Busquets na ławce? Żaden problem. Dembele w miejsce Griezmanna? Można by rzec – nareszcie. Barcelona uwolniona od piłkarzy bez formy wreszcie pokazała pazur i pewnie pokonała Sevillę aż 4:0. Pięknym trafieniem popisał się Luis Suarez, a Valverde najwyraźniej znalazł już optymalne ustawienie w środku pola.
Jakie znacie najmniej przyjemne miejsca do odwiedzania? Fotel dentysty, sala egzaminacyjna, a może publiczna toaleta? Cóż, takim miejscem dla Julena Lopeteguiego z pewnością jest stadion Camp Nou. Tutaj zaznał wielkiego upokorzenia w roli szkoleniowca Realu (1:5). Stamtąd wraca na tarczy także w roli menedżera Sevilli (0:4). Jego drużyna grała źle i choć miała kilka okazji do strzelenia gola, ostatecznie była zespołem dużo gorszym. Tym samym Andaluzyjczycy przegrywają kolejny mecz na szczycie w słabym stylu, bowiem niedawno ulegli na własnym stadionie Realowi Madryt.
Niewykorzystane sytuacje…
Utarty slogan w futbolu, ale jakże prawdziwy. Wyobraźmy sobie na chwilę, iż obie ekipy zamieniają się napastnikami przed pierwszym gwizdkiem. Luis Suarez przywdziewa białą koszulkę, a Luuk de Jong bordowo-niebieskie barwy. Wynik z dużą dozą prawdopodobieństwa mógłby być odwrotny.
Jeden bowiem strzela otwierającego gola piękną przewrotką, a drugi marnuje trzy stuprocentowe sytuacje. Prawdą wydaje się twierdzenie niektórych fanów Sevilli, że ich drużyna gra bez napastnika. Może i de Jong nieźle odnajduje się w grze kombinacyjnej, ale pod bramką przeciwnika znacznie odstaje poziomem.
https://twitter.com/J_Krecidlo/status/1180928533310398469?s=20
Aż przypomina się sytuacja z naszego krajowego podwórka, gdy Vuković uparcie stawiał na Kulenovicia kosztem bramkostrzelnego Carlitosa. Trener tłumaczył wtedy swoją dziwną decyzję tym, że Kulenović lepiej gra tyłem do bramki. Tymczasem prawdziwy snajper gnił sobie na ławce rezerwowych. Cóż, dzisiaj ponownie okazało się, że napastnik powinien jednak przede wszystkim strzelać. Gra tyłem potrafi być użyteczna, jednak nie można opierać gry na piłkarzu, który w ośmiu kolejkach ligowych nie potrafi zdobyć choćby jednej bramki. Można tylko się domyślać, że prawdziwy snajper w postaci Javiera „Chicharito” Hernandeza dzisiejsze spotkanie zakończyłby z hattrickiem na koncie.
„Barca” uwolniona bez Busquetsa
Ernesto Valverde pokazał przed tym spotkaniem, iż nie ma dla niego piłkarzy nietykalnych. Na ławce posadził zarówno klubową legendę o dotychczas niekwestionowanej pozycji, a także świeżutką gwiazdę w postaci Antoine’a Griezmanna. Ten odważny ruch okazał się jednak właściwy.
Okazuje się bowiem, iż para Frenkie de Jong – Arturo Vidal doskonale uzupełnia się w środku pola. Holender dzięki obecności walecznego Vidala wreszcie został uwolniony od zadań defensywnych i mógł się skupić na kreacji. „Barca” grała szybciej, składniej i rzadziej wystawiała się na groźne kontry.











