Termalica to jedna z sensacyjnych drużyn, które zagrały w ostatnich latach w ekstraklasie. Nie mówimy tutaj o samym klubie, bo ten jest całkiem dobrze zarządzany, ale o mieście, a raczej w tym przypadku wsi. Pojawienie się ekstraklasy w mającej około 700 mieszkańców Niecieczy było dużym wydarzeniem. Najprawdopodobniej nie była to jednorazowa wpadka, bo „Słoniki” mają po raz kolejny aspiracje do awansu. Na ten moment są najpoważniejszym kandydatem do wydostania się z Fortuna 1. Ligi.
To już 2,5 roku, odkąd Termalica spadła z ekstraklasy. Nie spowodowało to jednak zapaści klubu. „Słonie” ciągle są w czubie 1. ligi. Nie wpadli w kłopoty finansowe jak Sandecja, w tym oczywiście duża rola państwa Witkowskich, ale non stop dążyli do powrotu do elity. W obecnych rozgrywkach Termalica wystrzeliła od początku. Regularnym punktowaniem wysunęła się na czoło w 13. kolejce, a później spokojnie budowała przewagę, która dzisiaj wynosi dziesięć punktów. Bardzo solidna zaliczka przed rundą wiosenną.
Przygotowania do rundy wiosennej
Przygotowania do rundy wiosennej Termalica zaczęła już 11 stycznia. Do pierwszego ligowego spotkania było więc bardzo dużo czasu. „Słonie” miały też komfort, że już wcześniej pożegnały się z Pucharem Polski, a więc mogły sfokusować się na lidze. Zdecydowano się na przygotowania na własnych obiektach. Oczywiście przed treningami wykonano badania na Covid-19.
Termalica rozegrała cztery spotkania kontrolne. Wyniki może nie napawają optymizmem, gdyż bilans to 2:3 na niekorzyść „Słoni”. Przyzwyczailiśmy się jednak, że nie ma co przykładać dużej wagi do spotkań przed rundą, gdyż często mają one na celu przetestowanie nowych ustawień i rozwiązań. Strzelcami bramek dla Termaliki byli Roman Gergel, Piotr Wlazło i Paweł Żyro. Prawdziwa weryfikacja zespołu Mariusza Lewandowskiego przyjdzie 27 lutego w meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Jedynym zmartwieniem może być obrona. Jesienią stracili tylko osiem bramek, co jest najlepszym wynikiem w Fortuna 1. Lidze, a w pięciu sparingach stracili sześć goli.












