
Dwukrotny zdobywca Pucharu Szwajcarii z FC Sion, który w 2024 roku w jeden sezon wrócił z nim z Challenge League do Super League.
Didier Tholot urodził się 2 kwietnia 1964 roku w Feurs w departamencie Loara. Jako dziecko trenował w AS Lignon, od 1981 roku w państwowym ośrodku szkoleniowym INF Vichy. Przez prawie dwie dekady był napastnikiem: grał w Toulon, Chamois Niort, Stade de Reims, AS Saint-Étienne i FC Martigues, a w latach 1995–1997 w Girondins Bordeaux obok Zinedine'a Zidane'a, Christophe'a Dugarry'ego i Bixente'a Lizarazu.
W Bordeaux zagrał w finale Pucharu UEFA 1996 i w finale Pucharu Ligi rok później. W ćwierćfinale z AC Milan strzelił pierwszą bramkę w wygranym 3:0 rewanżu, po porażce 0:2 w pierwszym meczu. Żartował potem, że to najbrzydszy z jego około 120 goli: piłka odbiła się od piszczeli, kości strzałkowej i kolana, ale wpadła do siatki. Karierę kończył w Szwajcarii: w Sionie, Bazylei, Young Boys i Vevey, z wypożyczeniem do angielskiego Walsall w 1998 roku.
Charakter ukształtował się w Toulon. Młody napastnik nie łapał się do kadry pierwszego zespołu, więc zaprosił trenera Rolanda Courbisa na mecz rezerw z Hyères. Strzelił cztery gole, a dzień później pierwsza drużyna zremisowała 0:0. Courbis miał powiedzieć, że dzieciak dał mu lekcję. Tholot wyniósł z tego zasadę, że szansę trzeba sobie wziąć samemu.
Wśród trenerów, z którymi pracował, wymienia Didiera Notheaux z Reims za ludzkie podejście i Christiana Grossa z Bazylei za nacisk na dyscyplinę i szacunek. Jacques Santini i Victor Zvunka byli dla niego przykładem tego, czego robić nie należy.
Do trenerki popchnął go Christian Constantin, prezydent Sionu. Zadzwonił do niego pod koniec bazylejskich lat i powiedział, że Tholot jest stworzony do tej pracy, ma zacząć w Vevey, a potem trafić do Sionu. Dyplomy trenerskie zrobił wcześnie, żeby dać sobie szansę na pozostanie w futbolu. W 2002 roku został grającym trenerem Vevey Sports.
Prawdziwy debiut przyszedł 29 października 2003 roku w Sionie. Klub został formalnie zdegradowany, Constantin odwoływał się do ligi, a Tholot utrzymywał zespół przy życiu samymi treningami i sparingami. Gdy klub przywrócono, kontuzje wyeliminowały dwóch brazylijskich napastników. Constantin powiedział mu krótko: grasz. Tuż przed czterdziestką Tholot wystąpił w meczu z FC Bulle i strzelił zwycięskiego gola. Zagrał tak dwa razy, potem został już tylko trenerem.
Od 2005 roku prowadził Libourne-Saint-Seurin, zespół z najmniejszym budżetem w trzeciej lidze. W pierwszym sezonie był trzeci i awansował do Ligue 2, w kolejnym się utrzymał, w 2007/2008 spadł. W Libourne pracował nad młodym Mathieu Valbueną. Przez pół roku zakazał mu schodzić do własnej połowy po piłkę, bo pomocnik wolał ją brać spod nóg stopera. W 2008 roku objął Stade de Reims. Obiecywano mu zatrzymanie kręgosłupa zespołu, ale Féreta i Fauré sprzedano, zanim podpisał umowę. Na zimę zastąpił go Luis Fernandez, a o zwolnieniu Tholot dowiedział się z radia w samochodzie.
W kwietniu 2009 roku Constantin ściągnął go do Sionu na miesiąc przed końcem sezonu. Klub był w strefie spadkowej. Tholot go utrzymał i wygrał z nim Puchar Szwajcarii z obrońcą tytułu na jego stadionie. Odszedł w maju 2010 roku. Potem trzy sezony pracował w Châteauroux po Jeanie-Pierze Papinie i utrzymywał klub w Ligue 2, aż jesienią 2013 roku, po dwunastu kolejkach czwartego sezonu, został zwolniony.
W 2014 roku został asystentem Claude'a Makélélé w SC Bastia w Ligue 1. Gdy Makélélé stracił pracę, zaproponowano mu jego miejsce. Odmówił z lojalności i też odszedł. Później mówił, że już nigdy nie będzie numerem dwa, bo asystent nie ma legitymacji pierwszego trenera.
Do Sionu wrócił w grudniu 2014 roku, gdy klub był przedostatni w tabeli. Utrzymał go i w 2015 roku wygrał Puchar Szwajcarii, w finale pokonując FC Basel 3:0. Do pierwszej drużyny wprowadził trzech wychowanków: Akolo, Edimilsona Fernandesa i Follonier. W sezonie 2015/2016 Sion wyszedł z grupy Ligi Europy za Liverpoolem. Nie przegrał ani z Liverpoolem, ani z Bordeaux, które pokonał 1:0 na jego stadionie. Tholot przyznawał, że to jego najlepsze trenerskie wspomnienie. Zimą klub awansował do 1/16 finału. Odszedł w sierpniu 2016 roku za porozumieniem stron, gdy klub zaczął kolejny sezon od porażek.
W kwietniu 2018 roku objął AS Nancy i dopiero w ostatniej kolejce utrzymał ją w Ligue 2. Następny sezon zaczął od siedmiu meczów bez gola. Zespół ustanowił rekord, czekając 677 minut na pierwszą bramkę ligową, a Tholot stracił pracę w październiku 2018 roku. Po Nancy zrobił prawie dwuletnią przerwę, zbudował dom i zamieszkał pod Bordeaux. W 2020 roku miał dwie oferty, z Sionu i z Pau FC, i wybrał Pau, świeżo awansowane do Ligue 2 i dysponujące najmniejszym budżetem w lidze. Utrzymał je trzy sezony z rzędu. W 2022 roku był nominowany do nagrody UNFP dla najlepszego trenera Ligue 2. Wspominał pierwszy sezon: gdy zespół miał na koncie 14 punktów, petycja o jego odwołanie zebrałaby tysiąc podpisów, a on wciąż wierzył w utrzymanie.
W czerwcu 2023 roku po raz czwarty został trenerem Sionu. Został trzecim trenerem w ciągu trzech miesięcy i zastał klub po spadku do Challenge League. W sezonie 2023/2024 wygrał z nim drugą ligę szwajcarską z najlepszą obroną w historii obecnego formatu i awansował bez baraży. W lutym 2024 roku Sion wyeliminował w Pucharze Szwajcarii mistrza kraju, Young Boys. W Super League był dziewiąty w sezonie 2024/2025, a rok później pobił klubowy rekord punktowy w Super League i znalazł się w górnej szóstce. Nikt nie prowadzi Sionu tak długo jak on od końca lat osiemdziesiątych.
Za stały punkt uznaje ustawienie 4-2-3-1: jego zdaniem najbardziej elastyczne, bo pozwala przejść na 4-4-2 lub 4-3-3. W sezonie 2026/2027 Sion grał najczęściej czterema obrońcami i 4-2-3-1, z epizodami w 4-3-3 i 4-1-4-1.
Buduje drużynę na mentalności i młodych zawodnikach, nie na gwiazdach. Po powrocie do Sionu dał do zrozumienia, że ktoś taki jak Mario Balotelli zaburzyłby strukturę zespołu, i przekonał prezydenta, by zrezygnował z transferów w stylu Balotellego. Kadra opiera się na zawodnikach wyszkolonych w Szwajcarii. W lipcu 2024 roku przed meczem w Bernie napisał na tablicy trzy słowa: wczoraj, dziś, jutro. Sion wygrał 2:1 pierwszy raz na Wankdorfie w lidze od 1996 roku.
W szatni stawia na jasne zasady. Gdy w 2015 roku trzech piłkarzy spóźniło się z powrotu na obóz, przyznał, że dzięki temu ma konkretne przykłady do ustalenia reguł. Uważa, że kadra powinna mieć dwudziestu pięciu zawodników, bo przy trzydziestu dwóch zawsze jest kilkunastu niezadowolonych. Do dziś inspiruje się filozofią Gernota Rohra, który przed meczem z Milanem zabrał drużynę do Cap Ferret na ostrygi i grę w zbijaka na plaży, żeby rozładować napięcie. Powtarza, że sukces należy do piłkarzy, a trener musi umieć usunąć się w cień.
Podkreśla uczciwość i lojalność. Z Sionu odchodził, gdy nie zgadzał się z polityką klubu. Nigdy nie dzwonił do prezydenta w trudnym momencie, by przypomnieć o sobie. Krytykę po porażkach akceptuje, nie znosi braku szczerości.
„Wybrałem 4-2-3-1. To najbardziej elastyczny system, który pozwala przejść na 4-4-2 albo 4-3-3. Ale to mi nie przeszkadza się dostosowywać. Nie wolno być upartym.” (La République des Pyrénées, luty 2022)
„Wczoraj nas nie obchodzi. To, że nigdy nie wygraliśmy w Bernie, nie ma znaczenia. Jutro też nas nie obchodzi. Liczy się dziś.” (Blick, lipiec 2024)
17
meczów
1,76
punktu na mecz
9
zwycięstw · 3 remisy, 5 porażek