Głos w sprawie meczu Korony Kielce z Lechem Poznań zabrali trenerzy tych zespołów – Leszek Ojrzyński i Mariusz Rumak.
Mariusz Rumak (Lech Poznań): – Po raz kolejny okazało się, że stałe fragmenty są solą futbolu. Właśnie z takich sytuacji dwa razy zaskoczyła nas Korona, bo niepoprawnie ustawiliśmy się wtedy w obronie. Nie graliśmy źle w pierwszej połowie, ale nie stworzyliśmy sobie klarownych sytuacji bramkowych. Chwała jednak zawodnikom, że rozpoczęli realizować moje założenia i przede wszystkim zaczęli grać w piłkę, bo to jest bardzo ważne. Naszym celem było zneutralizowanie Macieja Korzyma. Dostaliśmy nagrodę za naszą postawę w postaci bramki Tonewa, a potem Henriqueza. Sam nie wiem, czy dośrodkowywał czy strzelał. Mecz mógł się podobać kibicom.
Leszek Ojrzyński (Korona Kielce): – My się nie cieszymy, bo bardzo boli, jak się traci bramkę w ostatnich minutach. Nie mieliśmy nawet czasu, żeby na to odpowiedzieć. Już drugi raz nam się to trafiło w tym sezonie, ale wtedy graliśmy w dziesiątkę. Za bardzo daliśmy się zepchnąć. Jak widać, wszystko się może zdarzyć w futbolu. Dwa strzały Lecha i dwie bramki. Nam natomiast w drugiej połowie nie wyszła żadna kontra. Trzeba żyć dalej, następny mecz już w piątek, a jeszcze są przecież późniejsze kolejki.
Korona Kielce spotkała się z Lechem Poznań w Poniedziałek Wielkanocny w ramach 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. „Kolejorz” zdołał zremisować z drużyną kielczan 2:2, choć do przerwy przegrywał 0:2. Na pięć kolejek przed końcem sezonu Korona zajmuje czwarte miejsce i ma trzy punkty przewagi nad szóstym w tabeli Lechem Poznań.










