Po bardzo emocjonującym meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało na własnym stadionie 2:3 z Lechem Poznań. Obaj trenerzy chwalili swoich zawodników.
Mariusz Rumak wyróżnił trzech piłkarzy prowadzonego przez siebie zespołu: Jasmina Buricia, Bartosza Ślusarskiego i Bartosza Bereszyńskiego. Jak przyznawał, obawiał się wyjazdu do Bielska-Białej.
– Spodziewaliśmy się tutaj trudnego spotkania. Podbeskidzie nie zasługuje na miejsce, które obecnie zajmuje w ligowej tabeli. Obawialiśmy się szczególnie dobrej gry z kontrataku tej drużyny i jak się okazało – słusznie. Dlatego jeszcze bardziej cieszy mnie, że zdobyliśmy trzy punkty, bo przyszło nam zagrać na bardzo trudnym terenie. Duża w tym zwycięstwie zasługa „Jasia” Buricia, który obronił rzut karny. Cieszą również gole Bartka Ślusarskiego, który ma ich na koncie już siedem i mam nadzieję, że do końca sezonu będzie liczył się w walce o koronę króla strzelców. Bramka Bartka Bereszyńskiego też była bardzo cenna. Chłopak nabierze teraz większej pewności siebie.
Marcin Sasal był zadowolony z postawy swojego zespołu. Jego zdaniem gra Podbeskidzia wygląda coraz lepiej. Szkoleniowiec „Górali” narzekał jednak na brak dopingu ze strony kibiców.

– Muszę pochwalić chłopaków za to, że walczyli dzisiaj do końca. Wszyscy nas chwalą, mówiąc że nasza gra wygląda coraz lepiej, dłużej utrzymujemy się przy piłce itd. Wszystko dobrze, ale tych upragnionych punktów nadal nie ma. Moi zawodnicy zostawili na boisku sporo zdrowia. Przegraliśmy, ale to nie wstyd przegrać z Lechem Poznań i w takim stylu. Mamy w tym roku jeszcze dwa mecze i na pewno ta przegrana nas nie załamie. Będziemy dążyć do zwycięstw w pozostałych spotkaniach. Ja dalej widzę sens pracy, którą wykonywaliśmy przez ostatnie trzy tygodnie. Na pewno musimy coś zmienić w grze obronnej i przeanalizować, dlaczego straciliśmy aż trzy bramki. Przy pierwszym golu dla przeciwnika zrobiliśmy błędy w kryciu przy stałym fragmencie gry. Później przyszło nam grać w dziesiątkę, ale radziliśmy sobie przyzwoicie w osłabieniu. Zmiany też były udane, w szczególności wejście Kamila Adamka. W końcówce zabrakło nam czasu na zdobycie choćby punktu. Zawodnicy Lecha są doświadczeni i wiedzieli, jak urwać cenne sekundy. Szkoda, że nie mieliśmy wsparcia kibiców u siebie. Walczymy o ekstraklasę i czujemy się w tej batalii osamotnieni.
Przez porażkę Podbeskidzie pozostaje na przedostatnim miejscu w tabeli i wyjście ze strefy spadkowej będzie dla podopiecznych trenera Sasala bardzo trudne. Z kolei Lech Poznań nie traci kontaktu z prowadzącą Legią Warszawa i nadal traci do lidera tylko cztery punkty.











