Nie jest żadną tajemnicą, że Stal Rzeszów ma bardzo ambitne plany, które zakładają awans do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej w perspektywie kilku sezonów. Plany mocarne, ale wcale nie tak niemożliwe, jak mogłoby się wydawać. Obecnie zespół z Hetmańskiej zajmuje jedenastą lokatę w ligowej tabeli, ale sprawa potencjalnego awansu, bądź spadku, jest nadal otwarta.
Rzeszowianie na ten moment mają zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową, ale tylko trzy „oczka” dzielą ich od miejsca barażowego. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że od powrotu na boiska po pandemii „Stalowcy” nie prezentowali najwyższej formy, którą mogliśmy chociażby zaobserwować jeszcze w ubiegłym roku.
Ostatnio jednak Stal Rzeszów wygrała dwa spotkania z rzędu, przez co jej kibice znowu uwierzyli, że awans do Fortuna 1 Ligi poprzez baraże jest realny. Mimo to, jak wspomnieliśmy, widmo spadku również nie jest bardzo odległe.
Stal Rzeszów i świetny początek sezonu
Wróćmy jednak na chwilę do lipca ubiegłego roku, czyli początku sezonu w 2. lidze, który w wykonaniu rzeszowian był wręcz imponujący. Na sześć pierwszych spotkań Stal wygrała aż pięć, gubiąc punkty tylko w Krakowie z Garbarnią. Zespół z Podkarpacia strzelał dużo goli, tracąc przy tym stosunkowo niewiele, co w pewnym momencie przełożyło się nawet na pierwsze miejsce w ligowej stawce.
– W mojej opinii na bardzo dobry początek biało-niebieskich w ligowych rozgrywkach mocno wpłynął sukces odniesiony kilka tygodni przed ich startem, czyli sam awans na poziom centralny.
Na trzecim poziomie rozgrywkowym Stal Rzeszów, poza kilkoma wpadkami czy wyjątkami, piłkarsko przewyższała o klasę swoich przeciwników. Na tym, jak to się mówi potocznie, „gazie” zespół z Hetmańskiej wjechał bez skrupułów na drugoligowe boiska – uważa Michał Mryczko, redaktor w Biurze Prasowym Stali Rzeszów.
Później jednak coś zaczęło się psuć…
Im dalej w las… Na pomoc duet Wołowiec – Łętocha
Pierwszy kryzys przyszedł jeszcze pod koniec sierpnia. Zapoczątkował go przegrany mecz z Widzewem. Od tego spotkania forma „Stalowców” zaczęła gwałtownie pikować. I oczywiście można tłumaczyć to trudnym zestawem rywali (GKS Katowice, Resovia Rzeszów), ale w międzyczasie Stali przytrafiła się między innymi wpadka z Gryfem Wejherowo, który obecnie zajmuje ostatnie miejsce w lidze i jest pewny degradacji klasę niżej.
– Z biegiem czasu Stali zaczynało jednak brakować pewnych elementów, które decydowały o końcowych wynikach. W głównej mierze wskazać należy skuteczność, która paliła na panewce ofensywny, widowiskowy i często efektywny styl gry – twierdzi Michał Mryczko.
Następny tak poważny kryzys pojawił się tuż przed pandemią, kiedy to ekipa z Hetmańskiej przegrała cztery mecze z rzędu. Tym razem nie obyło się bez konsekwencji. Zarząd zdecydował się pożegnać z dotychczasowym szkoleniowcem – Januszem Niedźwiedziem. Podkreślono jednak, iż decyzja o rozstaniu była niezwykle trudna.











