Zakończyła się 17. kolejka Serie A, co oczywiście oznacza podsumowanie zmagań na włoskich boiskach. Boiskowi gladiatorzy po raz kolejny dali nam popis swych umiejętności, zaspokajając nawet najbardziej wymagających koneserów. Mieliśmy bramki, mieliśmy emocje, a to wszystko okraszone zostało szczyptą boiskowej walki, której skutki będzie można odczuć już w następnej kolejce. Ale przejdźmy do sedna.Występ jednego aktora
Wielu z nas doskonale pamięta spotkania wygrywane przez jednego piłkarza, który swoją finezją, talentem czy instynktem strzeleckim potrafił przesądzić o rezultacie spotkania. Właśnie tacy zawodnicy stają się kluczem do sukcesu, o czym zaświadczyć mogą trenerzy takich drużyn, jak: Liverpool, Barcelona czy Real Madryt, których rozpalonymi płomieniami oświetlającymi ścieżkę sukcesu byli (i są) tacy zawodnicy, jak: Luis Suarez, Lionel Messi oraz Cristiano Ronaldo. Cudownym objawieniem, które, praktycznie rzecz ujmując, wyrwało zawiasy drzwi zwycięstwa, był zawodnik meczu Lazio – Sampdoria, Felipe Anderson.
https://vine.co/v/OdQW5zl5JFz
(Tak Felipe Anderson zdobył swoją bramkę)
Spektakl, który zagościł w teatrze zwanym Stadio Olimpico, można podzielić na trzy akty, w których to główną rolę pełnił nie kto inny, jak 21-latek pochodzący z Brazylii. Dwie asysty oraz jedna strzelona bramka z pewnością zasługują na coś więcej niż tylko pochwała, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę fakt, że wygrana rzymian pozwoliła im przeskoczyć drużynę Mihajlovicia i zająć tym samym czwarte miejsce w tabeli, depcząc po piętach trzeciemu Napoli.
Kibice drużyny prowadzonej przez Stefana Pioliego chcieliby z pewnością zobaczyć kolejne przedstawienie rozegrane pod przewodnictwem Felipe Andersona, co utwierdza mnie w przekonaniu, że miejsca w pierwszym rzędzie podczas wielkich Derbów Rzymu zostaną bezwarunkowo zajęte.
Fałszywe nuty w koncercie na 4 ręce
Wiele wzburzenia wywołał koncert zagrany na Stadio Communale Friuli przez reprezentantów ekip Udinese i Romy zakończony wynikiem 0:1 dla zawodników grających pod batutą Rudiego Garcii. Opinia krytyków, która dotyczyła głównego arbitra tego spotkania, była zdecydowanie nieprzychylna, ponieważ wychwyciła ona kilka kontrowersyjnych błędów, które w dużym stopniu zaważyły na odbiorze samego meczu. Najbardziej bolesną nutą całego spotkania była bramka Davide Astoriego, który już w 17. minucie przechylił szalę zwycięstwa na stronę „Giallorosich”. Liga włoska pozbawiona czołowego instrumentu, którym dysponują już największe ligi na świecie, zwanym przez wielu technologią goal-line, musiała złożyć ciężar odpowiedzialności na barki pana Marco Guidy oraz sędziego bramkowego, których opinie były całkowicie sprzeczne.
Piłka dośrodkowana przez Francesco Tottiego wprost na głowę Davide Astoriego pomknęła w kierunku bramki strzeżonej przez Orestisa Karnezisa, po czym odbiła się od poprzeczki i uderzyła wprost w linię bramkową, a następnie zagościła w rękach bramkarza. Sędzia bramkowy pozostał niewzruszony, nakazując obu ekipom grać dalej, zaś pan Guida po krótkiej konsultacji z resztą sędziów postanowił przyznać bramkę drużynie przyjezdnych. Decyzja arbitra głównego doprowadziła do furii ławkę Udinese, której upust dała pomeczowa wypowiedź trenera „Friulani” Andrei Stramaccioniego: –











