Dla kibiców „Los Merengues” to był wspaniały wieczór w Pampelunie. Real Madryt pokonał 5:1 Osasunę w ramach spotkania 31. kolejki Primera Division. Liczbą dnia było bez wątpienia 100: tyle goli zdobyło już w tym sezonie trio Ronaldo – Benzema – Higuain we wszystkich rozgrywkach, tyle bramek zdobył w tym sezonie w lidze Real Madryt, a pierwszy gol Higuaina był jednocześnie setnym trafieniem Argentyńczyka dla klubu ze stolicy Hiszpanii.
Zespół Mourinho mógł mieć pewnego rodzaju obawy przed tym spotkaniem. Przede wszystkim dlatego, że Osasuna uczyniła ze swojego stadionu prawdziwą twierdzę, na której przegrała nawet Barcelona czy Athletic. W rundzie jesiennej Real dał na Santiago Bernabeu prawdziwą lekcję futbolu, gromiąc rywala aż 7:1. Mało kto jednak spodziewał się, że bardzo podobnym wynikiem zakończy się drugie starcie między tymi zespołami w tym sezonie. Dość niespodziewanie Mourinho posłał od pierwszej minuty największą liczbę Hiszpanów, odkąd objął stery w klubie z Madrytu. W wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce dla szóstki Hiszpanów: Casillasa, Ramosa, Xabiego Alonso, Arbeloi, Granero i Albiola. Ten ostatni wystąpił na środku defensywy zamiast faworyzowanego przez media Varane.
Jeśli taktyka Osasuny polegała na cierpliwym wybijaniu przeciwnika z rytmu, grze na czas i niespodziewanym golu, poległa już w 6. minucie. Na lewym skrzydle urwał się Ronaldo, dograł piłkę prosto na nogę zamykającego akcję Benzemy, a ten huknął z powietrza. Piłka wpadła do siatki, a ten fantastyczny gol natychmiast został porównany do trafienia Marco van Bastena z finału mistrzostw Europy z 1988 roku, jednego z najpiękniejszych goli w historii futbolu. Jakby tego było mało, już w 11. minucie dość nieoczekiwanie to nie Mourinho, ale szkoleniowiec gospodarzy, Mendilibar, wyleciał na trybuny za głośne protesty i rzucanie niepochlebnych uwag pod adresem arbitra. Real całkowicie zdominował to spotkanie, a kolejne doskonałe sytuacje były tylko kwestią czasu. W 27. minucie po zagraniu Oezila strzelał Ronaldo, piłkę odbił bramkarz gospodarzy. Podobnie było minutę później, kiedy Portugalczyk zrewanżował się Niemcowi i to Oezil był bardzo blisko zdobycia swojego gola. Szczęścia zabrakło Oezilowi także w 34. minucie, wówczas znowu górą okazał się Andres. Sekundy później akcja przeniosła się pod pole karne Realu i piłkę w polu karnym ciałem po strzale Nino zablokował Xabi Alonso. Gospodarze protestowali, domagając się rzutu karnego, ale sędzia pozostał niewzruszony.
W 36. minucie było już wiadomo, że to spotkanie to prawdziwe piłkarskie arcydzieło. Futbolówkę na lewej stronie dostał Ronaldo, zbiegł do środka i uderzył mocno z około 35 metrów, trafiając w samo okienko bramki bezradnego Andresa – jedno trafienie było piękniejsze od drugiego. To nie wszystko, swoje trzy grosze postanowił także wtrącić Higuain i w 39. minucie również on zdobył gola. Po prostopadłym podaniu idealnie uniknął pozycji spalonej i kiedy zorientował się, że nie ma do kogo odegrać, lekkim lobem zdobył dla Realu trzeciego gola, a tym samym swojego setnego dla madryckiego klubu. Był to prawdziwy popis siły „Los Merengues”, którzy dominowali nad rywalem całkowicie, pokazując nie tylko dzisiejszemu rywalowi, ale także całej lidze, że krótka zadyszka i dwa kolejne remisy to już przeszłość.










