30 maja 2019 roku Jagiellonia Białystok obchodziła 99. urodziny. Kilka dni przed tym wydarzeniem klub przedłużył umowę z obecnym kapitanem, a nieco wcześniej ze szkoleniowcem. Niewykluczone, że zarówno Ireneusz Mamrot, jak i Taras Romanczuk popracują w Białymstoku jeszcze przez co najmniej rok, a co za tym idzie – będą mogli razem świętować stulecie klubu.
Jeszcze do niedawna przyszłość zarówno sternika, jak i kapitana białostoczan nie była jasna. O tym pierwszym mówiło się, że najprawdopodobniej po porażce w finale Pucharu Polski zostanie zwolniony, a o tym drugim, że być może nie przedłuży umowy z Jagiellonią. Jednakże dzisiaj już pewne jest, że Mamrot oraz Romanczuk na dłużej zostaną w Białymstoku. Umowa z Ireneuszem Mamrotem została przedłużona o kolejny rok, natomiast jeśli chodzi o reprezentanta Polski, to jego nowy kontrakt obowiązuje do czerwca 2023 roku.
Nie było łatwo
Zeszły sezon dla Ireneusza Mamrota nie był najlepszy. Nie udało się zwyciężyć w Pucharze Polski, a także nie udało się nawet powalczyć o europejskie puchary. O grę w eliminacjach do europejskich pucharów białostoczanie walczyli do samego końca, ale ostatecznie zajęli tylko piąte miejsce. Nic więc dziwnego, że fani Jagiellonii mogli czuć się zawiedzeni.
O ewentualnym zwolnieniu Mamrota ze stanowiska trenera Jagiellonii mówiło się w zeszłym sezonie kilkukrotnie. – Po przegranym finale nie było najweselej, ale najgorszy moment przypadł na początek rundy wiosennej – mówi nam Marcin Malawko z serwisu Watch Ekstraklasa. – I chwała włodarzom „Jagi”, że wytrzymali presję, bo po przegranym marcowym meczu z Koroną (1:3) wydawało się, że nic już Irkowi nie pomoże. Ale na stanowisku trenera trzymał go też zbliżający się półfinał Pucharu Polski z Miedzią Legnica. Cel – finał – udało się zrealizować, a najgorsze chwile przetrwać – dodaje.











