Miniony rok pozostanie na długo w pamięci Dejana Stankovicia. Pomocnik Interu Mediolan odnosił w nim triumfy na arenie klubowej i z kolegami z reprezentacji zwycięsko zakończył eliminacje do mistrzostw świata w RPA.
Stanković to od wielu lat podpora Interu Mediolan. Były piłkarz Crvenej Zvezdy Belgrad był w ostatnim roku kluczowym graczem włoskiej drużyny i reprezentacji Serbii. Jego równa, wysoka forma powiodła „Białe Orły” do zwycięstwa w grupie eliminacyjnej mistrzostw świata. W RPA zabrakło Serbom szczęścia, ale Stanković nie ma powodów do narzekania. Z Interem zgarnął potrójną koronę, do której niedawno dołożył triumf w klubowych mistrzostwach świata.
– To był niezapomniany rok. Napisaliśmy razem z kolegami wspaniałą kartę historii nie tylko Interu, ale też Włoch i całego piłkarskiego świata. Wszystkim nam ostatnie 12 miesięcy pozostanie na zawsze w pamięci i sercu – powiedział Stanković.
Zapytany o wybór najważniejszego trofeum, które zdobył na arenie klubowej w 2010 roku, Stanković miał spore problemy z wyborem najcenniejszego z nich.
– Taki wybór jest niemożliwy, bo każde trofeum smakuje inaczej. Mógłbym nieco wyróżnić Ligę Mistrzów i klubowe mistrzostwa świata, bo Inter nie wygrywał tych rozgrywek w ostatnich latach. Do pełni szczęścia brakowało wygranej w Superpucharze Europy, ale jeśli ktoś zapytałby mnie, który puchar mógłbym oddać, to bez chwili wahania wskazałbym właśnie ten – stwierdził kapitan reprezentacji Serbii.










