Wisła Kraków spada z ekstraklasy czwarty raz w swojej historii. Ostatnio podobna sytuacja miała miejsce przy Reymonta w sezonie 1993/1994, a więc 28 lat temu. „Biała Gwiazda” zdążyła w tym czasie stać się piłkarskim hegemonem, seryjnie zdobywać mistrzostwa kraju, z powodzeniem występować w europejskich pucharach czy w końcu przeżyć zadyszkę, kłopoty finansowe, sięgnąć dna i ponownie wstać z kolan, ale… krakowski klub znów upada piłkarsko i leci z najwyższej klasy rozgrywkowej.
Wisła Kraków opuszcza szeregi ekstraklasy i trzeba przyznać, że zasłużenie. Tylko 7 zwycięstw w 33 meczach (do rozegrania został jeszcze jeden) to kompromitujący rezultat, zwłaszcza że kadra drużyny nie wygląda na papierze słabo, a na ławce zasiada przecież niedawny selekcjoner Jerzy Brzęczek.
– Uważam (jak pewnie wiele osób), że Wisła mocno zapracowała na ten spadek. Od dłuższego czasu w Krakowie prosili się o relegację do 1. ligi. Nic się tam nie zgadzało – od góry, czyli działaczy, aż do dołu, czyli piłkarzy. Gracze okazali się najemnikami, którzy zwyczajnie nie chcieli „umierać” za Wisłę.
Teraz pytanie, czy ten spadek będzie czasem oczyszczenia, czy jednak dalszej degrengolady.
Miejmy nadzieję, że w gabinetach pójdą po rozum do głowy i pozwolą działać ludziom, którzy znają się na piłce – bo to, że kiedyś grałeś na najwyższym poziomie, nie oznacza, że wiesz, jak zarządzać klubem. Czas pokaże, co dalej z Wisłą. Jedno jest pewne: podobnie jak po spadku Ruchu czy Widzewa, ekstraklasa poradzi sobie bez Wisły. Jestem o tym przekonany – mówi Claudio Mutka, redaktor „Calcio Merito”, śledzący również polskie rozgrywki.
Spadek w sezonie 1993/1994
Wisła Kraków występuje (bo został jej jeszcze jeden mecz) w ekstraklasie nieprzerwanie od 1996 roku, w którym to zespół sprawił sobie ładny prezent na 90-lecie istnienia klubu i awansował do elity. Wcześniej jednak, bo w sezonie 1993/1994, wiślacy po nieudanych rozgrywkach zaznali goryczy spadku, zajmując 15. lokatę w ówczesnej 1. lidze (obowiązywał jeszcze stary podział na klasy rozgrywkowe).
Do wspomnianej wyżej kampanii ligowej „Biała Gwiazda” przystępowała z trzema ujemnymi punktami – była to kara za owiane złą sławą spotkanie – podłożenie się z Legią. W tamtejszej drużynie występowali tacy zawodnicy, jak: Jacek Matyja, Grzegorz Kaliciak, Artur Sarnat, Tomasz Kulawik czy Jarosław Giszka, a trenerami byli: Marek Kusto i na ostatnich jedenaście kolejek Orest Lenczyk – nie udało się jednak uratować niczego i klub zleciał z hukiem, trzeci raz w historii.











