23. kolejka ligi portugalskiej nie przyniosła zaskakujących rozstrzygnięć. Czołowa trójka wzbogaciła swój dorobek o kolejne trzy punkty, dzięki czemu Porto umocniło się na pozycji lidera. Po piętach „Smokom” depczą Benfica Lizbona i Sporting Braga, które tracą zaledwie jeden punkt do obrońcy tytułu.
CD Nacional – FC Porto 0:2
Ten mecz miał dość nietypowy przebieg, bo piłkarze zafundowali swoim kibicom kabaret. W 21. minucie goście atakowali prawą stroną, lecz jeden z obrońców zażegnał niebezpieczeństwo skutecznym odbiorem. Gdy już przejął futbolówkę, zdecydował się na podanie do własnego bramkarza, jak się okazało, bardzo niedokładne. Z prezentu skorzystał najbardziej wysunięty napastnik Porto – Marc Janko – i bez trudu umieścił piłkę w siatce. Kolejna komiczna sytuacja wydarzyła się w drugiej połowie. Porto naciskało z każdą minutą coraz mocniej, w końcu po jednym ze strzałów piłka trafiła w poprzeczkę, po czym spadła wprost na głowę jednego z napastników, który stał niecałe dwa metry od bramki, trafił… w poprzeczkę. Mecz rozstrzygnął w końcówce spotkania Alex Sandro, który wepchnął piłkę do siatki z najbliższej odległości.
Benfica – Beira Mar 3:1

Benfica nie chciała być gorsza od swojego największego rywala w tym sezonie. Już po 26 minutach za sprawą Oscara Cardozo zespół prowadzony przez Jorge Jesusa wyszedł na prowadzenie. Tuż przed końcem pierwszej połowy swoją cegiełkę do konstrukcji przyszłego zwycięstwa dorzucił Nicolas Gaitan. Trzeci gol padł niewiele ponad 120 sekund po wznowieniu gry, a na listę strzelców ponownie wpisał się Cardozo. Goście zdołali odpowiedzieć dopiero w 90. minucie, a w roli autora honorowej bramki wystąpił Cassio.
Fereirense – Sporting Braga 1:4
Sporting Braga, aby liczyć się dalej w walce o mistrzostwo, musiał wzbogacić się o trzy punkty w Fereirense. Plan układał się pomyślnie już od początku spotkania, bo w 6. minucie Helder Barbosa wyprowadził gości na prowadzenie. Na kolejne bramki czekaliśmy do drugiej połowy, a dokładnie do 55. minuty, kiedy to piłka zatrzepotała w siatce po uderzeniu Limy. Trzy minuty później podopieczni trenera Leonardo Jardima prowadzili jeszcze wyżej dzięki trafieniu Marcio Mossoro. Swoje trzy grosze dorzucił jeszcze Hugo. Gospodarzy było tego dnia stać tylko na jedną ripostę. Na kwadrans przed końcem honorowego gola strzelił doskonale znany z polskich boisk Bedi Buval.











