiadów po objęciu stanowiska zdradził, iż otrzymywał wcześniej propozycje od innych niemieckich zespołów, jednak dopiero w momencie, gdy zgłosił się po niego Fredi Bobic, poczuł, że jest gotowy na zmianę otoczenia.
Drużyna z Berna pod jego wodzą to pokaz futbolu ofensywnego z częstym pressingiem na rywalach zaraz po stracie piłki, a także ekipa niebojąca się podjąć ryzyka w momencie, gdy nie wszystko idzie po jej myśli. Podobne wymagania w stosunku do nowego szkoleniowca mieli także włodarze „Die Adler”. Jak pokazały pierwsze miesiące jego pracy, nie zawiedli się w najmniejszym stopniu. Duża w tym zasługa pewnej ofensywnej trójki, która przebojem wdarła się w serca kibiców niemieckiej ekstraklasy.
Wszechstronność przede wszystkim
– Jeśli szukasz napastnika zdobywającego bramki tydzień po tygodniu, to Rebić nie będzie twoim pierwszym wyborem. To przecież gość, który w ubiegłym sezonie miał tyle samo kartek co goli – skwitował na jednej z konferencji prasowych dyspozycję swojego zawodnika w poprzednim sezonie trener Huetter. Jednocześnie nazwał go jednak najbardziej wszechstronną częścią zabójczej formacji ofensywnej, gdyż z powodzeniem może zagrać na każdej pozycji w ataku. Dodając do tego tytaniczną pracę, jaką często zdarza mu się wykonywać w defensywie, Ante wydaje się typem zawodnika, którego każdy trener chciałby posiadać w swoim zespole.











