W pierwszym dzisiejszym meczu beniaminek Zawisza podjął Jagiellonię Białystok. Bydgoszczanie przegrali 0:1.
Z postawy swoich zawodników wyraźnie zadowolony był Piotr Stokowiec, który wykazał się dobrą intuicją, bo wprowadzony przez niego Bekim Balaj strzelił decydującego gola.
– Cieszę się, że zainkasowaliśmy trzy punkty, po które tu przyjechaliśmy. Wszystko, co robiliśmy na boisku, włączając w to taktykę i zmiany, było podyktowane tym, że chcieliśmy wygrać. Myślę, że nasze zwycięstwo jest zasłużone. Na pewno będziemy szukać przyspieszenia gry. Na dzisiaj, na Zawiszę, to wystarczyło. Czy na inne ekipy wystarczy? Myślę, że zawodnicy nabiorą dynamiki. Wytrzymali mecz, dyktowali tempo przez całe spotkanie i o to nam chodziło. Nie traktujemy tego jako wielkie wydarzenie, to było zwycięstwo w jednym meczu. Nie chcę składać tutaj jakichś wielkich deklaracji. Parę rzeczy nam wyszło, jak: fajna inauguracja, debiut Bekim Balaja i 18-letni Mateusz Żebrowski.
Szkoleniowiec Jagiellonii, dla którego był to pierwszy mecz w tej roli, odniósł się do swojego debiutu jako trener Polonii.

– Myślę, że oba debiuty były trudne i oba można porównać, bo emocje były bardzo duże. W obu miejscach dobrze mi się pracuje, jest zaangażowanie zawodników, jest wielka ochota do pracy, jest entuzjazm. Poczekajmy z oceną jeszcze kilka kolejek, a na razie wypada się tylko cieszyć i szykować do następnego spotkania.
Rozczarowany po meczu był Ryszard Tarasiewicz, aczkolwiek zauważył on kilka pozytywów w grze swojej drużyny.
– Na pewno chcieliśmy inaczej rozpocząć po tak długiej przerwie w ekstraklasie. Rzuciliśmy dzisiaj na szalę wszystkich najlepszych zawodników, jakich mamy pod względem piłkarskim i motorycznym. Na pewno Jagiellonia miała przewagę optyczną przez większą część meczu, ale oprócz okazji Kupisza w pierwszej połowie i strzelonego gola nie miała zbyt wielu okazji. Stracona bramka spowodowała to, że nasze atuty, przede wszystkim ofensywne, zmalały do minimum. Nie można grać piłką w ten sposób, że gra jest dobrze ustawiona, dobrze zorganizowana, a tak mało przeprowadzonych jest akcji ofensywnych. Myślę, że ten mecz mógł zakończyć się wynikiem bezbramkowym. Myśląc o utrzymaniu, trzeba mecze u siebie wygrywać.
Trener bydgoszczan znalazł również przyczynę porażki swojego zespołu.
– Dzisiaj mieliśmy za mało atutów w ofensywie. Chcieliśmy nadać dynamiki naszym atakom, szukać podań prostopadłych i wolnej strefy, bo mamy piłkarzy do tego predysponowanych, jak: Vahan Gevorgyan, Michał Masłowski czy Jakub Wójcicki , a akcje miał zamykać Sebastian Dudek.











