Sporting Clube de Portugal w ostatnich latach pozostawał na europejskiej arenie w cieniu Benfiki. Pod wodzą Rubena Amorima udało mu się jednak pierwszy raz od dwunastu lat awansować z grupy Ligi Mistrzów. Duża w tym zasługa Pedro Goncalvesa, który w trzech meczach fazy grupowej strzelił cztery bramki.
Niewiele zapowiadało, że mistrz Portugalii wiosną będzie kontynuował swoją przygodę z najważniejszymi rozgrywkami w Europie. Sporting przegrał bowiem swoje pierwsze dwa mecze w tegorocznej edycji LM. Najbardziej dotkliwy był z pewnością blamaż w pierwszym spotkaniu, gdy aż 5:1 wygrał z nim Ajax Amsterdam. Po porażce w drugim meczu z Borussią Dortmund było już jednak tylko lepiej.
Popularni „Leoes” najpierw dwukrotnie zaaplikowali po cztery bramki Besiktasowi Stambuł, natomiast wczoraj nie dali szans faworyzowanej Borussii Dortmund. Niemiecki zespół po słabej pierwszej połowie przegrywał z portugalskim mistrzem 0:2, a w drugiej części spotkania nie był już w stanie odrobić strat. Borussia ostatnich kilkanaście minut dodatkowo grała w osłabieniu, dlatego była w stanie zdobyć jedynie honorową bramkę.
Rozwój
Brak awansu do fazy pucharowej LM nie byłby zaskoczeniem dla kibiców klubu z Lizbony. W ostatnich latach Sporting przeżywał szereg kłopotów, których symbolem był niesławny atak chuliganów na zawodników w trakcie treningu. W ubiegłym roku drużyna nie zagrała zaś nawet w fazie grupowej Ligi Europy, przegrywając w play-offach z austriackim LASK Linz.
Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Strzałem w dziesiątkę okazało się zatrudnienie w marcu ubiegłego roku wspomnianego Amorima, który dopiero trzy lata temu rozpoczął swoją trenerską karierę. To właśnie były zawodnik Benfiki poprowadził „Leoes” do pierwszego od 19 lat tytułu mistrzowskiego.
Sam Amorim nie ukrywa, że jak na razie wszystko idzie po jego myśli. Nie bawi się zresztą w fałszywą skromność. Jeszcze przed spotkaniem z Borussią wyraził swoją wiarę w możliwość kontynuowania przygody z LM także wiosną. Jak bowiem podkreślił, prowadzony przez niego zespół cały czas się rozwija.
Pod wodzą Amorima Sporting imponuje zwłaszcza w defensywie, dlatego wysoką porażkę z Ajaksem można uznać za wypadek przy pracy. W lidze portugalskiej Sporting stracił tylko cztery bramki w dotychczasowych 11 kolejkach, a w ubiegłym sezonie 20 goli przez cały sezon.










