Madrycka prasa jest mistrzem udawania, że białe jest czarne, a czarne nie istnieje. W obliczu klęski ekipy Mourinho na dwóch najważniejszych frontach okazuje się, że tematem numer jeden jest walka o tytuł króla strzelców.
Ronaldo walczy o Trofeo Pichichi.
Ano, walczy. Całkiem skutecznie walczy. Według „Marki” ma na swoim koncie już 34 bramki. Według szacunków ludzi normalnych o jedną mniej. Plecy Pepego doprowadziły do sytuacji, że ich reprezentacyjny kolega może zostać najlepszym strzelcem ligi, a przegrać Złotego Buta z Leonem M. Do końca sezonu Ronaldo pozostały trzy mecze, w których będzie starał się strzelić pięć goli i zrównać się/przegonić Telmo Zarrę i Hugo Sancheza. Patrząc na klasę rywali, nie jest to wykluczone. Najpierw niespodziewanie walczące o utrzymanie Getafe, potem słaby jak nigdy Villarreal, a na koniec pewna spadku Almeria. Przygotujmy się więc na to, że Portugalczyk będzie oddawał po kilkadziesiąt strzałów w meczu, z każdej pozycji, z każdego miejsca na boisku. Trofeo Pichichi byłoby prztyczkiem w nos Messiego. Argentyńczyk by się tym nie przejął, Portugalczyk dorobiłby do tego faktu argumentację przekonującą cały świat, że od mikrego chłopaka z Rosario jest lepszy. Błędną argumentację.

Możemy kpić z obudzonej czterema bramkami żądzy bycia nowym Pichichim, ale musimy przyznać, że statystyki Ronaldo są co najmniej imponujące. 31 meczów, 226 strzałów w kierunku bramki, 88 w jej światło, 33 bramki. Jedna co 79 minut.
Almeria spadnie z La Liga. To już pewne. I nie tylko pewne, ale też przykre, patrząc na kadrę andaluzyjskiej ekipy. Trzeba naprawdę wybitnego trenera (trenerów właściwie), żeby spuścić takich piłkarzy do Segunda. Na bramce najlepszy ligowy specjalista od bronienia rzutów karnych, golkiper klasy światowej, podobno już dogadany z Valencią, człowiek, nad którego umiejętnościami rozpływa się sam Iker Casillas. W obronie Antonio Luna, 20-latek, który pewnie wróci do Sevilli i za rok, dwa będzie stanowił o jej sile oraz „Lillo”,21-latek, który pewnie wróci do Valencii i również za rok, dwa będzie stanowił o jej sile. W pomocy niezniszczalny Modeste M’Bami, który spokojnie poradziłby sobie na pozycji pivota w drużynie grającej w Lidze Europejskiej. W ataku Kalu Uche i Jose Ulloa, dwaj napastnicy, którzy w lepiej ułożonej ekipie strzelaliby po kilkanaście goli w sezonie. No i Pablo Piatti, powołany właśnie do reprezentacji Argentyny mikry wymiatacz, którego gole i akcje przez większą część sezonu utrzymywały nadzieje na utrzymanie. On nie musi martwić się o ligowy byt, pewnie zgarnie go Valencia, będzie doskonałym zastępstwem dla starzejących się skrzydłowych. Do Segunda spadnie też Hercules z Juanem Calatayudem, Davidem Cortesem, Roystonem Drenthe, Kiko Femenią, Davidem Trezeguetem i Nelsonem Valdezem. Można zadać pytanie, jak to możliwe?










