Stade Rennais: w Bretanii zmierzają w dobrym kierunku


"Czerwono-czarni" marzą o tym, by osiągnąć sukces i dysponują narzędziami, które mogą w tym pomóc

14 marca 2019 Stade Rennais: w Bretanii zmierzają w dobrym kierunku

Pokonać Betis to już coś, ale wygrać z Arsenalem, w dodatku będąc przy tym średniakiem Ligue 1, to wielka rzecz. Stade Rennais pokonało "Kanonierów" w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy i do Londynu jedzie jako faworyt. W rodzimej lidze zawodnikom Stephana wiedzie się średnio, ale w Europie piszą w tym sezonie swoją bajkę. Na co stać zespół z Bratanii? Jakie są priorytety? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w tym tekście.


Udostępnij na Udostępnij na

Stade Rennais powstało w 1901 roku, ale mimo długiej historii nie jest klubem wielce utytułowanym. Gracze ze stolicy Bretanii dwukrotnie sięgali po Puchar Francji (1965, 1971), kilka razy byli też jego finalistą, a w europejskich rozgrywkach doszli do finału nieistniejącego już Pucharu Intertoto. To by było na tyle.

Sukcesy nie powalają na kolana, ale jest to jeden z najbardziej popularnych francuskich klubów, etatowy gracz w  Ligue 1 i słynny wychowawca wielu piłkarskich talentów, chociaż w przeszłości i ta drużyna przeżywała swoje problemy.

„Czerwono-czarni” w pełni profesjonalni stali się w 1998 roku, kiedy przejął ich Francois Pinault. Właściciel przekształcił klub, zmodernizował i ustabilizował jego pozycję w najwyższej lidze, a wraz z przyjściem spółki Artemis (Pinault jest jej szefem) zaczął się w zespole z Rennes czas umiarkowanego dobrobytu.

(Fortuna Pinault klasyfikowana jest na 30. miejscu wśród najbogatszych na świecie).

Był taki mecz…

Zanim doszło do ubiegłotygodniowego spotkania z Arsenalem – o którym za chwilę – Bretończycy tylko raz mierzyli się wcześniej z angielskim zespołem i warto o tym wspomnieć. W 2001 roku drużyna prowadzona przez Christiana Gourcuffa w półfinale nieistniejącego już Pucharu Intertoto ograła u siebie Aston Villę 2:1. W meczu rewanżowym „Czerwono-czarni” przegrali i nie awansowali do finału tej edycji.

Jedenastka Stade Rennais prezentowała się następująco: Durand, Escude, Artibage, Cesar, Reveillere, Le Roux, Danic, Delaye, Echouafni, Lucas, Monterrubio, a z ławki wchodzili choćby Chapuis czy Piqiuonne.

Triumf na Roazhon Park

W Ligue 1 Stade Rennais gości nieprzerwanie od sezonu 1994/1995. Najlepsze miejsce, jakie udało się zająć w tabeli, to czwarte (2004/2005 i 2006/2007). Uznać należy to za sukces, choć z upływem czasu i wzrostem środków finansowych rosną także apetyty.

W lidze gra wygląda różnie. Klub raz plasuje się w czubie, innym razem w środku tabeli. Sprawy mają się podobnie, jeśli pod uwagę weźmiemy również jego europejskie przygody. Mówiąc krótko: w pucharach świetnie nie bywało… aż nadeszły obecne rozgrywki.

W grupie Ligi Europy „Czerwono-czarni” trafili na Dynamo Kijów, Astanę i Jabłoniec. Łatwo nie było, ale notując trzy porażki i trzy zwycięstwa udało awansować się z drugiego miejsca, a w 1/16 sensacyjnie pokonać Betis. Kiedy jednak w kolejnej rundzie czekał gigant z Londynu, mało kto wierzył w sukces.

Jednak…

Bourigeaud raz, samobój Monreala dwa, Sarr trzy i Roazhon Park eksplodował. Zawodnicy Juliena Stephana pokazali, że należy się z nimi liczyć. W starciu z Arsenalem zaprezentowali świetną grę i są blisko sprawienia dużej sensacji, jeżeli w rewanżu uda się im osiągnąć korzystny wynik.

Oczywiście zespół z północnego Londynu to wielki klub, mający w składzie wiele sław, ale chłopcy z Rennes nie są tymi do bicia. Osoby śledzące francuską piłkę wiedzą, że klub z Bretanii czyni systematyczne postępy i mimo słabszych okresów czy trenerskich roszad zmierza do przodu.

A co wyróżnia go spośród innych?

Szkolenie – oczko w głowie klubu 

Jednym z priorytetów w klubie jest kształcenie. Stade Rennes to przede wszystkim znany na całym świecie i ceniony ośrodek piłkarskiego szkolenia. W klasyfikacji francuskiej federacji zajął czwarte miejsce w 2018 roku i był to ogromny powód do dumy.

Szkółka z Rennes znana była od dawna, ale w 2015 roku zainwestowano w nią jeszcze więcej, tworząc Akademię Rouge et Noir. Znana „Czerwona i Czarna Akademia”, kierowana przez Landry’ego Chauvina, jest teraz odrębnym podmiotem w klubie, którego celem jest doprowadzenie młodych ludzi do najwyższego poziomu.

Wśród znanych wychowanków ośrodka można wybierać do woli. Ogromna liczba światowej sławy zawodników z obecnym graczem Barcelony Ousmane Dembele na czele. Inni? Proszę bardzo…

Każdy fan piłki zna lub kojarzy choćby kilka z wymienionych wyżej nazwisk…

Jeden z najbardziej znanych adeptów, Yoann Gourcuff, na oficjalnej stronie internetowej tak wspomina akademię: – Mam wspaniałe wspomnienia z mojego czasu w szkółce. Wszystko było dobrze zorganizowane. Mogłem realizować szkolny program nauczania, jak i być bardzo skupiony na mojej pasji i postępach w piłce nożnej. Bardzo interesujące było połączenie obu tych spraw. Pamiętam, że miałem ciekawych i inteligentnych nauczycieli.

W ośrodku pracował bardzo długo i zna go dobrze także trener pierwszej drużyny Julien Stephan, a jednym z najmocniej obecnie błyszczących diamentów jest Timothe Nkada, 19-latek występujący w drużynie rezerw.

Julien Stephan – powiew świeżości i trzeci bilans Ligue 1

Ten sezon zespół prezydenta Letanga rozpoczął słabo, bo porażką z Lille. W drugiej kolejce udało się wygrać, ale w następnych dziesięciu meczach powtórzyło się to tylko trzykrotnie. W niektórych spotkaniach Ligue 1 gracze w czerwono-czarnych koszulkach nie prezentowali się dobrze, a efektem tego była zmiana trenera. Sabriego Lamouchi zastąpił Julien Stephan.

Lamouchi pracował w klubie od listopada 2017, notując z drużyną średnio 1,44 punktu na mecz. Za jego rządów zespół rozegrał 50 meczów (20 zwycięstw, 12 remisów i 18 porażek).

Czarę goryczy przelała porażka ze Strasbourgiem (1:4) i to właśnie dzień po niej prace stracił były zawodnik Interu i Olympique Marsylia. Klub zajmował wtedy 14. lokatę w lidze z dorobkiem 17 punktów, a Lamouchi po meczu o swoim teamie mówił tak: – To zbiorowy wrak… jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji.

Zadanie wyciągnięcia wraku z mielizny dostał dotychczasowy trener drużyny rezerw Julien Stephan, który w Rennes pracuje nieprzerwanie od 2012 roku. Ciekawostką jest fakt, że Julien to syn Guya Stephana, byłego zawodnika „Czerwono-czarnych”, a obecnie trenera asystenta w reprezentacji Francji.

Wielu nie było przekonanych do osoby nowego trenera, głównie ze względu na brak dużego doświadczenia. 38-latek wziął jednak szatnię szturmem i odmienił oblicze tej drużyny. Ze Stephanem na ławce Rennes wygrało 15 z 22 spotkań, przegrało tylko cztery (średnia punktów na mecz 2,18). Równie dobrze wiedzie im się w Lidze Europy…

W 28. kolejce gracze z Rennes zanotowali rekord. Pozostają niepokonani od siedmiu domowych meczów i mają drugi najlepszy bilans domowych spotkań (17 punktów) za PSG (18 punktów). Od czasu objęcia funkcji trenera przez Stephana notują też trzeci wynik w Ligue 1 pod względem zdobytych punktów – 23.

Przeznaczenie – Coupe de France

Ekipa z północno-wschodniej Francji swoje największe sukcesy odnosiła w krajowym pucharze. Dwa zwycięstwa i łącznie sześć finałów (ostatnio w 2014) i szansa na kolejny, bo w tegorocznej edycji jest już w półfinale.

W całej historii do rozgrywek tych zawodnicy z Rennes przystępowali prawie zawsze, opuściwszy tylko trzy z nich (pierwszy turniej odbył się w sezonie 1917/1918), a pierwsze zwycięstwo odnieśli w 1965 roku, ogrywając Sedan.

Drugie zwycięstwo to skromna finałowa wygrana z Olympique Lyon (1971), która z rozrzewnieniem wspominana jest do dziś. Jednym z ówczesnych graczy zespołu z Rennes był mający polskie korzenie Zygmunt Chlosta.

Edycja Coupe de France 2018/2019 to wygrane z mocnym Lille i Orleanem, a za tydzień w kolejnej rundzie czeka już OL. Zwycięstwo w tych rozgrywkach może być dodatkowa szansa na awans do rozgrywek europejskich – jak wiadomo, Puchar Francji rządzi się swoimi prawami i hegemoni nie zawsze błyszczą w nim formą.

Zmiana kierunku?!

Wspomniano już, że Stade Rennais to klub niemający gabloty pełnej trofeów. Kibice z małymi wyjątkami nie mieli okazji świętować dużych sukcesów, a taki mecz jak ten domowy przeciwko Arsenalowi wlewa w ich serca nadzieję na to, że to, co dobre, przed nimi. Wcale niewykluczone, że nie jest to wielce daleka przyszłość.

Jacques Delanoe związany z rodziną Pinault na łamach „Le Telegramme” mówi: – Zawsze marzyliśmy o takich chwilach, ale niestety klub nie zaoferował nam tak wiele wcześniej. Kiedy rozmawiamy z najstarszymi, mówią nam, że żyją finałami pucharu wygranymi w 1965 i 1971 roku albo awansem do Ligue 1 w 1994 roku… Ale nie możemy tego porównać do tego, co dzieje się teraz.

Fani z Rennes są jednymi z bardziej fanatycznych i oddanych w całym Heksagonie. To oni byli też dwunastym zawodnikiem w meczu z londyńczykami, zapełniając Roazhon Park do ostatniego miejsca i tworząc na nim fantastyczna atmosferę. W końcu mogli dać wyraz swojemu zadowoleniu, mimo że to tylko wygrany mecz, a nie awans do kolejnej rundy.

Przed meczem rewanżowym całe miasto, przybrane dodatkowo w klubowe barwy, mocno ściska kciuki za swoją ukochaną drużynę, a ta stoi przed niebywałą szansą na osiągnięcie historycznego wyniku.

Na sukces czekają wszyscy łącznie z przedstawicielami akcjonariuszy i prezydentem Letangiem, jednak nie brakuje im przy tym pokory. Klub budowany przez rodzinę Pinault wydaje się kierowany bardzo rozsądnie, bez narzucania sztucznej presji. Przynosi to oczywiście efekty, bo Stade Rennais nie stało w miejscu i od 1998 roku zrobiło olbrzymi krok do przodu – chociaż i tak jak inne francuskie drużyny nie jest w stanie konkurować z PSG i nie ma takich samych możliwości jak choćby Olympique Lyon czy Olympique Marsylia.

W tym roku czuć wielką zmianę, myślę, że jeśli nawet Rennes nie będzie w ćwierćfinale Ligi Europy, drużyna dobrze skończy sezon i za rok znów będzie Europa. Damien Noury, sympatyk Rennes

Starcie z Arsenalem i ewentualna wygrana dwumeczu może być szansą na złapanie jeszcze mocniejszego wiatru w żagle, który szybciej popchnie klub w tym dobrym kierunku – ku ważnym zwycięstwom.

Damien Noury, znany na polskim Twitterze kibic SR, mówi nam: – Jako kibic mam nadzieję, że klub będzie kontynuować tę dobrą drogę. W tym roku żyjemy czymś wspaniałym, nigdy nie mieliśmy tego w naszym klubie. Jesteśmy znani bardziej jako „club de la loose” (klub porażki) przez te trzy finały, które przegraliśmy. W tym roku czuć wielką zmianę, myślę, że jeśli nawet Rennes nie będzie w ćwierćfinale Ligi Europy, drużyna dobrze skończy sezon i za rok znowu będzie Europa. Zobaczymy, czy klub będzie stabilny, ale wszystko pokazuje, że to dopiero początek i będzie coraz lepiej!

Olivier Letang – mózg operacji

Sterami okrętu z napisem Stade Rennais dowodzi Olivier Letang. To były piłkarz między innymi Le Mans i Stade Reims, który po zakończeniu kariery trafił za dyrektorskie biurka.

Jego administracyjna kariera zaczęła się w 1997 roku, gdy został mianowany dyrektorem w Stade Reims (od 2006 roku pełnił tam funkcję dyrektora zarządzającego). Ukończył specjalizację na dwóch uczelniach wyższych, ale w 2012 roku przeniósł się do PSG, w którym został asystentem dyrektora sportowego.

Po odejściu z Paryża Leonardo został na krótko dyrektorem sportowym tego klubu, a w listopadzie 2017 został zatrudniony przez Stade Rennais. W Bretanii został dyrektorem generalnym (fr. prezydent).

W pierwszym tygodniu swojej pracy Letang zwolnił trenera Christiana Gourcuffa, a jego decyzja okazała się słuszna, bo zespół pod wodzą nowego – Sabriego Lamouchi – zajął w lidze piąte miejsce i awansował do pucharów.

Z przyjściem nowego prezydenta zmieniła się też ogólna komunikacja klubu, który otwarcie zaczął prezentować swoje ambicje – nie robiąc tego buńczuczne, ale z rozwagą i pomysłem. Zaczęto też mocniej dbać o „własnych ludzi”. Za przykład posłużyć może osoba obecnego trenera zespołu i jego niedoszłe przejście do AS Monaco.

Kiedy trenerem ekipy z Księstwa zostawał Henry, chciał Stephana w roli swojego asystenta, ale stanowczo sprzeciwiał się temu Letang, który za wszelką cenę chciał, aby ówczesny opiekun rezerw został w Rennes, widząc w nim ogromu potencjał.

Olivier Letang odkurzył też historię. Ciekawym faktem jest, że kiedy zaczynał swoją kadencję, przywrócił blask dwóm wygranym pucharom, rdzewiejącym wcześniej gdzieś w kącie. Przeznaczył na nie specjalne, eksponowane miejsce – tak by były widoczne, a sukcesy z przeszłości stały się motorem dla tych, które dopiero mają nadejść.

– Według mnie to, co się teraz dzieje, jest świetne. Praca Oliviera Letanga jest bardzo dobra. Dzięki niemu klub jest coraz bardziej profesjonalny. Zaszczepił on kulturę zwycięstwa, której nie było tak do końca w klubie wcześniej. W Julienie Stephanie dostrzegł ogromny talent. Możemy teraz to zobaczyć, oceniając jego pracę z  pierwszym składem Stade Rennais. Dzięki Letangowi dzieje się teraz coś wielkiego w Rennes – tak prezydenta „Czerwono-czarnych” charakteryzuje Noury.

„Czerwono-czarna” drużyna

Kadra Rennes składa się obecnie z 29 zawodników, których średnia wieku to 25,3 roku. Zespół budowany jest rozsądnie, a szefostwo stara łączyć się rutynę z młodzieńczą fantazją własnego narybku.

W sezonie 2018/2019 na wzmocnienia wydano 18 milionów euro, co jak na francuskie standardy jest sporą sumą. Za 9 milionów kupiono Jordana Siebatcheu z Reims, napastnika, który nie do końca jednak spełnia pokładane w nim nadzieje (23 mecze, 7 bramek).

Pozyskano również Greniera z Guingamp za 4 miliony czy Doumbię z Grasshopper Zurych (3 mln), a za darmo dołączyli między innymi Ben Arfa czy Da Silva. Z klubem pożegnało się też kilku graczy i bilans transferowy okazał się dodatni. Przejrzyste zarządzanie jest intencją administracji „Czerwono-czarnych”, ale celem nadrzędnym jest systematyczne wzmacnianie drużyny.

Kluczowym piłkarzem ekipy jest Ismailla Sarr, który zaangażowany jest w zdobycie największej liczby bramek w lidze, a jego gra może wzbudzać zachwyt. Dziesięć goli i osiem asyst we wszystkich rozgrywkach; 41 strzałów, 16 celnych, 28 asyst prowadzących do strzału… Senegalczyk notuje imponujące statystyki, będąc ofensywnym silnikiem Rennes. JEST TEŻ PIERWSZYM GRACZEM STADE RENNAIS OD 2016 ROKU I CZASÓW NTEPA, KTÓRY ZANOTOWAŁ DWIE ASYSTY W JEDNYM MECZU (z Caen).

Swoje robi też wypożyczony Mbaye Niang. 32 gry, 7 bramek i coraz większe zaufanie ze strony trenera, a jeszcze do niedawna największym problemem drużyny był brak skutecznego napastnika.

W Bretanii odżył także Hatem Ben Arfa. Po kłopotach w Paryżu znalazł w końcu swoje miejsce i odpłaca się przyzwoitą grą – choć obecnie znajduje się w lekkim kryzysie, nie zdobył bramki od 14 lutego.

Tak prezentowała się wyjściowa jedenastka w zwycięskiej potyczce z Arsenalem:

Na co stać Stade Rennais?

Czwartkowy mecz rewanżowy w Londynie będzie testem tego zespołu. W Bretanii przekonają się, czy są już gotowi na poważne zwycięstwa. Oczywiście nikt nie oczekuje cudów, choć w klubie coraz śmielej pojawiają się konkretne plany.

Dawny klub Kamila Grosickiego broni też honoru francuskiej piłki. Po wpadce PSG to na nim i Olympique Lyon (rywalizuje z Barceloną) skupia się wzrok fanów znad Sekwany.

W lidze – niestety dla całej rywalizacji – dominują paryżanie i jeszcze przez długi czas nie ulegnie to zmianie. Jeśli natomiast w Rennes nie zboczą z obranej ścieżki, to mogą rywalizować na równym poziomie z Lyonem, Marsylią czy Lille i rokrocznie walczyć o miejsca dające udział w pucharach.

„Czerwono-czarni” to klub sprzedający swoich najlepszych zawodnikow. Tak stanie się pewnie niedługo choćby z Sarrem, na którego poluje wiele europejskich zespołów. Problemem może okazać się zastępowanie tych najwartościowszych graczy, ale w Rennes zdają sobie z tego sprawę i dlatego wytężoną pracę wykonuje dział sportowy klubu, na którego czele stoi Sylvain Armand, a szefem skautów jest Jean-Luc Buisine pracujący wcześniej w AS Monaco.

Nie ma możliwości, aby Rennes wygrał Ligue 1. PSG będzie co roku zgarniać tytuł mistrzu Francji. Być może wygramy Puchar Francji lub Puchar Ligi, ale może być ciężko. W tym roku kto wie? Półfinał z Lyonem i „Rouge et Noir” mogą go wygrać, tak jak w Ligue 1 (pierwszy mecz Juliena Stephana, zwycięstwo 2-0) – tak o szansach swojego klubu mówi Noury.

Do Londynu nie tylko na wycieczkę

W zawodników Stade Rennais wierzy Damien Noury: – Będzie ciężki mecz. Gdy Arsenal gra na swoim boisku jest prawie niepokonaną drużyną. Będzie trudno, ale chcę wierzyć w to, że Rennes zagra w ćwierćfinale Ligi Europejskiej. 

Ten etap rozgrywek w Europie klub osiągnął pierwszy raz w swoich dziejach, ale mimo wysokiego zwycięstwa Bretończycy muszą pozostać skoncentrowani. W Londynie wspierała ich będzie także ogromną liczba sympatyków – francuski klub dostał pulę pięciu tysięcy biletów, które rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Atmosfera w stolicy Bretanii przypomina wielkie świeto i całe miasto trzyma kciuki za swoich ulubieńców.

Trener Stephan zabrał do Anglii 20 zawodników, przed którymi stoi szansa na spektakularny wyczyn. Minusem może okazać się dla nich powrót zawieszonego wcześniej w drużynie Arsenalu Alexandre Lacazette, który spróbuje odwrócić sytuację na korzyść Anglików. Zawodnicy z Roazhon Park udali się tam jednak nie na wycieczkę, a z chęcią kontynuowania swojej miłej historii i dopisania do niej kolejnego rozdziału.

***

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski