
Obrońca Legii z amerykańskiej hali, który od 1991 roku prowadził m.in. Lecha, Zawiszę i Błękitnych, ceniony za szatnię i ofensywę.
Adam Topolski urodził się 25 grudnia 1951 roku w Witkowie. Piłkarską drogę zaczął w 1964 roku w miejscowej Vitcovii, jako prawy obrońca grał potem w Warcie Poznań (1969) i Górniku Konin (1969–1973), a w 1973 roku trafił do Legii Warszawa. W barwach Legii trzy razy zdobył Puchar Polski: w 1973, 1980 i 1981 roku.
W 1982 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, do halowego Pittsburgh Spirit, a po rozwiązaniu klubu w 1986 roku przeszedł do Los Angeles Lazers, gdzie grał do końca kariery w 1988 roku. Do Ameryki pojechał, bo wiedział, że da mu to pewną niezależność; w Legii proponowano mu nawet stopień oficerski. Wspominał ten czas jako najlepszy okres kariery. Lazers grali w tej samej hali co koszykarze Lakers, a właściciele klubów z Pittsburgha i Los Angeles urządzali dla zawodników spotkania integracyjne, na których poznawał gwiazdy innych dyscyplin. Wrócił z Ameryki z dużo śmielszym podejściem do ludzi i z opowieściami, które w polskich szatniach stały się legendą. Gdy po latach wprost zapytano go o pożyczkę dla Michaela Jordana i znajomość z Jackiem Nicholsonem, przyznał, że część historii wyolbrzymiał dla dobrej atmosfery w drużynie.
Po powrocie do Polski prowadził pierwsze kluby w Wielkopolsce, a w 1991 roku objął Zawiszę Bydgoszcz w I lidze i zajął z nim ósme miejsce. W latach 90. pracował też m.in. w Sokole Pniewy, Zagłębiu Lubin i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Największy rozgłos przyniósł mu Lech Poznań. Na ławce Kolejorza usiadł w sezonie 1998/1999 i jesienią wygrał dziewięć meczów ligowych z rzędu, co jeszcze w 2020 roku było klubowym rekordem serii ligowych zwycięstw. Jak mówił, kluczem była wymienność pozycji, a Macieja Żurawskiego przesunął z prawej pomocy do ataku. Uważał też, że ukształtował Piotra Reissa i Krzysztofa Piskułę oraz odkrył Michała Golińskiego. Po latach mówił, że ten zespół miał materiał na mistrzostwo Polski, ale został rozprzedany.
W sezonie 1999/2000 prowadził Petrochemię Płock i Lecha, który spadł z ekstraklasy. Pracę w Poznaniu określił później jako najgorszy etap w karierze. W sierpniu 2000 roku wrócił do Lecha w II lidze, po zwolnieniu Austriaka Adolfa Pintera, gdy zespół miał po pięciu kolejkach tylko punkt. W pierwszym meczu, z GKS Bełchatów, pod koniec grał już pięcioma napastnikami.
Potem prowadził kluby niższych lig: Sokół Kleczew w IV lidze (wiosna 2006), Tur Turek w III lidze od sezonu 2006/2007, Unię Swarzędz, a na początku 2011 roku trzecioligową Pogoń Barlinek. Mówił, że nigdy nie wstydził się pracy w III i IV lidze, bo lubił pomagać tamtejszym klubom.
W kwietniu 2011 roku, po rezygnacji Macieja Murawskiego, wrócił po dwudziestu latach do Zawiszy. Miał dwa miesiące, żeby drużynę pozbierać i zdobyć awans do I ligi. W pierwszych wiosennych meczach zespół zdobył sześć punktów z osiemnastu możliwych. W czerwcu 2011 roku Zawisza awansował do I ligi. Topolski wiązał ten sukces z atmosferą, którą zbudował w szatni. Zgrupowania przed meczami domowymi służyły, jak tłumaczył, temu, żeby mieć piłkarzy na oku, bo w tamtym Zawiszy było kilku lekkoduchów. Po zmianie właściciela klubu trener odszedł; z Radosławem Osuchem, jak mówił, nie było mu po drodze.
Od sierpnia 2011 roku prowadził Bałtyk Gdynia w II lidze. Przejął zespół w kryzysie, ale po dwudziestu dwóch kolejkach drużyna miała dziewiętnaście punktów, przedostatnie miejsce i najsłabszą ofensywę w lidze (17 goli). W marcu 2012 roku zrezygnował po porażce 0:1 z Calisią Kalisz. Bałtyk spadł do III ligi.
Od września 2012 roku pracował we Wrześni: z Victorią awansował w sezonie 2013/2014 do III ligi. Potem przejmował małe kluby, m.in. Sokół Kleczew, LKS Ślesin i Unię Janikowo.
W czerwcu 2018 roku, jako sześćdziesięciosześciolatek, został trenerem Błękitnych Stargard w II lidze, po Krzysztofie Kapuścińskim. Z asystentami Jarosławem Piskorzem i Sławomirem Szczecińskim stworzył, jak mówił, dobrze działający kolektyw. W obu sezonach, 2018/2019 i 2019/2020, Błękitni utrzymali się w lidze na 12. miejscu. W Pucharze Polski 2019/2020 pokonali ekstraklasową Wisłę Kraków 2:1 i pierwszoligową Sandecję Nowy Sącz 3:0, a w 1/8 finału przegrali 1:2 ze Stalą Mielec.
Od sierpnia 2020 roku zespół prowadził Tomasz Grzegorczyk. W marcu 2021 roku Topolski wrócił do klubu zagrożonego spadkiem i zapowiadał, że w czerwcu kończy karierę trenerską. Błękitni zakończyli sezon na 18. miejscu i spadli z II ligi. Wtedy był jednym z najstarszych trenerów na szczeblu centralnym. Jego następcą został Maciej Sayed.
Topolski od lat stawia na ofensywę. Jego zasada brzmiała: zespół ma strzelić dwie bramki, bo nawet gdy jedną straci, wygra. Zazwyczaj wystawiał trzech ofensywnych zawodników z przodu i mówił, że lepszy jest wynik 2:2 niż nudne 0:0. Ustawienie z trójką obrońców i wahadłowymi próbował, jak twierdzi, już kilkanaście lat temu. Decyzje o składzie podejmował zwykle w ostatniej chwili, zdając się na instynkt.
Piłkarzy poznawał na boisku i w szatni. Bez biegania, powtarzał, nie ma gry, więc testował zawodników biegiem na pięć kilometrów i po wyniku widział, czy to wydolnościowiec, czy szybkościowiec i na której pozycji najlepiej go ustawić. Do szatni przychodził pół godziny wcześniej i rozmawiał z każdym, żeby od razu zauważyć, kto jest „wczorajszy”. Dyscyplina miała być mocna, ale atmosfera radosna, a piłkarzy trzeba szanować, nawet gdy brakuje wyników. Przyznawał, że nieraz wmawiał zawodnikom, że mają świetne umiejętności i mogą grać wyżej, bo jego rolą było osiągnąć z zespołem dobry wynik.
Rozwijał zawodników w wieku 20–23 lat dodatkowymi zajęciami, na przykład uczył długiego podania. W Błękitnych wierzył w Wojciecha Błyszkę i, jak mówił, nie pozwolił odstawić go na bok, choć szatnia początkowo go nie akceptowała. O sobie mówi, że jest „despotycznym charakterem” i lubi stawiać na swoim. Z czasem chciał być dla piłkarzy bardziej jak ojciec. W jego sztabie przez lata byli tylko asystent, trener bramkarzy i masażysta.
O sobie mówił, że zawsze traktowano go jak strażaka: gdy klubowi groził spadek, padało hasło „dawaj Topolskiego”.
„Zawsze byłem zwolennikiem powiedzenia – bez biegania nie ma gry.” (Weszło, maj 2021)
„Pozwoliłem grać chłopakom radosny futbol.” (Weszło, maj 2021)
19
meczów
1,37
punktu na mecz
7
zwycięstw · 5 remisów, 7 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od lipca 2021od 2 ligi do III ligi gr. 2 | od 2 ligi do III ligi gr. 2 | 19 | 7-5-7 | 1,37 | |
| 20212 liga | 2 liga | 16 | 2-9-5 | 0,94 | |
| 2018–20212 liga | 2 liga | 60 | 24-9-27 | 1,35 |





