Wisła płynie do 1. ligi (czwarty raz w historii)


Po 28 latach „Biała Gwiazda” żegna się z ekstraklasą

16 maja 2022 Wisła płynie do 1. ligi (czwarty raz w historii)
Adam Starszynski / PressFocus

Wisła Kraków spada z ekstraklasy czwarty raz w swojej historii. Ostatnio podobna sytuacja miała miejsce przy Reymonta w sezonie 1993/1994, a więc 28 lat temu. „Biała Gwiazda” zdążyła w tym czasie stać się piłkarskim hegemonem, seryjnie zdobywać mistrzostwa kraju, z powodzeniem występować w europejskich pucharach czy w końcu przeżyć zadyszkę, kłopoty finansowe, sięgnąć dna i ponownie wstać z kolan, ale… krakowski klub znów upada piłkarsko i leci z najwyższej klasy rozgrywkowej.


Udostępnij na Udostępnij na

Wisła Kraków opuszcza szeregi ekstraklasy i trzeba przyznać, że zasłużenie. Tylko 7 zwycięstw w 33 meczach (do rozegrania został jeszcze jeden) to kompromitujący rezultat, zwłaszcza że kadra drużyny nie wygląda na papierze słabo, a na ławce zasiada przecież niedawny selekcjoner Jerzy Brzęczek.

– Uważam (jak pewnie wiele osób), że Wisła mocno zapracowała na ten spadek. Od dłuższego czasu w Krakowie prosili się o relegację do 1. ligi. Nic się tam nie zgadzało – od góry, czyli działaczy, aż do dołu, czyli piłkarzy. Gracze okazali się najemnikami, którzy zwyczajnie nie chcieli  „umierać” za Wisłę.

Teraz pytanie, czy ten spadek będzie czasem oczyszczenia, czy jednak dalszej degrengolady.

Miejmy nadzieję, że w gabinetach pójdą po rozum do głowy i pozwolą działać ludziom, którzy znają się na piłce – bo to, że kiedyś grałeś na najwyższym poziomie, nie oznacza, że wiesz, jak zarządzać klubem. Czas pokaże, co dalej z Wisłą. Jedno jest pewne: podobnie jak po spadku Ruchu czy Widzewa, ekstraklasa poradzi sobie bez Wisły. Jestem o tym przekonany – mówi Claudio Mutka, redaktor „Calcio Merito”, śledzący również polskie rozgrywki.

Spadek w sezonie 1993/1994

Wisła Kraków występuje (bo został jej jeszcze jeden mecz) w ekstraklasie nieprzerwanie od 1996 roku, w którym to zespół sprawił sobie ładny prezent na 90-lecie istnienia klubu i awansował do elity. Wcześniej jednak, bo w sezonie 1993/1994, wiślacy po nieudanych rozgrywkach zaznali goryczy spadku, zajmując 15. lokatę w ówczesnej 1. lidze (obowiązywał jeszcze stary podział na klasy rozgrywkowe).

Do wspomnianej wyżej kampanii ligowej „Biała Gwiazda” przystępowała z trzema ujemnymi punktami – była to kara za owiane złą sławą spotkanie – podłożenie się z Legią. W tamtejszej drużynie występowali tacy zawodnicy, jak: Jacek Matyja, Grzegorz Kaliciak, Artur Sarnat, Tomasz Kulawik czy Jarosław Giszka, a trenerami byli: Marek Kusto i na ostatnich jedenaście kolejek Orest Lenczyk – nie udało się jednak uratować niczego i klub zleciał z hukiem, trzeci raz w historii.

Tamten spadek był jednak preludium do nadejścia lepszych czasów, bo tuż po powrocie na najwyższy poziom rozgrywkowy w klubie pojawił się Bogusław Cupiał. Dalsze losy klubu potoczyły się imponująco, chociaż niektórzy uważają, że „czas Tele-Foniki” to czas trochę stracony – sukcesy na krajowym podwórku czy spektakularne mecze zamazują nieco całokształt i wiele niewykorzystanych odpowiednio możliwości.

Wisła rzuca ręcznik

Przed startem obecnych rozgrywek chyba nikt nie przypuszczał, że Wisła tak łatwo się podda, nie będzie walczyć i będzie to wyglądać tak… jak wygląda. Ciekawe nazwiska w składzie, finanse wychodzące na prostą, oddani i wierni kibice, wielkie miasto, chociaż ogólne możliwości klubu nie nieograniczone – typowy średniak i właśnie w środku tabeli upatrywać można było pozycji „Białej Gwiazdy”. Na nic i na próżno jednak jej tam szukać, bo zespół dołował, w żaden sposób nie pokazując charakteru.

Jesień miała być tym okresem, w którym Wisła odpali. Nowy trener na ławce, nowa wizja, interesujący ludzie – Gula, Pasieczny, kilka transferów… Miało być cudownie i chyba większość początkowo się nabrała, bo drużyna mimo zdarzających się porażek miała styl, momentami mogła się podobać, a to w konsekwencji zwiastowało, że może być tylko lepiej. No i… nie było. Adrian Gula wytrzymał tylko do lutego (średnia punktów na mecz 1,25), a w jego miejsce, żeby ratować sytuację, zatrudniono byłego selekcjonera Jerzego Brzęczka – i tu schemat znów się powtórzył. Miało być lepiej, miało odpalić, a było i jest tylko gorzej. Niedawny opiekun reprezentacji Polski wygrał tylko JEDNO spotkanie, a forma zespołu pod jego wodzą pozostawiała wiele do życzenia.

Wiśle zabrakło zacięcia, woli walki, czasami wyglądało to tak, jakby piłkarze myślami byli już gdzie indziej – i w końcu musiało stać się nieuniknione. Wisła Kraków po raz czwarty w swojej historii opuszcza futbolową elitę. Czy klub wróci mocniejszy? 1. liga to nie liga farmerów i o swoje trzeba tam walczyć, bo nikt nic nikomu za darmo nie da. Czekamy!

Komentarze
Marcelina (gość) - 1 miesiąc temu

Wisła Kraków spadła po 26 latach!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze