Dwóch polskich zawodników w hicie kolejki włoskiej Serie A? Tego jeszcze nie widzieliśmy. AS Roma z Wojciechem Szczęsnym w składzie wygrała 2:1 na wyjeździe z liderującą do tej pory Fiorentiną, w której od początku na prawym skrzydle zagrał Jakub Błaszczykowski. To pozwoliło podopiecznym Rudiego Garcii na wyprzedzenie drużyny ze stolicy Toskanii i objęcie pierwszego miejsca w tabeli.
Mecz od pierwszych minut trzymał w napięciu. Już od początku aktywni byli Polacy. Najpierw dwurotnie swych defensorów wspierał Błaszczykowski. Gdy gra przeniosła się na połowę rzymian, natychmiast zareagować musiał Szczęsny, który przechwycił piłkę, do której dojść próbował Nikola Kalinić.
Już w 7. minucie prowadzenie objęli goście. Przed polem karnym piłkę odzyskał Radja Nainggolan, a następnie odegrał ją do Miralema Pjanicia, który natychmiast podał do Mohameda Salaha. Znienawidzony we Florencji Egipcjanin świetnym strzałem z dystansu umieścił piłkę w siatce. Pomimo przeraźliwych gwizdów, którymi kibice Fiorentiny przywitali swego byłego ulubieńca przed meczem, Salah nie cieszył się ze zdobytej bramki.
https://www.youtube.com/watch?v=Qvnc6GhNzzk
Podopieczni Paulo Sousy starali się odrobić, straty coraz mocniej naciskając na obrońców Romy. Już w 12. minucie doszło do kontrowersji w okolicach pola karnego Romy, bo polski golkiper najprawdopodobniej zagrał piłkę ręką za polem karnym. Gracze „Violi” – w tym Błaszczykowski – prostestowali, domagając się ukarania Szczęsnego, ale sędzia nie reagował. Cztery minuty później świetną okazję do zdobycia wyrównującego gola miał Kalinić, który dostał długie podanie. Wydawało się, że sytuację ułatwił mu jeszcze Szczęsny, który za daleko wyszedł z bramki, ale Chorwat za mocno uderzył piłkę.
Kolejne minuty to przewaga gospodarzy, którzy zamknęli rywali na własnej połowie. Problem jednak w tym, że gra Fiorentiny obiecująco wyglądała do 16. metra. Im dalej w pole karne, tym bardziej drużynie Sousy brakowało pomysłu na świetnie dysponowanych obrońców Romy.
„Giallorossi” nastawili się na grę z kontry i w 34. minucie w ten sposób podwyższyli swe prowadzenie. Cała akcja zaczęła się od Daniele De Rossiego, który ofiarnie odegrał piłkę do Alessandro Florenziego. Włoch natychmiast uruchomił Gervinho, który przebiegł pół boiska, a następnie wygrał pojedynek z Ciprianem Tatarusanu, podwyższając prowadzenie gości na 2:0. De Rossi swą ofiarnością dał drużynie bramkę, ale również ucierpiał i po kilku minutach opuścił plac gry. W 40. minucie groźnym strzałem bramce rzymian zagroził Urugwajczyk Vecino, ale świetną interwencją popisał się Szczęsny.












