Za nami już siedem kolejek polskiej Ekstraklasy. Rozegrano już także pierwsze mecze Pucharu Polski, a w europejskich pucharach z czterech drużyn pozostał już tylko Lech Poznań. W tych meczach nie mogliśmy narzekać na brak emocji oraz zaskakujących rozstrzygnięć, nie zabrakło też piłkarzy, którzy zaliczyli prawdziwe wejście smoka do Ekstraklasy. Czas więc na pierwsze podsumowania, kto zawiódł, a kto zachwycił z zawodników, którzy zostali sprowadzeni do polskich klubów w letnim okienku transferowym.
Wyboru dokonaliśmy w ramach głosowania. Eksperci iGola oddali swoje głosy na dziesięciu piłkarzy, którzy są najcenniejszymi wzmocnieniami dla swoich klubów. Oto ostateczna klasyfikacja:
10 – Grzegorz Baran (PGE GKS Bełchatów), Saidi Ntibazonkiza (Cracovia)
Pozycja defensywnego pomocnika jest bardzo niewdzięczna. Trudno dostrzec zawodnika, który wykonuje czarną robotę, jednak w Bełchatowie z takiej roli doskonale wywiązuje się Grzegorz Baran. Nie jest to zaskoczeniem, bo przecież w zeszłym sezonie ten piłkarz był ważnym ogniwem Ruchu Chorzów, który wywalczył przepustkę do europejskich pucharów. Może w tym sezonie powtórzy ten wyczyn w barwach Bełchatowa?

Cracovia zaliczyła fatalny początek sezonu, lecz w swoim debiucie piłkarz rodem z Burundi zachwycił wszystkich. Występ w spotkaniu ze Śląskiem był na tyle udany, że kolejne słabe występy „Pasów” tłumaczono między innymi jego brakiem. W końcu były piłkarz Nijmegen powrócił w meczu z Górnikiem Zabrze i znów dał popis ofensywnej gry. 23-letni piłkarz miał też swój wkład w pierwszym zwycięstwie Cracovii w ostatniej kolejce przeciwko Arce Gdynia.
9 – Luiz Carlos Santos „Deleu” (Lechia Gdańsk)
Lechia Gdańsk przed sezonem robiła prawdziwy casting, hurtowo testowano zawodników różnych narodowości. Deleu został zauważony przez Tomasza Kafarskiego i podpisał kontrakt, lecz kibice traktowali go bardziej jak przysłowiowego kota w worku. 26-letni Brazylijczyk szybko potwierdził swoje umiejętności w lidze i z miejsca stał się ważnym zawodnikiem pierwszego składzie. Nie zawodzi w defensywie, jest także bardzo przydatny w akcjach ofensywnych, a Lechia z nim w składzie straciła do tej pory zaledwie pięć bramek.
8 – Waldemar Sobota (Śląsk Wrocław)
W pierwszych meczach sezonu olśnił ekspertów, zaliczając trzy znakomite spotkania. Później jednak znacznie spuścił z tonu, lecz w meczu z Widzewem przypomniał o sobie, strzelając efektowną bramkę. Mogłoby się zdawać, że przeskok z I-ligi do Ekstraklasy nie jest łatwy, lecz Sobota nic sobie z tego nie robi, odsuwając w cień między innymi Przemysława Kaźmierczaka, który również trafił do Śląska przed sezonem.













