
Trener, który przez trzy i pół roku prowadził rezerwy Lecha Poznań, a od 2024 roku jest asystentem Marka Papszuna w Rakowie i Legii.
Artur Węska urodził się 21 maja 1989 roku w Leżajsku. Piłkę uczył się w krakowskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego, skąd przeszedł do Zagłębia Lubin. Później grał w Chrobrym Głogów, Motorze Lublin i Wiśle Annopol. Karierę zakończył w wieku 24 lat. Równolegle skończył Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu ze specjalnością trener piłki nożnej, a jego promotorem był Łukasz Becella, dziś analityk Lecha Poznań. Trenerski start miał w akademii Znicza Pruszków. W listopadzie 2014 roku, w trakcie kursu UEFA A w Szkole Trenerów PZPN, odbył tygodniowy staż w pierwszej drużynie Cracovii.
Od 2015 roku pracował w pierwszym zespole Znicza Pruszków jako asystent. W kolejnych latach był w sztabach między innymi Dariusza Banasika, Dariusza Żurawia, Dariusza Kubickiego i Andrzeja Prawdy. Znicz awansował w sezonie 2015/2016 do I ligi, a Węska wspominał ten awans jako pracę u boku Banasika. W styczniu 2018 roku Węska został drugim trenerem Pogoni Siedlce, odpowiadał tam za przygotowanie fizyczne i rozpracowywanie rywali, a latem tego roku poszedł za Banasikiem do Radomiaka Radom jako pierwszy asystent. Ten rozdział trwał kilka tygodni. Wrócił do Znicza, najpierw jako asystent Piotra Mosóra.
Mając 31 lat, w czerwcu 2020 roku został pierwszym trenerem Znicza. Klub był w strefie spadkowej II ligi, a misja utrzymania wyglądała na niewykonalną. Drużyna wygrała sześć z ośmiu meczów i się utrzymała. Jesienią szło gorzej: w grudniu 2020 roku, przy 16. miejscu w tabeli, rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.
Pod koniec listopada, jeszcze jako trener Znicza, dostał telefon z Lecha Poznań, który szukał następcy Rafała Ulatowskiego. Ulatowski łączył prowadzenie rezerw z funkcją dyrektora szkolenia akademii i miał zająć się już tylko akademią. Węska znał go z czasów gry, bo to Ulatowski ściągnął go do Zagłębia Lubin. Jak mówił, od razu podjął decyzję: filozofia klubu była mu bliska. Od stycznia 2021 roku objął drugi zespół Lecha, który po 17 kolejkach miał 14 punktów i był na 16. miejscu w II lidze. Wiosną utrzymał drużynę, a rok później do ostatniej kolejki walczył o baraże o I ligę. Sezon 2022/2023 skończył na środku tabeli i zapewnił utrzymanie kilka tygodni przed końcem. W lutym 2024 roku klub ogłosił, że po sezonie trener odejdzie, a dyrektor akademii Marcin Wróbel mówił o obustronnej decyzji. Rezerwy zakończyły rozgrywki 2023/2024 na 16. miejscu i spadły do III ligi, a Węska odszedł po ponad trzech latach, jako jeden z najdłużej pracujących trenerów na trzech najwyższych szczeblach.
W Lechu miał wyraźnie określone zadanie. W rozmowie po rundzie jesiennej 2022 roku opisywał je jako połączenie młodości, doświadczenia i wyniku. Do pierwszego zespołu przeszli z jego rezerw między innymi Michał Gurgul i Antoni Kozubal, a debiut w pierwszej drużynie zaliczyli też Jakub Antczak, Maksymilian Pingot, Filip Wilak i Maksymilian Dziuba. Jesienią 2022 roku wyprowadził zespół w meczu z Olimpią Grudziądz dziewięcioma młodzieżowcami, a już w pierwszej kolejce tamtego sezonu zagrali Patryk Olejnik i 16-letni Mateusz Mędrala.
W czerwcu 2024 roku Raków Częstochowa ogłosił go asystentem Marka Papszuna. Papszun miał go na liście współpracowników od dłuższego czasu. W pierwszym sezonie Raków został wicemistrzem Polski, a Węska odpowiadał w sztabie między innymi za napastników. W maju 2025 roku, gdy Papszun pauzował za kartki, poprowadził konferencję po meczu z Jagiellonią. Pod koniec 2025 roku odszedł z klubem za porozumieniem stron, razem z trzema innymi współpracownikami Papszuna: Michałem Garnysem, Pawłem Frelikiem i Łukaszem Cebulą. Wszyscy czterej poszli za nim do Legii Warszawa. Od stycznia 2026 roku Węska jest pierwszym asystentem w Legii i głównym trenerem prowadzącym zajęcia na boisku.
O Legii mówił, że to historia, która zatoczyła koło. Po zakończeniu gry przeniósł się do Warszawy i bez żadnych znajomości chciał dostać pracę w klubie. Umówił się na rozmowę z Jackiem Magierą, który odesłał go do akademii. Trafił do dziesięciu kandydatów na trening pokazowy przy Łazienkowskiej, ale usłyszał od dyrektora: „Artur, nie tym razem”. Na pracę w Legii czekał, jak mówił, czternaście lat.
Jako asystent odpowiada za planowanie mikrocyklu: razem z analitykiem układa środki treningowe, strategię na rywala i własny plan gry, a potem przedstawia go pierwszemu trenerowi, który akceptuje całość albo wprowadza poprawki. Po każdym meczu pisze raport z ocenami zawodników w skali 1–10 i przedstawia propozycję składu na następny mecz. Ostateczna decyzja należy do Papszuna. Jego słowo-klucz to intensywność: trening trwa 60–70 minut, ćwiczenia zmieniają się bez przerw, a o ich tempo dba on sam. Przy grze co trzy dni ci, którzy nie grali, mają dzień po meczu pełnowymiarowy trening 11 na 11 przeciwko młodzieży z akademii ustawionej w strukturze najbliższego rywala.
W Legii zajmuje się napastnikami, to samo robił w Rakowie. Lubi zostawać z nimi po treningu i pokazywać analizy z europejskiego topu. Gdy w jednej rundzie stałe fragmenty gry stały się problemem, przejął nad nimi odpowiedzialność, dobrał role pod atuty zawodników i uszczelnił obronę. Dziś w Legii zajmuje się tym osobno Rafał Figiel.
W rezerwach Lecha wynik był dla niego mniej ważny niż rozwój. Mówił, że celem jest wprowadzanie młodych zawodników do piłki seniorskiej i granie nimi na szczeblu centralnym, a utrzymanie w II lidze jest celem sportowym, który trzeba zrealizować. Z młodymi rozmawiał indywidualnie i dużo, żądał od nich zaangażowania, odpowiedniego nastawienia i szacunku, a doświadczonych, jak Szymon Pawłowski, traktował jako lidera szatni i wsparcie dla juniorów. Stawianie na młodych uzasadniał też praktycznie: na początku sezonu ich błędy kosztują mniej. Jako trener drugiego zespołu Lecha pracował w klubie z określonym modelem gry, więc technika i taktyka były w jego zespole ważne tak samo jak wychowanie.
Pytany o małą liczbę minut dla młodych w Legii, odpowiadał, że o wejściu na boisko decyduje potrzeba wygrania meczu. Zadaniem sztabu jest przygotować ich indywidualnie, motorycznie i mentalnie, żeby przeskoczyli z piłki młodzieżowej do seniorskiej bez szoku.
„Praca u boku najlepszych to przywilej, a nie krok w tył.” (Legionisci.com, lipiec 2026)
„Dla nas wynik jest mniej ważny. Oczywiście, chcemy utrzymać się w tej lidze i to jest sportowy cel, który wymaga od nas dużo wysiłku.” (PolskaPiłka.pl, październik 2022)
125
meczów
1,30
punktu na mecz
43
zwycięstwa · 33 remisy, 49 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2021–20242 liga | 2 liga | 125 | 43-33-49 | 1,30 | |
| 20202 liga | 2 liga | 26 | 11-4-11 | 1,42 |