Wybiegli, zagrali. Na pokiereszowanej przez cudowną arię Bocellego murawie piłkarze Legii i Lecha przygotowali nam przystawkę przed daniem głównym dzisiejszego dnia. Nie spodziewaliśmy się wykwintnych, smakowitych przekąsek, lecz czegoś pomiędzy chipsami z Biedronki a Colą Original. Czyli produktu, który w miarę ujdzie, a i może nawet delikatnie zasmakuje. Co z tego wyszło? Zerknijmy na nasze szybkie strzały z Superpucharu Polski.
1. Niestety, raczej zmarnowaliśmy dwie godziny naszego życia.
2. Poziom tego meczu najlepiej obrazuje chyba ten tweet:
3. Dobra, cofamy, lepiej ten:
4. Nie było to spotkanie, o którym jutro będziemy rozmawiać na ulicy.
5. Nie będziemy również o nim dyskutować dziś wieczorem.
6. Besnik Hasi zalicza naprawdę oryginalne wejście do naszego polskiego piekiełka.
7. I mówimy to całkiem serio, już dawno nikt nie miał takiego otwarcia!
8. Szczerze mówiąc, Albańczyk dziś zawiódł taktycznie. Pierwszy kamyk do ogródka, o którym zresztą już dawno się mówiło.
9. Na minimalny plus dziś Aleksandrov, a skoro to właśnie on grał najlepiej w Legii, niestety o czymś to świadczy.
10. OK, może jeszcze w miarę nieźle Makowski.
11. Arkadiusza Malarz to fajny chłop, ale czasem mamy poczucie, że więcej do tego klubu wniosłaby jego żona.
12. Z czystej sympatii nie będziemy tu wrzucać kultowego Wójcika krzyczącego o grze w siatkówkę.
13. Bez kilku kluczowych zawodników Legia traci naprawdę sporo.
14. I ogólnie rzecz biorąc, jeśli jej szefowie myśleli, że bez wzmocnień się obejdzie, to… sorry, panowie. Żadnych złudzeń.











