Transferowa karuzela w Niemczech cz. 2


Na początku sierpnia wystartowała jedna z najlepszych lig na świecie - niemiecka Bundesliga. Większość klubów postarało się swoje kadry skompletować jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek, nie zmienia to jednak faktu, że również w sierpniu na niemieckiej ziemi byliśmy świadkami kilku interesujących transferów.


Udostępnij na Udostępnij na

Nie ma chyba wątpliwości, że to, co najlepsze na niemieckim rynku transferowym, wydarzyło się w lipcu. Wtedy to bowiem przynależność klubową zmienili między innymi tacy zawodnicy jak Mario Götze, Thiago Alcantara czy Henrich Mhitarjan, o czym przeczytać można tutaj. Po ubiegłym sezonie, który na europejskiej arenie został zdominowany przez niemieckie kluby, trudno się dziwić, że Bundesliga stała się wśród klasowych zawodników jednym z wymarzonych kierunków. Dziś przedstawiamy subiektywny ranking pięciu najważniejszych wydarzeń z ostatniego miesiąca okienka transferowego!

Arkadiusz Milik
Arkadiusz Milik (fot. bayer04.de)

5. Arkadiusz Milik (Bayer 04 Leverkusen -> FC Augsburg)
Zaczynamy od razu bliskim nam akcentem, mowa bowiem o jednym z polskich reprezentantów w Bundeslidze. Kiedy w grudniu ubiegłego roku wielu piłkarskich ekspertów grzmiało, że jedna dobra runda to za mało, że niecałe dwa sezony spędzone na poziomie ekstraklasy nie wystarczą, aby móc z miejsca przeskoczyć na poziom niemieckiego futbolu, w większości postrzegani oni byli jako złe duchy, które na siłę starali się zniszczyć radość, jaka towarzyszyła polskim kibicom oglądającym zdjęcia z prezentacji 18-letniego wówczas Arkadiusza Milika w Bayerze Leverkusen. Optymistycznie nastawiona część społeczeństwa twierdziła, że młody napastnik, choć nie wskoczy od razu do pierwszego składu, z czasem zyska sobie zaufanie trenerskiego duetu i z każdym kolejnym spotkaniem będzie stawał się coraz istotniejszym elementów układanki na BayArena. Stało się jednak zupełnie odwrotnie, a w rundzie wiosennej Milik na boisku spędził nieco ponad 50 minut. Bramki zdobywał, owszem, ale w barwach grających w Regionallidze (4. poziom rozgrywkowy) rezerwach klubu. Nic więc dziwnego, że w lecie obie strony zainteresowane były zmianą otoczenia przez polskiego napastnika. Idealną sytuacją dla byłego napastnika Górnika Zabrze była więc kontuzja Raula Bobadilli, który już swój debiut przypłacił uszkodzeniem więzadeł w kolanie. Milik został więc wypożyczony do 15. drużyny minionego sezonu na rok, podczas którego, miejmy nadzieję, otrzyma więcej okazji do pokazania swych umiejętności i do Leverkusen wróci jako dużo lepszy zawodnik.

4. Marcelo (PSV Eindhoven -> Hannover 96)
Kolejna pozycja i kolejny zawodnik związany z ligą polską. Marcelo wszyscy kibice w Polsce znać powinni z występów w barwach Wisły Kraków, dla której przez niespełna dwa lata był filarem defensywy i pewnym punktem w składzie zestawianym zarówno przez Macieja Skorżę, jak i Henryka Kasperczaka. W lipcu 2010 wyróżniający na ligowym tle Brazylijczyk został dostrzeżony przez skautów słynnego PSV Eindhoven, z którym wkrótce podpisał umowę i zaczął walkę o miejsce w składzie. Na Philips Stadion zaufanie sztabu szkoleniowego zdobył równie szybko co w Krakowie i już w pierwszym sezonie rozegrał w barwach nowego zespołu 28 ligowych spotkań, w których zdobył dwie bramki. Pierwsze poważne sukcesy przyszły rok później, kiedy to Marcelo wraz ze swoją drużyną sięgnął po krajowy puchar, a później udany sezon przypieczętował zdobyciem Superpucharu Holandii. Dobre występy w Holandii automatycznie spowodowały zainteresowanie ze strony innych europejskich klubów, a przez jakiś czas mówiło się o Brazylijczyku nawet w kontekście transferu do wielkiej Barcelony. Ostatecznie władze klubu i sam zawodnik doszli do porozumienia z Hannoverem 96, który, po półrocznym wypożyczeniu Johana Djourou, znów został z luką na środku obrony. Były zawodnik krakowskiej Wisły okazał się idealnym rozwiązaniem dla włodarzy klubu z AWD-Arena, którzy postanowili wyłożyć na niego prawie trzy miliony euro.

3. Emre Can (Bayern Monachium -> Bayer 04 Leverkusen)
Na najniższym stopniu podium uplasował się młodziutki Emre Can, który najlepszą klubową ekipę w Europie zamienił w sierpniu na Leverkusen. Urodzony we Frankfurcie, posiadający tureckie korzenie pomocnik ma 19 lat, a w Bundeslidze zadebiutował w marcu tego roku. Miesiąc później zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach „Bawarczyków”, która okazała się golem na wagę trzech punktów w wygranym 1:0 spotkaniu z SC Freiburg. Łącznie w barwach klubu ze stolicy Bawarii Can zaliczył tylko cztery ligowe występy, jednak nikt nie ma chyba wątpliwości, że powodem tego nie są niskie umiejętności zawodnika, ale ogromna konkurencja w drużynie z Allianz Arena. Prezes Rady Nadzorczej Bayernu, Karl-Heinz Rummenigge, po finalizacji transferu pomocnika na BayArena przyznał, że cieszy się z dokonanej transakcji przede wszystkim dlatego, że Emre Can w Leverkusen dostanie możliwość regularnej gry na poziomie ligowym. Legendarny niemiecki piłkarz podkreślił również, że historia Bayernu pokazała, że takie działania przynoszą pozytywne wnioski, co poparł przykładami chociażby Philippa Lahma, Toniego Kroosa czy Davida Alaby. „Bawarczycy” są jednak ostrożni i w czteroletniej umowie reprezentanta niemieckich młodzieżówek zagwarantowali sobie opcję pierwokupu zawodnika, który wówczas, zdaniem włodarzy mistrza Niemiec, będzie już ukształtowanym piłkarzem, zdolnym do gry na najwyższym światowym poziomie.

Emre Can
Emre Can (fot. Skysports.com)

2. Luiz Gustavo (Bayern Monachium -> VfL Wolfsburg)
Pozycję wicelidera naszego rankingu zajmuje, zdaniem wielu, jeden z najbardziej niedocenianych zawodników na świecie. Luiz Gustavo to nominalny defensywny pomocnik, który jednak w swojej karierze grywał już również na środku obrony czy nawet na jej lewej stronie. Ten niezwykle wszechstronny zawodnik w dużej mierze przyczynił się do zdobycia w ubiegłym sezonie przez Bayern potrójnej korony, odgrywając znaczącą rolę w rozgrywkach ligowych, pucharowych jak i w spotkaniach Ligi Mistrzów. Zagęszczenie w środku pomocy „Bawarczyków” oraz filozofia trenerska nowego szkoleniowca Bayernu, Pepa Guardioli, spowodowała jednak, że dla 10-krotnego reprezentanta Brazylii zabrakło miejsca w kadrze na sezon 2012/2013, w związku z czym zmuszony był on poszukać sobie nowego klubu. Przez długi czas numerem jeden wśród spekulowanych kierunków dalszego rozwoju kariery Brazylijczyka był Londyn, a konkretnie Arsenal, który po raz kolejny zdawał się przespać letnie okienko transferowe. Ostatecznie zakusy Arsene’a Wengera zakończyły się fiaskiem 15 sierpnia, kiedy to działacze VfL Wolfsburg wyłożyli na stół 22 miliony euro, podczas gdy „Kanonierzy” oferować mieli jedynie 16 milionów. Kariera Gustavo rozwijać się więc będzie na Volkswagen Arena, gdzie jednak nie doświadczy on w przyszłym sezonie gry chociażby w Lidze Europy. Czy brazylijski pomocnik pomoże popularnym „Wilkom” zagwarantować sobie udział w tych rozgrywkach w przyszłym sezonie? Przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy.

1. Kevin-Prince Boateng (AC Milan -> Schalke 04 Gelsenkirchen)
Przyszedł czas na pierwsze miejsce w naszym rankingu, którego obsadzenie było, spośród wszystkich innych pozycji, najłatwiejsze. W ostatnich dniach letniego okienka transferowego, 30 sierpnia, piłkarski świat obiegła informacja o transferze ghańskiego pomocnika Kevina-Prince’a Boatenga z AC Milan do Schalke 04 Gelsenkirchen. Dla wielu było to szokiem, bowiem, choć od jakiegoś czasu mówiło się o chęci pozbycia się przez włodarzy klubu z Mediolanu reprezentanta Ghany, w mediach nie pojawiał się temat Gelsenkirchen jako potencjalnego kierunku Boatenga. Gdy 12 milionów euro zostało już przelane, czteroletni kontrakt podpisany, a kibice i media oficjalnie poinformowani o tym ruchu transferowym, fani klubu z Veltins Arena mogli świętować. Już następnego dnia Boateng zadebiutował w barwach nowego zespołu, rozgrywając dobre zawody przeciwko Bayerowi Leverkusen, które jego nowa drużyna wygrała w stosunku 2:0. Wywalczony rzutem na taśmę awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, który w ogromnych męczarniach piłkarze Schalke zdołali ostatecznie wyszarpać zawodnikom PAOK-u Saloniki, był z pewnością istotnym argumentem dla podjęcia przez 26-latka takiej, a nie innej decyzji. W letnim okresie transferowym włodarze klubu z Gelsenkirchen ściągnęli już wcześniej między innymi Adama Szalaia, który znakomicie wprowadził się w drużynę i, pod nieobecność kontuzjowanego Klaasa-Jana Huntelaara, wraz z Julianem Draxlerem i Jeffersonem Farfanem tworzył znakomity ofensywny tercet w Schalke. Teraz, kiedy do tej trójki dołączył jeszcze Kevin-Prince Boateng, siła rażenia powinna wzrosnąć kilkukrotnie, co może zapewnić drużynie z Zagłębia Ruhry wyjście z grupy najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych, a być może nawet powtórzenie sukcesu sprzed trzech sezonów, kiedy to Veltins Arena była świadkiem półfinałowego starcia z Manchesterem United.

Komentarze
~bartkos87 (gość) - 10 lat temu

umieszczanie nic nie znaczącego polskiego grajka
obok boatenga, marcelo czy luisa gustavo jest trochę
nie na miejscu. przecież on nic nie osiągnął, nie
ma żadnej renomy itd.

Odpowiedz
~cbf (gość) - 10 lat temu

dokładnie racja

Odpowiedz
!!! (gość) - 10 lat temu

To są najważniejsze transfery według pana Adama
(POLAKA!!!) więc nie dziwi mnie Milik....

Odpowiedz
~pieta (gość) - 10 lat temu

wreście Prince boateng ni bd nękał Dumę Kataloni
w Lidze mistrzów

Odpowiedz
Adam Delimat (gość) - 10 lat temu

W tekście wyraźnie jest napisane, że to
subiektywny ranking :)

Odpowiedz
~Pablo (gość) - 10 lat temu

Zabawna strona piłki nożnej. Polecma:
http://noznapilka.pl/

Odpowiedz
[email protected] (gość) - 10 lat temu

Ciekawa historia klubu z niemieckiego-francuskiego
pogranicza:
http://lovefootball.pl/40/items/zapomniana-historia-c
zyli-jak-fc-saarbruecken-mialo-grac-we-francuskiej-ek
straklasie.html

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze