Luis Suarez uratował swój zespół przed utratą bramki w kontrowersyjny sposób, wybijając piłkę ręką z linii bramkowej. Napastnik tłumaczy się, że to było jedyne wyjście i jest zadowolony z dalszego obrotu spraw.
W doliczonym czasie gry drugiej połowy dogrywki, piłka po zamieszaniu w polu karnym leciała wprost do bramki strzeżonej przez Muslerę. Suarez zdecydował się na desperacką obronę – zablokował strzał ręką. Sędzia wyrzucił zawodnika z boiska i pokazał na „wapno”. Wykonujący „jedenastkę” Gyan nie wytrzymał presji i trafił w poprzeczkę.

– To byłby dla nas koniec mistrzostw świata. Nie miałem wyboru – usprawiedliwiał się Suarez. – Zrobiłem to, aby moi koledzy wygrali rzuty karne, które nastąpiłyby po dogrywce. Gdy zobaczyłem, jak Gyan nie wykorzystał rzutu karnego, eksplodowałem z radości – zakończył Urugwajczyk.
Swoje zdanie wyraził również szkoleniowiec „La Celeste”, Oscar Tabarez. – Mówienie, że oszukaliśmy Ghanę jest zbyt pochopne. Zastosowaliśmy się do kary sędziego, lecz nasi rywale jej nie wykorzystali – powiedział trener. – Myślę, że zagranie Suareza było instynktowne – bronił swego podopiecznego Tabarez.
Urugwaj ma przed sobą półfinał, w którym zmierzy się z Holandią. Poważnym osłabieniem będzie brak Suareza, pauzującego za czerwoną kartkę.










