Lausanne-Sport to jeden z większych szwajcarskich klubów piłkarskich. Kilkukrotny mistrz i zdobywca pucharu tego kraju, rozgrywający swoje domowe mecze na znanym Stade Olympique de la Pontaise – jednej z głównych aren mistrzostw świata z 1954 roku. Korzystając z okazji rozgrywanych w drugiej kolejce Raiffaisen Super League derbów „Romand” (derby francuskojęzycznej części kraju Helwetów), postanowiłem odwiedzić Lozannę i jej klub piłkarski, a przy okazji sprawdziłem, czy piłka nożna w tym państwie rzeczywiście staje się coraz bardziej popularna.
Pociąg SBB (szwajcarski przewoźnik) relacji Genewa – Brig wyjeżdża punktualnie o 12. Na dworcu głównym jestem równo o 11:55. Uff… udało się! Trochę czasu zajęło mi przedostanie się przez francusko-szwajcarską granicę – korki – najważniejsze jednak, że zdążyłem i mogę zajmować swoje miejsce. Jako środek transportu wybieram kolej, bo ta w Szwajcarii jest po prostu idealna. Zawsze na czas, zawsze wygodnie, a i ceny są bardzo przystępne.
Podróż do Lozanny – dodam tutaj, że w bardzo komfortowych warunkach – zajmuje niecałe 50 minut. Olimpijska stolica wita mnie niebywałym żarem lejącym się z nieba, który po jakimś czasie zamienia się w burze. Czyżby to znak, że dzisiejszy mecz obfitował będzie w piorunujące emocje?!
Lozanna – miasto MKOl
Spotkanie Lausanne-Sports – FC Sion ma zacząć się o 16, więc trzy godziny, które zostały mi w zapasie, postanowiłem spożytkować na delikatne zwiedzanie, ze szczególnym uwzględnieniem poszukiwań detali piłkarskich w tym mieście. Niestety zawiodłem się. 20 minut marszu i nic. Kibicowska pustynia. Ani jednego – znanego mi z Polski – napisu na murze czy wlepki. Te spotykam dopiero w okolicach przystanku jeżdżącej na stadion olimpijski linii autobusowej numer 3 (tu, uwaga, nie są to wlepki miejscowych, lecz ślady obecności gości z Zurychu).

Nie zamierzam oczywiście zapuszczać się w głąb dużych blokowisk, w których to, jak mniemam, czekałoby na mnie więcej ekstremalnych, połączonych z futbolem atrakcji – może innym razem. Piłka nożna w Szwajcarii nie jest najpopularniejszym ze sportów, jednak osiągnięcia drużyn takich, jak: FC Basel, Young Boys Berno czy reprezentacji narodowej nakręcają powoli koniunkturę – nie widać tego jednak bezpośrednio na ulicach, przynajmniej Lozanny.
Wszędzie widoczne są natomiast nawiązania do igrzysk olimpijskich czy samego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który na swoja siedzibę obrał właśnie to, położone nad brzegiem Jeziora Lemańskiego, miasto. Nie da się nie zauważyć pojawiających się co jakiś czas informacji dotyczących MKOl, a kolejowy dworzec główny wita przyjezdnych tak:

Jako że jestem amatorem dobrej kawy, zawieszam poszukiwania i udaje się na zasłużoną, aromatyczną małą czarną w okolice starego miasta i tu o dziwo czeka na mnie niespodzianka. Z oddali dobiegają coraz to głośniejsze śpiewy, które z czasem, wydaje się, zbliżają się w moim kierunku. Moim oczom ukazuje się długi, prowadzony w asyście miejscowych stróżów prawa, czerwono-biały korowód kibiców FC Sion. Co dziwne i raczej niespotykane w Polsce, sympatycy ze Sionu drogę na stadion – a jest to niemały kawałek – pokonują z dworca pieszo, prowadzeni malowniczymi uliczkami starej Lozanny.

















