
Skończył z grą w wieku 23 lat, w 2024 roku wygrał z St. Pauli 2. Bundesligę i został najmłodszym stałym trenerem w historii Premier League.
Fabian Marc Hürzeler urodził się 26 lutego 1993 roku w Houston. Jego ojciec, pochodzący z Szafuzy, pracował wtedy w Stanach jako dentysta, matka jest Niemką. Po dwóch latach rodzina wróciła do Niemiec, a od piątego roku życia mieszkał w Monachium, gdzie rodzice prowadzili gabinet. Ma niemiecki i szwajcarski paszport. Mówi, że dyscyplinę i punktualność wyniósł z domu, od ojca, który codziennie jeździł do pracy na rowerze bez względu na pogodę. Rywalizację, jak twierdzi, ukształtowały rodzinne wieczory z grami planszowymi: przegrana oznaczała dla niego zepsuty wieczór.
W 2004 roku trafił do młodzieży Bayernu Monachium. Wspomina, że do czternastego roku życia był tam prawdopodobnie najsłabszy i musiał pracować więcej niż inni. Potem został kapitanem, a w drużynie do lat 19 trener Kurt Niedermayer cofnął go z ofensywy na pozycję szóstki i zaczął zapraszać na odprawy taktyczne. Hürzeler mówi, że wtedy „wchłonął” to, jak ciekawe jest układanie gry. W 2012 roku zagrał w finale mistrzostw Niemiec juniorów (porażka 1:2 ze Schalke 04), ma 21 meczów w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec. W sezonie 2012/2013 grał w rezerwach Bayernu pod wodzą Mehmeta Scholla, który, jak mówi, wyjaśnił im, jak działa zawodowy futbol: jakiej potrzeba hierarchii i konsekwencji.
W Hoffenheim II trener Markus Gisdol po okresie przygotowawczym z pierwszą drużyną powiedział mu, że go nie potrzebuje: chciał graczy od szybkiego przejścia do ataku, a Hürzeler był typowym pomocnikiem od posiadania piłki. Potem grał w rezerwach TSV 1860 Monachium u Daniela Bierofki, który stawiał na wolę i dyscyplinę. Kontuzje wybiły go z rytmu (po pięciu miesiącach przerwy trudno wrócić na właściwy tor), a w wieku 23 lat uznał, że do wielkiej kariery piłkarskiej nie wystarczy mu jakości. Zrezygnował z marzenia o zawodowej grze, ale nie z futbolu. Gdy Bierofka po porażce wchodził do szatni w fatalnym humorze, piłkarze nie wiedzieli, co się z nim dzieje. Hürzeler mówi, że dziś, jako trener, rozumie go w stu procentach.
Latem 2016 roku został grającym trenerem FC Pipinsried, klubu z wioski liczącej około pięciuset mieszkańców koło Dachau. Prezydent Konrad Höß lubił powierzać drużynę młodym trenerom, a Hürzeler miał 23 lata i był młodszy od wszystkich poprzedników. Razem z dyrektorem sportowym Romanem Plesche, wtedy 28-latkiem, awansował w pierwszym roku do Regionalligi Bayern, a w drugim utrzymał drużynę. W maju 2019 roku Pipinsried spadło po porażce w ostatniej kolejce w Schweinfurcie. W sezonie 2019/2020 prowadziło w Bayernlidze Süd bez porażki, z przewagą 21 punktów, gdy pandemia przerwała rozgrywki. Hürzeler odszedł latem 2020 roku. W wieku 25 lat powiedział, że jego celem jest prowadzenie drużyny w Lidze Mistrzów, choć dziś, jak sam przyznaje, nie powtórzyłby tego zdania w tej formie.
Pipinsried było dla niego szkołą wszystkiego. Wspomina szok kulturowy: czterdzieści pięć minut jazdy od granic Monachium przez pola, obok krów i osłów, aż w końcu pojawia się boisko. Roman Plesche opisuje go jako człowieka drobiazgowego, „czasem niemal opętanego” futbolem perfekcjonistę, który potrafi się zatracić w szczegółach. Pilnował też sponsorów i obowiązków dyrektora sportowego, a żeby się utrzymać, sprzedawał obrazy dla monachijskiego marszanda. Stracił tę pracę, bo w czasie pracy oglądał mecze. W Pipinsried był też krewkim pomocnikiem: 46 żółtych kartek w 91 meczach, a rywale, jak przyznaje, niekoniecznie go lubili. We wrześniu 2018 roku klub, w kłopotach po serii słabych wyników, dołożył do sztabu Manfreda Bendera, dwukrotnego mistrza Niemiec z Bayernem, ale Hürzeler pozostał trenerem. W sezonie 2018/2019 pracował też w niemieckich reprezentacjach jako asystent: w U20 u Meikela Schönweitza, a potem w U18 u Christiana Wörnsa.
W sierpniu 2020 roku został drugim asystentem Timo Schultza w FC St. Pauli. Poznali się, gdy dwa lata wcześniej odbywał w klubie praktykę, i obaj uznali, że podobnie widzą grę. O Schultzu mówił później, że potrafi trafić do każdego zawodnika, wiedząc, kiedy trzeba mu dać kopa, a kiedy pogłaskać. Hamburg opisał krótko: dużo kultu, ale to „inna kategoria wagowa” niż wioska w Bawarii. Po zwolnieniu Schultza w grudniu 2022 roku przejął zespół tymczasowo, a 22 grudnia został pierwszym trenerem. Miał 29 lat, a St. Pauli było piętnaste w 2. Bundeslidze. Wygrał pierwsze dziesięć meczów, w kwietniu 2023 roku w Düsseldorfie odebrał dyplom Fußball-Lehrer (licencję Pro) i o włos nie wprowadził zespołu do Bundesligi.
W sezonie 2023/2024 St. Pauli wygrało 2. Bundesligę, a po trzynastu latach wróciło do elity, gdy w maju 2024 roku pokonało 3:1 VfL Osnabrück. Hürzeler dokonał tego z drużyną bez wielkich nazwisk, którą komentatorzy nazywali „no-name”: kapitanem był Australijczyk Jackson Irvine, w obronie grali Eric Smith, Karol Mets i Hauke Wahl, w ataku Marcel Hartel i Johannes Eggestein. W czerwcu 2024 roku przyjął ofertę Brighton & Hove Albion i nie poprowadził St. Pauli w Bundeslidze. Później tłumaczył, że o wyborze zadecydował „brzuch”, choć rozsądkowo było pół na pół.
W Brighton następował po Roberto De Zerbim. Miał 31 lat i był najmłodszym stałym trenerem w historii Premier League. Do Anglii zabrał tylko trzech współpracowników, bo chciał dać szansę ludziom, którzy już w klubie pracowali. W sierpniu 2024 roku został najmłodszym laureatem nagrody dla trenera miesiąca, a po porażce 2:4 z Chelsea, w której Cole Palmer strzelił cztery gole, Martin Keown nazwał go „mokrym za uszami”. Tydzień później Brighton wyrwało zwycięstwo z Tottenhamem, przegrywając do przerwy 0:2. Sezon 2024/2025 zespół skończył na ósmym miejscu z 61 punktami, a 2025/2026 również na ósmym, co dało drugi w historii klubu awans do europejskich pucharów, do Ligi Konferencji. W marcu 2026 roku, po porażce 0:1 z Arsenalem, powiedział, że rywal „robi własne reguły” i gra na zwłokę, i że on nigdy nie będzie trenerem, który tak próbuje wygrywać.
Wątek polski dotyczy Jakuba Modera. Pomocnik, w Brighton od 2020 roku, po zerwaniu więzadeł krzyżowych nie grał przez cały sezon 2022/2023. W sezonie 2024/2025 zagrał u Hürzelera w Premier League cztery razy, za każdym razem wchodząc z ławki. W styczniu 2025 roku przeszedł na stałe do Feyenoordu. Trener tłumaczył to tak: w środku pola jest duża rywalizacja, Moder chce grać częściej, świetnie wrócił do zdrowia po poważnej kontuzji i chce utrzymać miejsce w reprezentacji Polski.
W St. Pauli Hürzeler grał na ogół w ustawieniu 3-4-3, z piłką przy nodze: zespół miał w 2. Bundeslidze drugi najwyższy odsetek posiadania, ponad 57 procent. W rozegraniu środkowy z trzech obrońców, Smith, wychodził do pomocy, więc linia obrony stawała się czwórką, a wahadłowi trzymali szerokość. Bez piłki zespół bronił się zwykle w środkowym bloku, w ustawieniu 5-4-1, a gdy włączał pressing, spychał rywala na boki. Wiele okazji powstawało po dośrodkowaniach i zagraniach z bocznych sektorów.
W Brighton zaczął od ustawienia 4-2-3-1 (w sezonie 2026/2027 też najczęściej gra właśnie tak), a na pewien czas przeszedł na 4-4-2 z duetem Georginio Rutter i Danny Welbeck. W sezonie 2024/2025 zespół był mniej cierpliwy niż za De Zerbiego: średnie posiadanie piłki spadło z około 60 do około 53 procent, ryzykowne podanie do przodu było mile widziane, a gdy trzeba było, grano długą piłkę i walczono o drugą. Po jedenastu kolejkach tego sezonu Brighton było trzecim najlepiej pressującym zespołem ligi, a w tym czasie pokonało Manchester City, Manchester United, Newcastle i Tottenham. Hürzeler tłumaczył, że więcej graczy w ostatniej linii zajmuje obrońców rywala i daje więcej biegów w głąb pola. Mówi też, że jego piłkarze grają „przestrzenie, a nie pozycje”: ważne, żeby pewne strefy były obsadzone, a kto je zajmie, jest drugorzędne.
Już w 2018 roku, jako grający trener, deklarował, że jest zwolennikiem futbolu z piłką, ale z „mieszanką”: potrzebna jest stabilność i elastyczność, a gdy gra z piłką nie wychodzi, trzeba umieć stać nisko i kontrować. Sam mówi, że przy linii bocznej jest emocjonalny, choć na co dzień uważa się za spokojnego. Jako trener, zauważa, przestał chodzić na imprezy: po porażce nie śpi całą noc.
Jeszcze jako grający trener Pipinsried pisał dla portalu SPOX taktyczne analizy meczów Ligi Mistrzów i mówił, że zajmuje się futbolem dwadzieścia trzy godziny na dobę. Zachwycał się wtedy Atalantą Gian Piero Gasperiniego, trójką obrońców i wysuwaniem stoperów do środka pola. Do zawodników podchodzi indywidualnie. W St. Pauli określił to jako „przyjacielski autorytet”: jest blisko graczy wiekiem, nie udaje wielkiego szefa i nie rozkazuje z góry, ale ostatecznie wydaje polecenia. Podkreślał też, że wszystkich trzeba traktować uczciwie, ale nie jednakowo. W Brighton opowiadał, że przy rozmowach z piłkarzami korzysta z doświadczenia po pracy dla marszanda: najpierw trzeba zrozumieć potrzeby i wartości człowieka, jego kulturę i przeszłość, czy to chłopaka z Gambii, czy Jamesa Milnera. Z Bayernu chce przenieść do Brighton „Mia san mia”: kulturę, w której nawet w treningu gra się o zwycięstwo, a wygrywa w określonym stylu. Ange Postecoglou opowiadał, że gdy Hürzeler odwiedził trening Tottenhamu, zadawał tyle pytań, że musiał go przekazać komuś ze sztabu.
„Najważniejsze jest zrozumienie człowieka stojącego za piłkarzem. Jakie ma potrzeby, jakie wartości, jak został wychowany, jaka jest jego przeszłość.” (The Guardian, październik 2024)
„Przyjacielski autorytet. To stało się moim credo.” (SPOX, wrzesień 2022)
55
meczów
1,73
punktu na mecz
26
zwycięstw · 17 remisów, 12 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od czerwca 2024Premier League | Premier League | 55 | 26-17-12 | 1,73 | |
| 2022–2024 | 4 | 3-1-0 | 2,50 | ||
| 2016–2020 | Pipinsried |





