Lizbona – piękne portugalskie miasto położone nad rzeką Tag znane jest głównie z wielu wycieczek turystycznych i krajobrazów. Gdy jednak już pozwiedzamy stolicę, warto też przejść się na jakiś meczyk. I tu na myśl od razu nasuwa się Benfica, czyli najbardziej utytułowany klub w tym kraju. Jest to oczywisty wybór, aktualny mistrz Portugalii prezentuje najwyższy poziom i do tego gra w Lidze Mistrzów. Pamiętajmy jednak, że Benfica mieszka w Lizbonie ze swoim młodszym sąsiadem, a na imię mu Sporting.
Aby mówić o aktualnej sytuacji klubu i jego planach na przyszłość, trzeba przypomnieć bolesną prawdę o końcówce sezonu 2017/2018. W maju po przegranym meczu ostatniej kolejki i utraconej szansie na Ligę Mistrzów na trening wbiegło ponad 50 kiboli, aby pobić piłkarzy pierwszego zespołu oraz trenerów. Kilku zawodników ucierpiało, m.in. Bas Dost, który miał rozciętą głowę. Jakim cudem możliwe jest, aby w takim klubie jak Sporting miała miejsce tak kuriozalna sytuacja? Takie pytanie mogli sobie zadawać gracze, a kilku z nich w trosce o swoje bezpieczeństwo postanowiło zmienić zespół. I nie byli to rezerwowi, swoje środowisko pracy zmienili kluczowi piłkarze, tacy jak Rui Patricio, William Carvalho czy Gelson Martins.
Sporting ma jednego lidera
Ostatnie lata dla klubu z Estadio Jose Alvalade nie były optymistyczne. Choć na arenie międzynarodowej nie wygląda to tak źle. W poprzednim sezonie porażka w 1/16 finału Ligi Europy z Villarrealem, a dwa sezony wcześniej gra w Lidze Mistrzów (trzecie miejsce w grupie) zakończona przegranym dwumeczem z Atletico w ćwierćfinale Ligi Europy. Wielu kibiców Sportingu czeka jednak na sukces na krajowym podwórku. Ostatni raz mistrzem Portugalii „Lwy” zostały, uwaga, w sezonie 2001/2002! Od kilku lat cały czas zajmują czołowe miejsca w tabeli promujące grą w europejskich pucharach. Do tytułu brakuje niewiele, ale na koniec mocniejsi są Benfica lub Porto. Mimo tego, że drużyna nie porywa fanów swoją grą, jest osoba, dla której warto pójść na stadion.
Bruno Fernandes, 25-letni pomocnik i kapitan Sportingu. Najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu ligi portugalskiej, w której strzelił 20 goli i zaliczył 13 asyst. We wszystkich rozgrywkach sezonu 2018/2019 w 53 meczach rozegrał 4688 minut, w których strzelił 32 bramki i miał 18 asyst. Łatwo więc się domyślić, że o zawodniku z takimi statystykami nie może być cicho. Latem zainteresowanie Portugalczykiem zgłosiły takie kluby jak Tottenham czy Real Madryt. Najbliżej był Tottenham, który prowadził zaawansowane negocjacje, jednak do transferu nie doszło.










