Obecny sezon w wykonaniu Southampton to pasmo niepowodzeń. Serie meczów bez zwycięstwa, odejście najlepszego zawodnika oraz właściciele, którzy skąpią środków na transfery. To wszystko spowodowało, iż powrót koszmaru degradacji sprzed niemal trzynastu lat jest bardzo realny.
Zakończenie sezonu 2016/2017 na ósmej lokacie przez zespół Claude’a Puela nie usatysfakcjonowało władz Southampton. Przedstawiciele klubu z St. Mary’s Stadium zakończyli współpracę z francuskim szkoleniowcem, a w jego miejsce na początku lipca minionego roku ściągnięto obiecującego trenera z La Liga – Mauricio Pellegrino.
Zajęcie z Deportivo Alaves dziewiątego miejsca w hiszpańskiej ekstraklasie wystawiło solidne świadectwo argentyńskiemu szkoleniowcowi. Tym bardziej, iż do sezonu 2016/2017 klub z kraju Basków przystępował w roli beniaminka. Co więcej, Pellegrino doprowadził Deportivo także do finału Copa del Rey, w którym Alaves uległo 1:3 Barcelonie. Wszyscy na St. Mary’s Stadium wierzyli, że Argentyńczyk podpisując trzyletnią umowę, jest w stanie przeobrazić Southampton w siódmą siłę Premier League.
– Jesteśmy przekonani, że Mauricio jest właściwą osobą, która pomoże nam wykonać kolejne kroki. Zna naszych graczy i wierzy, że mamy świetny skład, któremu, dzięki drobnym modyfikacjom, będzie w stanie zapewnić ciągły sukces. Mauricio wierzy, że z jakością, którą mamy, możemy grać ekscytujący, intensywny, ofensywny futbol, przejmując inicjatywę w każdym spotkaniu – nie krył zachwytu po zakontraktowaniu Pellegrino wiceprezes Southampton, Les Reed.
Cała aura ekscytacji zniknęła jednak już na początku przygody Argentyńczyka z zespołem „Świętych”.
Od początku pod górkę
Na dzień dobry Pellegrino musiał się zmierzyć z palącym problemem, którym latem 2017 roku żyli nie tylko na południu Anglii, lecz także w całym kraju. Saga transferowa z Virgilem van Dijkiem w roli głównej poruszyła brytyjskie media. Transfer Holendra do Liverpoolu był naprawdę blisko, jednak w obliczu ujawnienia informacji o tajemnym spotkaniu z Juergenem Kloppem oraz przecieku wiadomości o preferencjach gracza co do wyboru nowego klubu cała transakcja upadła. To nie spodobało się van Dijkowi.
– Powiedział mi, że nie będzie dostępny do gry, ponieważ chce odejść. Oznajmiłem mu, że skoro nie chce być zaangażowany, bo nie czuje się z tym dobrze, to będzie musiał trenować indywidualnie – powiedział Pellegrino pod koniec lipca 2017 roku.
Ostatecznie po kilku tygodniach zawirowań defensor dołączył do pierwszego zespołu, lecz niesmak w klubie pozostał. Argentyńczyk nie mógł liczyć na van Dijka na początku sezonu, gdyż wobec braku treningów z drużyną Holender wykazywał znaczne braki w przygotowaniu fizycznym.
Saga z van Dijkiem nie była jedynym letnim problemem argentyńskiego szkoleniowca. Zespół trzeba było jeszcze wzmocnić, a sytuacja z niezadowolonym Holendrem zmusiła „Świętych” do zabezpieczenia także środka defensywy. Wybór padł na Wesleya Hoedta, który za niespełna 17 milionów euro przeszedł na St. Mary’s Stadium z Lazio Rzym. Nie był to jedyny transfer Southampton z Serie A minionego lata. „Świętych” wzmocnił również defensywny pomocnik Mario Lemina pozyskany z Juventusu za 17 milionów euro.











