Thiago Silva zagrał kolejny imponujący mecz w tym sezonie. Tym razem przeciwko FC Porto. Mimo podeszłego jak dla piłkarza wieku Brazylijczyk dalej potrafi zrobić ogromną różnicę w defensywnie. Jednak ostatnio męczyła go spora liczba kontuzji. Nie zmienia to faktu, że były gracz Paris Saint-Germain jest niezwykle ważny dla zespołu Thomasa Tuchela.
Thiago Silva to świetny obrońca. Tutaj przywołam dość popularny ostatnio tekst: „Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym”. Żarty żartami, ale jest w tym sporo prawdy. To, że Thiago Silva jest defensorem z prawdziwego zdarzenia, raczej nie podlega żadnej dyskusji. Mecz przeciwko Porto tylko utwierdził zwyczajnie wszystkich w przekonaniu o tym, z jakiej klasy zawodnikiem mamy dalej do czynienia. Thiago był w pojedynku ze „Smokami” po prostu nie do zdarcia i to głównie właśnie dzięki niemu Chelsea zdołała wybronić rezultat z pierwszego spotkania.
Czy kogoś to zdziwiło? Nie. Ba, nie powinno dziwić nikogo. W końcu Thiago Silva od lat prezentuje najwyższy poziom. W tym sezonie nie jest inaczej. I z tego miejsca trzeba sobie zadać pytanie: „Czy warto było sprowadzić Brazylijczyka na Stamford Bridge?” Odpowiedź jest bardzo prosta. Oczywiście, że tak. A dlaczego?
Bo przyszedł…
ZA DARMO. Tak, dokładnie, ZA DARMO. Thiago Silvie wraz z końcem zeszłego sezonu wygasał kontrakt z zespołem PSG, Brazylijczyk postanowił go nie przedłużać i odszedł ze stolicy Francji w poszukiwaniu nowych wyzwań. Silva obrał kurs na Londyn i Premier League, do której od dawna był przymierzany.
I ktoś może powiedzieć, że Thiago Silva skończy w tym roku 37 lat. Okej, tylko przy tej okazji warto spojrzeć na to, że mimo wieku dalej potrafi być najlepszym defensorem w zespole. Dodatkowo jest świetnym przywódcą, co widać było w starciu z Porto. Młodsi koledzy z ekipy „The Blues” mogliby brać przykład z weterana europejskich boisk i tak też pewnie jest.
Jeżeli mówimy już o Silvie, to warto wspomnieć jeszcze o finansowym aspekcie jego kontraktu. Thiago zarabia, jak podaje portal Spotrac.com, 5,7 miliona funtów rocznie. Daje to o ponad 3 miliony mniejszą pensję niż ta, którą inkasuje Edinson Cavani. Nie trzeba chyba mówić, że jest to dla Chelsea niezwykle opłacalny biznes. Wraz z końcem obecnego sezonu Silvie kończy się kontrakt i głupim pomysłem byłoby go nie przedłużać.











