W kolejnym spotkaniu 7. kolejki Premier League Liverpool podejmował na Anfield Road Stoke City. Wyżej w tabeli przed tym spotkaniem byli goście, którzy okupywali 12. lokatę, natomiast „The Reds” zajmowali 14. miejsce. Liverpool mimo ogromnej przewagi nie potrafił udokumentować jej golem i tylko zremisował ze słabo wyglądającym Stoke.
Od początku spotkania sytuacja na boisku była bardzo wyrównana. Kibice zobaczyli akcje po jednej i drugiej stronie boiska. Stoke już w 2. minucie próbowało uruchomić swoją dwumetrową wieżę – Petera Croucha – ale główka rosłego napastnika nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Po chwili Suarez sugerował sędziemu, że był popychany w polu karnym przez Hutha, ale jak pokazały powtórki, była to kolejna próba wymuszenia faulu. Kilka minut później Wilson dobrym strzałem z dystansu usiłował zaskoczyć Reinę, jednak bez rezultatu. Odpowiedzieć próbował Sterling, lecz młodzian nadział się na rosłych obrońców „The Potters”.

W 11. minucie piłkarze Liverpoolu dobrze dośrodkowali na piąty metr z rzutu wolnego, a pozycję do strzału wywalczyć próbował Skrtel. Słowaka powstrzymywał Shawcross, ale 40-letni arbiter Lee Mason pozostał niewzruszony na protesty gospodarzy. W kolejnych minutach przycisnęli goście, lecz brakowało im ostatniego podania. W 17. minucie fatalną stratę w środku boiska zanotował N’Zonzi, a do piłki dopadł Suarez. Urugwajczyk popędził osamotniony dobre 35 metrów, ale nie miał ani pomysłu na wykończenie tej akcji, ani wsparcia kolegów, więc zdecydował się na strzał. Futbolówka poszybowała na rzut rożny, wcześniej odbiwszy się od Hutha. Trzy minuty później zła komunikacja w szykach obronnych Liverpoolu o mały włos nie skończyła się utratą gola. Reina wybił piłkę po ziemi na 30. metr wprost po nogi piłkarzy Stoke. Podanie na 20. metrze otrzymał N’Zonzi i próbował lobować Hiszpana. Ten końcówkami palców skierował piłkę na rzut rożny.
W 26. minucie dobrym strzałem z dystansu popisał się Gerrard, czym zmusił do interwencji Begovicia. Bośniak jednak sobie poradził. Przewaga piłkarzy Liverpoolu stopniowo wzrastała, ale nie przekładało się to na zdobycz bramkową. Kilka minut później Suso znakomicie wypatrzył Suareza, ale Urugwajczyk nie skorzystał z dobrego podania, bo odskoczyła mu piłka. Chwilę później Suarez świetnie ograł Hutha, a powolny defensor Stoke musiał się ratować faulem. W kolejnych minutach widoczny był zwłaszcza Gerrard, który szukał długich krosowych podań do kolegów z linii ataku, ale ze wszystkim sprawnie radzili sobie gracze Stoke. W 42. minucie dobrą trójkową akcję przeprowadzili Allen, Suarez i Gerrard, lecz urywający się obrońcom Stoke napastnik z Urugwaju nie doszedł do podania.











