Piotr Stokowiec i Leszek Ojrzyński wypowiedzieli się o wczorajszym meczu wygranym przez stołeczną drużynę 2:0. Obaj trenerzy – co wydaje się oczywiste – byli w zgoła odmiennych nastrojach.
Trener Polonii miał sporo problemów ze składem w ostatnim tygodniu, dlatego po meczu był podwójnie zadowolony z wygranej.
– Półżartem zgłaszam oficjalny wniosek o sprawdzenie Łukasza Teodorczyka w kadrze. W ciągu tygodnia nie trenował trzy dni, ale tak się palił do gry, że nagle zniknęło naderwanie mięśnia. Poza tym Paweł Wszołek przychodził na treningi z gorączką.

– Spodziewaliśmy się, że nie będzie to łatwy mecz. Korona bardzo mądrze grała taktycznie, grała agresywnie na dwójkę naszych napastników i niewiele mogliśmy wskórać. Nie zawsze będziemy zdobywali po 20 bramek. Cieszy jednak to, że stworzyliśmy sporo sytuacji. Nie było łatwo, ale poradziliśmy sobie, strzeliliśmy dwie bramki, więc nie ma powodów do narzekań.
Mimo porażki Korony godnie zachował się także jej trener, Leszek Ojrzyński:
– Jeśli mielibyśmy oceniać wrażenia artystyczne, to nie prezentowaliśmy się gorzej od Polonii. Mieliśmy nawet klarowniejsze sytuacje bramkowe. Popełniliśmy jednak błędy, które gospodarze wykorzystali. Optymistyczne jest tylko to, że stwarzaliśmy sobie sporo okazji i graliśmy z charakterem do końca. Tak samo było zresztą w Zabrzu. Szkoda, że nie przełamaliśmy tej wyjazdowej serii. W zeszłym sezonie więcej punktów zdobywaliśmy na wyjazdach, ale to już historia.
– Musimy szybko przeanalizować, co się stało na boisku. Musimy zagrać skuteczniejszą piłkę, aby wygrać następny mecz. Na końcu muszę pogratulować Polonii. Widzieliśmy, co potrafi zrobić z piłką Teo. Trzymamy za niego kciuki, bo to przyszłość naszej piłki.











