Występy Polaków w Lidze Mistrzów od lat nie są dla nas niczym nadzwyczajnym. Pomimo braku polskich drużyn kibice „Biało-czerwonych” z dużą chęcią obserwują najlepsze rozgrywki na Starym Kontynencie. Jednym z podwodów są oczywiście reprezentanci Polski. Jedni odgrywają ważną rolę w swoich drużynach, drudzy natomiast będą czekać na swoje szanse, wchodząc z ławki. W 1. kolejce na murawę wybiegło pięciu Polaków. Niektórzy z nich mieli ogromny wpływ na wyniki swoich drużyn.
Świetny mecz Roberta Lewandowskiego
Pierwszym z Polaków, który rozegrał swój mecz w Lidze Mistrzów, był Robert Lewandowski. „Blaugrana” na czele z kapitanem reprezentacji Polski podejmowała Royal Antwerp na Stadionie Olimpijskim. Oczywistym faworytem tego spotkania była Barcelona, jednak oczy kibiców reprezentacji Polski były zwrócone na Lewandowskiego. Polak w tym spotkaniu strzelił jednego gola , a „Barca” rozbiła klub z Antwerpii 5:0. Ten wieczór napastnik Barcelony zapamięta również z innego powodu. Zdobyta bramka była jego setną w rozgrywkach europejskich. Na szczególną uwagę zasługuje świetna komunikacja Roberta z Joao Felixem. To właśnie Portugalczyk asystował przy golu polskiego napastnika. Patrząc na przebieg spotkania, Lewandowski mógł skończyć mecz z kilkoma trafieniami. Niemniej jednak dobra dyspozycja Polaka może cieszyć, szczególnie po słabej grze w meczach reprezentacyjnych.
Słodko-gorzki mecz Grabary
W środę do rozgrywek przystąpiła FC Kopenhaga z Kamilem Grabarą w bramce. Przed meczem było głośno o Polaku, jednak nie ze względów czysto sportowych. Między polskim bramkarzem a kibicami Galatasaray doszło do delikatnego spięcia w social mediach. Polski bramkarz porównał ich do fanów lokalnego rywala – Fenerbahce. Przed meczem Grabara został „przywitany” gwizdami i musiał sobie radzić z dodatkową presją. Do czasu wychodziło mu to świetnie. Polak wielokrotnie ratował swój zespół przed stratą bramki.
Do 86. minuty meczu Kopenhaga prowadziła 2:0 i wydawało się, że dowiezie ten rezultat do końca spotkania. Jednak przez dwie minuty sytuacja się zmieniła. Najpierw gola kontaktowego zdobył Sacha Boey, a dwie minuty później na remis strzelił Tete. W obu sytuacjach Grabara był bezradny… Pomimo straty dwóch goli bramkarz Kopenhagi zebrał bardzo wysokie noty. Jest to zresztą uzasadnione. Gdyby nie on, to zespół ze stolicy Danii mógł stracić dużo więcej bramek.










