22 listopada meczem Widzewa Łódź z GKS-em Katowice zakończyła się historia otwartego w 1930 roku obiektu przy alei Piłsudskiego. Teraz zostanie on rozebrany, a w jego miejscu stanie nowoczesna arena sportowa. I choć łodzianie prezentują się po spadku z ekstraklasy fatalnie i okupują ostatnią lokatę w tabeli I ligi, to stadion został pożegnany godnie. Przede wszystkim za sprawą kibiców, którzy wypełnili go w komplecie. Swoją cegiełkę dołożyli też gracze w czerwono-biało-czerwonych barwach, którzy wywalczyli remis i przerwali passę ośmiu porażek z rzędu.
Od kilku tygodni trwała w Łodzi wielka mobilizacja na sobotnie spotkanie. Nieinteresującym się łódzką piłką trzeba uzmysłowić, że w tym sezonie zatargi między kibicami a zarządem przybrały na sile, co znacząco odbijało się na frekwencji. Fani, protestując przeciwko polityce klubowej – zwłaszcza zatrudnianiu przypadkowych trenerów – coraz rzadziej pojawiali się na meczach, nie zachęcały ich też na pewno fatalne wyniki osiągane przez podopiecznych Rafała Pawlaka, a wcześniej Włodzimierza Tylaka. Dość wspomnieć, że spotkania z Wisłą Płock i Bytovią Bytów obserwowała grupa ledwo przekraczająca tysiąc osób, a widzowie w pojedynkach z Zagłębiem Lubin i Olimpią Grudziądz liczeni byli już jedynie w setkach, choć na początku sezonu liczba kibiców oscylowała wokół 5 tysięcy.
Ostatnie 90 minut
Ale Widzew to przecież klub z piękną historią, na stadionie przy Piłsudskiego nie brakowało wielkich momentów, dlatego w sobotę wszelkie animozje poszły w zapomnienie, a sympatycy łódzkiego klubu wzajemnie się mobilizowali, by zapełnić stadion. Stworzyli filmik, w którym w telegraficznym skrócie pokazali momenty świetności z lat 90. i najbardziej efektowne oprawy. Nie zabrakło motywujących haseł: „Ostatnie 90 minut, które spędzimy wspólnie na tym stadionie, dopingując nasz Widzew” czy „Wymówek jest wiele. Odstawmy je na bok. WSZYSCY NA MECZ”.
Akcję promocyjną prowadził też klub. Już od kilku tygodni przed meczami i podczas przerw słychać było z głośników zapowiedzi sobotniego spotkania, również spiker zachęcał do licznego przybycia. W działania reklamowe zaangażowali się także sami zawodnicy. W spotach radiowych Rafał Augustyniak i Piotr Mroziński podkreślali, że to wyjątkowy mecz i historyczna chwila, i w imieniu całego Widzewa zapraszali na to wyjątkowe wydarzenie. Głośno mówiło się o podwójnej motywacji, poczuciu dodatkowego wsparcia i możliwości zapisania się w dziejach łódzkiej piłki nożnej. – Cała sfera mentalna jest już przygotowana. Zawodnicy wiedzą, jakiej rangi to będzie mecz. Zdają sobie sprawę, że to będzie ogromne święto dla klubu i kibiców. Oni muszą się do tego dopasować – zapowiadał na przedmeczowej konferencji trener łodzian.












