Osoba interesująca się współczesnym futbolem taki scenariusz przewidziałaby w ciemno. Broniące się praktycznie całą drużyną Atletico oraz Manchester City cierpliwie czekający na okazję, którą ostatecznie dopieścił w każdym calu. Taki właśnie był pierwszy mecz ćwierćfinałowy pomiędzy dwoma taktycznymi geniuszami. Pep Guardiola, spokojny oraz skupiony na wywalczeniu zaliczki przed rewanżem, a po drugiej stronie Diego Simeone, mający za cel przede wszystkim nie stracić bramki.
Argentyńczyk nie może być w pełni zadowolony z wczorajszego spotkania. Jego zespół dał sobie wbić gola po świetnej akcji gospodarzy, a to sprawia, że w rewanżu Atletico będzie musiało zaatakować. Taktyka obu szkoleniowców sprawiła natomiast, że samo spotkanie nie należało do najciekawszych.
Manchester City nastawiony na grę pozycyjną
Nie da się jednakże ukryć, że „The Citizens” zdominowali swojego rywala. Atletico może pochwalić się jedynie 33-procentowym posiadaniem piłki, ani jednym oddanym strzałem oraz zaledwie 15 przeprowadzonymi atakami (przy 86 gospodarzy). Manchester City wypada lepiej na praktycznie każdej płaszczyźnie; zaczynając od liczby podań (635 do 224), a kończąc na wywalczonych rzutach rożnych, których gospodarze mieli dziewięć, a goście ani jednego.
Atletico skupione było na destrukcji ataków przeprowadzonych przez podopiecznych Pepa Guardioli. Wiadomo, że nie jest to futbol miły dla oka, jednakże dla Simeone liczy się tylko i wyłącznie wynik. Pierwsza połowa szła po jego myśli. Jedynym pomysłem Anglików na szczelną obronę Hiszpanów były niecelne wrzutki, mocno przestrzelone strzały z dystansu bądź nieudolne próby wymuszenia rzutu karnego.
Niech o emocjach dostarczonych w pierwszych 45 minutach świadczy wskaźnik xG, czyli „oczekiwane gole” obliczające wartość między 0 a 1. City uzyskało wynik 0.18, z kolei Atletico – 0.00. Guardiola na przedmeczowej konferencji podkreślał, że wszystko jest częścią jego planu: – Nowa taktyka będzie decydująca. Jutro zobaczycie coś nowego. Często zbyt przesadzam z analizami, ale właśnie dlatego mam bardzo dobre wyniki w Lidze Mistrzów. Byłoby nudno, gdybym zawsze grał w ten sam sposób. Jeśli ludzie myślą, że zagram tak samo przeciwko Atletico i Liverpoolowi, to okej, ale mi się to nie podoba.









