Piłka nożna jest fenomenem, nie ma praktycznie miejsca na świecie, które nie uświadczyłoby tego wspaniałego sportu. Jak się okazuje, nawet w takim kraju jak Samoa futbol jest obecny. Tak, tam też kopią!
Rys historyczny
Samemu Samoa towarzyszyły spore zawirowania polityczne. Kraj był dzielony, przekazywany z rąk do rąk, aż wreszcie ogłosił niepodległość. Najpierw wyspy zamieszkiwała rdzenna, polinezyjska ludność, jednak w czasach kolonializmu była ona wypierana przez przybyszów z Europy. W 1889 roku archipelag został podzielony na część zachodnią – dzisiejsze państwo Samoa – którą dostali Niemcy, i część wschodnią – dzisiejsze Samoa Amerykańskie – którą dostały Stany Zjednoczone.

Zmianę przyniosła I wojna światowa. Wtedy to niemiecką część wysp przejęła Wielka Brytania w ramach odszkodowania. Brytyjczycy oddali jednak Samoa w ręce Nowej Zelandii. Za to po kolejnej wojnie Samoa Zachodnie jako terytorium powiernicze ONZ pozostało w administracji Nowej Zelandii. W 1961 roku odbyło się referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości kraju, na mocy którego w 1962 roku Samoa Zachodnie stało się w pełni niepodległym państwem. W 1997 roku kraj zmienił nazwę państwa na Samoa.
Talent bez nadziei
Wiedząc to wszystko, naprawdę trudno było przypuszczać, że w takim miejscu mogą mieć miejsce narodziny „nowego Maradony” czy „nowego Pelego”. Jednak to nie więzy krwi zdecydowały, że o żadnym graczu z tych wysp nie usłyszał świat, co pokazuje historia „talentu beznadziejnego” – Desmonda Fa’aiuaso. Każdy człowiek, który pragnie zawodowo uprawiać piłkę nożną, powinien wznosić modły do Boga, iż urodził się w Europie, Ameryce Południowej czy nawet w Afryce, gdzie za każdym rogiem czai się agent, każde rozgrywki są obserwowane przez skautów, wszyscy, którzy przejawiają jakiś talent, są zapraszani do klubów, w których trenerzy kierują ich karierami, można za to mówić o pechu, gdy los zdecyduje o miejscu narodzin, wskazując miejsca, o których przeciętny Europejczyk nigdy nie słyszał. To spotkało naszego bohatera.
Wszyscy ludzie parający się futbolem na tej pacyficznej wyspie wiedzieli, że Fa’aiuaso to talent pierwszej wody. Cudowny snajper. Dość powiedzieć, że już jako 16-letni chłopak zdołał wywalczyć koronę króla strzelców miejscowej ligi. Rok później grał już w reprezentacji, kolekcjonując gole seriami. Oczywiście nie zrobiło to wrażenia na europejskich skautach, którzy wolą komfortowe podróże w obrębie Europy niż włóczenie się na Antypody. Nie zraziło to Desmonda, który w momencie uzyskania pełnoletności był już kapitanem ekipy, jaką wystawił jego naród. Wspomagał też młodzieżowe reprezentacje na różnym szczeblu w rozgrywkach eliminacji do młodzieżowych mistrzostw świata. To właśnie ten gracz był bliski sprawienia olbrzymiej sensacji, sprezentowania swojej ojczyźnie magicznej chwili. Fa’aiuaso zdobył bramkę na 1:0 w meczu przeciwko faworyzowanej Nowej Zelandii, niestety niedawni uczestnicy mundialu w RPA wyrównali, by po chwili zdobyć zwycięską bramkę, jednak wynik ważył się do ostatnich chwil, co i tak nobilituje Desmonda i jego kolegów.











