Możesz rozgrywać przyzwoite zawody, lecz ostatecznie zostać pokonanym. Taki przypadek miał dziś miejsce w Grodzisku Wielkopolskim. Gdy jednakże marnujesz dwa rzuty karne, a następnie popełniasz proste błędy w obronie, nie masz prawa myśleć o korzystnym rezultacie. Raków Częstochowa nie pokazał niczego wielkiego, lecz wykazał się zimną krwią. Podopieczni Marka Papszuna wysyłają sygnał, że będą walczyć o wicemistrzostwo do samego końca.
Zwycięstwo Pogoni z Górnikiem Zabrze oraz Rakowa z Wartą Poznań sprawia, że będziemy świadkami bardzo ciekawego bezpośredniego starcia między tymi zespołami. Podopiecznym Marka Papszuna sprzyjało dziś szczęście, lecz wiadomo, że szczęściu czasami trzeba pomóc.
Pojedynek dwóch największych niespodzianek
Warta Poznań, skazywana po niespodziewanym awansie do ekstraklasy na pożarcie, swoim konsekwentnym punktowaniem stanęła przed szansą nawet na europejskie puchary. Droga do tego naturalnie nadal jest niezwykle wyboista, lecz docenić trzeba fakt, że na tym etapie sezonu w ogóle o takim scenariuszu mówimy.
Dla Piotra Tworka kluczowym faktem jest to, że Warta już jest pewna utrzymania. Po zwycięskim spotkaniu z Wisłą Kraków nie krył emocji. – Chciałbym powiedzieć coś ważnego i nie boję się tego powiedzieć, bo moi chłopcy zrobili dzisiaj niesamowitą rzecz – na pięć kolejek przed końcem rozgrywek utrzymali się w ekstraklasie. Taki był główny cel i to udało się dzisiaj zrobić. Jestem dumny z moich piłkarzy i chylę przed nimi czoła, bo od pierwszego meczu do dnia dzisiejszego, a śmiem twierdzić, że również do ostatniego będą tak biegać i pracować. Dziękuję, chłopcy. Cieszcie się tą chwilą, bo na Wiśle nie wygrywa się często – powiedział po meczu w Krakowie szkoleniowiec warciarzy.
Przed pojedynkiem z Rakowem można było więc się zastanowić, czy beniaminek nie spuści w związku z tym z tonu. Zwycięstwo podopiecznych Marka Papszuna w finale Pucharu Polski oraz osiągnięcie czwartego miejsca dałoby jednakże możliwość rozegrania kwalifikacji do Europa Conference League. – Trzęsę się w dwóch sytuacjach. Gdy pada słowo „puchary” i „tylko spokojnie”, gdy pada komenda do zawodników od moich asystentów w końcówkach meczów. Reaguję wtedy jak byk na czerwoną płachtę. Gdy pojawią się pytania o puchary, to mi w środku już buzuje. Ja mam świadomość miejsca, w którym jesteśmy –











