W czterech sobotnich spotkaniach 26. kolejki I ligi obejrzeliśmy łącznie osiem bramek i trzy czerwone kartki. Co się działo w poszczególnych meczach?
Jako pierwsze danie dnia dostaliśmy mecz w Świnoujściu, gdzie podopieczni trenera Kafarskiego podejmowali Stomil. I wydaje się, że po tym spotkaniu Flota już jest zatopiona. Kolejna porażka, znów brakło stylu, choć „Wyspiarze” mieli swoje okazje. Strzelał Olszar, próbował Aleksander, wszedł Nwaogu, ale zadecydowała bramka Piceluka z 16. minuty. Stomilowi brakuje już tylko jednego oczka do bezpiecznej lokaty, chyba że Warta jutro poradzi sobie z Kolejarzem.

Później zobaczyliśmy pojedynek Olimpii Grudziądz z legnicką Miedzią. Spotkanie właściwie o nic, typowy mecz drużyn ze środka tabeli. Zbliżony poziom można było zauważyć na boisku, ale zadecydowała, jak zawsze, skuteczność. Gospodarze sięgnęli po trzy punkty dzięki trafieniom Ruszkula z 50. minuty i Cieślińskiego z 68. minuty. W końcówce za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę z boiska wyleciał Kłus.
W tym samym czasie GKS Bogdanka podejmował Cracovię. Piłkarze z Małopolski tuż przed wejściem na murawę prawdopodobnie dowiedzieli się o straconej przez Flotę bramce i od razu ruszyli do ataku. Na efekty długo nie trzeba było czekać – 2. minuta meczu, błąd popełnia Midzierski, do piłki dopada Boljević i jest 1:0. Na drugą bramkę tego zawodnika czekaliśmy do 83. minuty, gdy wykorzystał dobre dogranie Zielińskiego i ustalił wynik. „Pasy” grały z dużym zaangażowaniem, czego efektem było siedem żółtych kartek, w tym dwie dla Damiana Dąbrowskiego, który wyleciał z boiska tuż przed ostatnim gwizdkiem. Cracovia tym samym obejmuje lokatę lidera i czeka na pojedynek Niecieczy z Dolcanem.
Na koniec dostaliśmy bój o trzy punkty między Sandecją i Arką. Strzelanie w tym meczu rozpoczęło się szybko, bo już w 5. minucie. Wtedy najlepszy strzelec ekipy z Nowego Sącza, Patryk Tuszyński, dał gospodarzom prowadzenie. Ale dziesięć minut później role diametralnie się odwróciły. Szarżował Radzewicz, którego w polu karnym wycinał Makuch, za co arbiter pokazał mu czerwoną kartkę. Do „jedenastki” podszedł Kuklis i pewnie pokonał Szromnika. Chwilę później mogło być 2:1, ale po uderzeniu Nowaka gości z Trójmiasta uratowała poprzeczka. Jednak to Arka wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do końca spotkania. Gola na wagę zwycięstwa strzelił tuż przed przerwą Surdykowski.