Obecny sezon w wykonaniu ekipy Filippo Inzaghiego jest najgorszy od lat. Daleko Milanowi do drużyny, która jeszcze nie tak dawno, bo cztery lata temu, była mistrzem Włoch. Jedynym pocieszeniem dla szkoleniowca „Rossonerich” musi być jednak świetna dyspozycja trzeciego strzelca Serie A, Jeremy’ego Meneza.

Francuski napastnik wychowywał się na przedmieściach Paryża w Longjumeau. Pierwsze kroki w swojej piłkarskiej karierze Menez stawiał w Sochaux, do którego trafił w wieku czternastu lat. W pierwszej drużynie debiutował już trzy lata później. Został wtedy najmłodszym profesjonalnym piłkarzem w historii Ligue 1. W pierwszym sezonie swojej seniorskiej gry stał się najmłodszym zawodnikiem, który strzelił hat-tricka w lidze francuskiej. Inne drużyny zaczęły przyglądać się Francuzowi, gdyż wykazywał wielki potencjał. Ten potencjał można było dobrze zaobserwować w reprezentacji Francji U-16, dla której w czternastu rozegranych spotkaniach zdobył dwanaście bramek. Szedł jak burza przez kolejne szczeble francuskiej młodzieżówki, zdobywając w 2004 roku mistrzostwo Europy U-17. W piłce klubowej nie szło mu jednak tak dobrze. Po dwuletniej przygodzie z Sochaux trafił do Monaco, w którym również pozostał jedynie dwa sezony. Następnie Menez zadebiutował w AS Roma, do której trafił w sierpniu 2008 roku. Trzy lata później przeszedł do Paris Saint-Germain, w którym najbardziej rozwinął swoje piłkarskie umiejętności. W 79 występach zdobył czternaście goli dla drużyny z Paryża. W tym okresie został też po raz pierwszy powołany do reprezentacji Francji, w której jak do tej pory zagrał 24 razy, strzelając dwa gole. W zeszłym roku Francuz trafił do AC Milan. Szybko stał się siłą napędową drużyny Inzaghiego i jej najlepszym strzelcem.
Nie ma co kryć, że zespół z Mediolanu jest tylko cieniem drużyny, która regularnie grała w Lidze Mistrzów i walczyła o tytuł mistrza Włoch. Na 26 rozegranych w tym sezonie meczów „Rossoneri” wygrali jedynie osiem. Mediolańczycy w trwającym sezonie tylko czterokrotnie zdobywali trzy lub więcej goli. Wszystkie z tych meczów odbyły się w zeszłym roku. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, jeśli do tego dodamy, że w 2015 roku zwyciężyli tylko w spotkaniach z będącymi w strefie spadkowej Parmą i Ceseną. Ostatni przegrany mecz z Fiorentiną w trudnym położeniu stawia Filippo Inzaghiego i jego drużynę. Oczywiście wpływ na to ma wiele czynników, jak chociażby słaba postawa formacji defensywnej, brak znaczących transferów i kryzys finansowy klubu. Drużynie nie można odmówić potencjału, choć z roku na rok średnia wieku zespołu rośnie i brakuje mu młodych talentów. Wśród całej tej negatywnej energii znajduje się jednak jeden człowiek, który pozwala wierzyć w lepszą przyszłość „Il Diavolo”.
https://www.youtube.com/watch?v=ytYh_MVjAoI











