Zwycięstwo odniesione nad Southamptonem przerwało słabą serię dwóch nieudanych wyjazdów. Porażka z Manchesterem United 2:3 stanowiła sygnał ostrzegawczy. Brak punktów z Evertonem fani „Kanonierów” zrzucali przede wszystkim na barki słabo dysponowanych napastników. Według nich pewna formuła się wyczerpała. Połączenie Arsenal – transfery nowych piłkarzy zimą traktują za obowiązek. Czy słusznie?
Starcie ze „Świętymi” zdaje się potwierdzać tę tezę. Mowa tutaj nie o wydarzeniach boiskowych, z których „Kanonierzy” wywiązali się bez zarzutu, ale kwestiach dyscyplinarnych. Kapitan zespołu Pierre-Emerick Aubameyang został odsunięty ze składu na domowy mecz właśnie z powodów wychowawczych. Warto wspomnieć, że wiosną Gabończyk spóźnił się na derbowe starcie z Tottenhamem, co także możemy traktować jako bardzo duży problem pozaboiskowy.
Tragiczna forma kapitana
Aubameyang przede wszystkim jednak nie broni się swoją postawą na boisku. Wydawało się, że po początku sezonu naznaczonym koronawirusem kapitan Arsenalu pomału wracał do wysokiej formy. Gol z Norwich oraz świetny występ z Tottenhamem we wrześniu pozwoliły mieć nadzieję, że na The Emirates wrócił stary, dobry Gabończyk. Nic jednak bardziej mylnego. Traktowany za jeden z najważniejszych elementów w projekcie Artety piłkarz zawodzi na całej linii.
Cztery gole i jedna asysta w Premier League nie wyglądają aż tak tragicznie jak sama gra napastnika „Kanonierów”. Aubameyang już zdążył zmarnować dwa rzuty karne w tym sezonie. Co więcej, wielokrotnie marnował naprawdę dogodne sytuacje. Fanom ekipy z The Emirates przypominają się mecze z Watfordem oraz Newcastle. W spotkaniu ze „Srokami” kapitan Arsenalu zdołał trafić z metra w słupek pustej bramki gości. Jeżeli dodamy do tego apatyczność w rozegraniu piłki oraz bardzo duże problemy z utrzymaniem jej na połowie przeciwnika, otrzymamy główny powód wielkiego zawodu i rozgoryczenia wszystkich mających armatkę w sercu.
Czarę goryczy przelewa fakt, że rok temu Aubameyang podpisał nowy, lukratywny kontrakt. Miał stać się on twarzą wszystkich zmian wprowadzanych przez Mikela Artetę w klubie oraz magnesem dla potencjalnych wspomnień. Jeżeli jednak tak ma wyglądać lider mianowany przez Arsenal, transfery powinny zostać wykonane możliwie jak najszybciej.
Fatalna ofensywa całej drużyny
Forma głównej postaci w pierwszej linii „Kanonierów” znajduje odzwierciedlenie w statystykach drużynowych. Owszem, zdecydowanie poprawił grę obronną. Aaron Ramsdale należy do czołowych bramkarzy Premier League, a duet White – Gabriel w większości meczów spisuje się naprawdę dobrze. Widać również znaczący progres w przygotowaniu stałych fragmentów gry pod bramką przeciwnika, z czego wydatnie korzysta wspomniany brazylijski defensor. Co z tego, skoro ofensywne poczynania ekipy z The Emirates można spisać przede wszystkim na straty?











