Nowy piłkarz Lecha Poznań, Sergiej Krywiec, mówi, czym kierował się, przechodząc do Lecha i polskiej Ekstraklasy. Zawodnik ma być wielką gwiazdą poznańskiego klubu i naszej rodzimej ligi. Z kolei dyrektor sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk, tłumaczy, dlaczego Witalij Rodionow trafi do Poznania dopiero latem.
Sprawa Krywca
Krywiec mówi, że na Białorusi osiągnął już wszystko i zaczynało brakować mu motywacji do pracy. Polskę traktuje jako awans sportowy. – Na Białorusi osiągnąłem już wszystko. Zdobyłem cztery medale mistrzowskie z BATE i brakowało mi nowych wyzwań, trochę także motywacji do pracy – mówi.

– Uznałem więc, że to doskonały moment, aby zmienić otoczenie i spróbować sił w silniejszej lidze. A szczególnie ważne było dla mnie, aby wyjechać na Zachód, więc oferty z Polski bardzo mnie ucieszyły – dodaje.
Krywiec potwierdza także, że oferta z Lecha nie była jedyną propozycją z Polski. Media informowały o zainteresowaniu Białorusinem ze strony Wisły i Legii, ale jak mówi sam piłkarz, to krakowski klub był bardziej konkretny.
– Przede wszystkim była to jeszcze Wisła, bo o propozycji Legii tylko się mówiło, w każdym razie do mnie żadne konkrety nie dotarły. Natomiast o zainteresowaniu krakowian wiedziałem od dłuższego czasu i nawet zastanawiałem się nad ich ofertą. Lech był jednak bardziej konkretny – powiedział Krywiec.
Przypomnijmy, że Lech kupił Krywca za około 300 tys. euro przed runda wiosenną z białoruskiego BATE Borysów.
Sprawa Rodionowa

Dyrektor sportowy Lecha Poznań, Marek Pogorzelczyk, poleciał kilka dni temu na zgrupowanie poznańskiej drużyny do Turcji m.in. po to, by dograć sprawę transferu białoruskiego napastnika Witalija Rodionowa z BATE Borysow. Niestety, choć kluby się dogadały, kwestia indywidualnego kontraktu pozostaje kwestią sporną. Piłkarz nie trafi zimą do Lecha, ale latem najprawdopodobniej wzmocni poznański klub.
– Interesują nas tylko solidne transfery i wzmocnienia. Interesują nas gracze pokroju Siergieja Krywca. Nie zamierzamy zadowalać się półśrodkami. Jeśli zatem nie możemy na razie sprowadzić graczy, na których nam zależy, nie będziemy w to miejsce ściągać jakichś piłkarzy zastępczych – mówi Marek Pogorzelczyk.
– Rozmowy się odbyły, ale utknęły. Jest impas – mówi. Podobno jednym z głównych problemów jest długość kontraktu. Lech chciałby na pół roku wypożyczyć Rodionowa, a on sam wolałby podpisać od razu dłuższą umowę, trwającą nawet 4,5 roku. Prawda leży jednak gdzie indziej. – Chodzi o osobiste kwestie Rodionowa, co do których umówiliśmy się, że nie będziemy ich roztrząsać w mediach – mówi Pogorzelczyk.
Bardzo prawdopodobne, że latem do Lecha trafi także napastnik MFK Koszyce, Jan Novak.