Dziś od rana w sportowych mediach króluje temat zamieszania związanego z rumuńskim piłkarzem, Sorinem Oproiescu, który trafił na testy do Wisły Kraków. Zawodnik ten rzekomo miał sfałszować swoje dokumenty i spreparować materiały wideo. O całą tę sprawę pytaliśmy u samego źródła.
Użytkownik forum Wisły Kraków poinformował dziś rano, że jego zdaniem testowany od kilku dni przez klub rumuński piłkarz Sorin Oproiescu nie jest tym, za kogo się podaje, a filmik z rzekomymi popisami tego zawodnika tak naprawdę przedstawiał grę kogoś zupełnie innego.
– Na filmikach prezentowani są gracze z lig serbskich, a nie ten Rumun, który nigdy w Serbii nie grał – twierdzi internauta.
Sam zainteresowany mówi jednak, że faktycznie nigdy nie występował w lidze serbskiej, ale o wspomnianych filmach nic nie wiedział.

– Nigdy nie grałem w lidze serbskiej, występowałem tam jedynie w meczach towarzyskich. Jeśli chodzi o kluby zagraniczne, byłem testowany przez Spezię i Viborg, ale grę tam uniemożliwiła mi kontuzja. Byłem również na testach w Arabii Saudyjskiej. Naprawdę jednak nie wiedziałem nic o tych filmach. Mój agent doręczył klubowi moje CV oraz kilka nagrań pełnych gier z moim udziałem, a Wisła stwierdziła, że chce, abym przyjechał na testy. Podejrzewam, że filmy umieszczone na YouTubie stanowią w rzeczywistości zemstę mojego byłego agenta. On chce pieniędzy za to, że polecił mnie Wiśle, choć w rzeczywistości tak nie było. Tutaj przedstawił mnie mój obecny agent. Nie chcę, aby to przyniosło mi jakieś problemy. Pragnę skoncentrować się na treningach i pokazać się z jak najlepszej strony.
Testowany przez Wisłę zawodnik wypowiedział się również na temat własnych umiejętności.
– Jestem profesjonalnym piłkarzem. Gdybym był słabym zawodnikiem, zrezygnowano by ze mnie pierwszego dnia, a jestem tu od niedzieli. W takim klubie jak Wisła musisz grać bardzo dobrze, jeśli chcesz otrzymać propozycję kontraktu. Franciszek Smuda to były selekcjoner reprezentacji Polski. Jeśli widziałby, że jestem słaby, odesłałby mnie do domu. Codziennie trenujemy po dwa razy, więc miał na to siedem, osiem treningów. Wiem tylko, że jeśli klub mnie zakontraktuje, zrobi to dlatego, że będzie uważał, że jestem dobrym zawodnikiem. Mam nadzieję, że decyzja zarządu nie będzie miała związku z całym tym skandalem.
Oproiescu podkreślał także, że sprawa transferu do Wisły jest dla niego bardzo istotna i zależy mu na tym, aby pozytywnie przejść przez okres testów.
– To bardzo istotny moment w mojej karierze, mam 25 lat, więc ten transfer jest dla mnie bardzo ważny. Mam inne oferty, ale nie z tak dobrych klubów jak Wisła, za to z przyzwoitych drużyn z Bułgarii i Grecji. Mój tata zmarł, a ja muszę pomóc rodzinie. Pozostałem w niej jedynym mężczyzną. Całe to zamieszanie stanowi dla mnie problem i boję się, że będzie miało wpływ na moje szanse pozostania w klubie, nawet jeśli będę się prezentował dobrze. Nie mogłem dziś normalnie odpoczywać, ponieważ cały dzień rozmawiałem z ludźmi z klubu o tej sytuacji. Wszyscy mówili mi, żebym robił swoje. Trenował i grał.












